się urwało mojemu nowemu torebku, zauważyłam to wysiadając rano z autobusu. Fuck, Kochany Pamiętniczku, torebka ma hmm... 3 miesiące?
Chrzanić to, reklamować będę, jak szewc nie naprawi, ale obawiam się, że paragon wyrzuciłam.
Moja paryska wciąż na chodzie jest, a ma już ile? Ponad 3 lata, nie chce mi się sprawdzać.
Przeprosiłam się z nią, bo była na wierzchu.
Mam jeszcze inne, ale to się równa z bebeszeniem szafy, a na to mnie teraz nie stać.
10,5 godziny dziś w pracy.
10,5 godziny pracującej pracy, więc ledwo dycham.
Poszłam w tej bluzie z Małą Mi, z napisem: Jestem jędzą i dobrze mi z tym, z premedytacją rano oblazłam wszystkie pokoje i kto nie zauważył, to miał podetknięte pod nos.
Starali się, a jakże.
Tak bardzo się starali, że nawet nie czytali tego, co zrobili.
Nawet paluszkiem nie kiwnęli pracując metodą kopiuj wklej wiadomości agencyjne.
Ale kij im w oko, przynajmniej o 18 wyszłam.
Chciałam odreagować spacerkiem (rano, jak się obudziłam o 6, było ciemno, szaro i głucho, światło musiałam w mieszkaniu włączyć, a jak wychodziłam o 18 też było szaro, ciemno i głucho, choć lampy się jeszcze nie paliły), ale już przed Panoramą straciłam dech w piersiach, tak śmierdziało palonym plastikiem i innymi świństwami.
Rozumiem, że nie wszyscy są tacy gorący jak ja, ale ja dziś miałam sweterek, sandałki i długie dżinsy (inna para kaloszy, żem spocona do domu dotarła), ale byli po drodze osobnicy w bermudach i T-shirtach, tudzież zimowych czapeczkach i kozaczkach...
Ludzie, kurwa, czy nie zdajecie sobie z tego sprawy, że paląc śmieciami wbijacie też sobie i swoim potomkom gwóźdź do trumny? Przed każdą taką chatą, z której smród powala na kolana stoją zazwyczaj dwie fury.
No tak, ktoś mi kiedyś tłumaczył, że mają na fury, bo oszczędzają na paleniu...
Dotarłam do domu, otwieram balkon, w trymiga podlewam badyle i zamykam balkon błyskawicznie.
W pobliżu są ogródki działkowe.
Ludzie chwasty i liście palą.
Tęsknię za upałami, nie sądziłam, że kiedyś to powiem...
No nic, Kochany Pamiętniczku, jeszcze dwa dni i będzie git majonez.
W południe chatkę przewietrzę.
Na spacerek polecę, jak nie będą jeszcze palić..
Coraz gorszy ten mój świat...
Ale wladze miejskie pozwalaja na takie palenie? U nas gdyby ktos zrobil cos podobnego to chyba nie tylko kara grzywny i to wysoka, ale i w pierdlu by sobie mogl pomieszkac.
OdpowiedzUsuńWszystko (liscie, galezie, wszelkie odpady gruntowe) sie grabi pakuje w wory i sluzby miejskie wywoza.
U nas też. Teoretycznie. Ale za wywóz się płaci, więc niektórzy oszczędzają i palą. Zgłaszanie smrodu do służb to jak rzucanie grochem o ścianę. Zanim dojadą, to "już nie śmierdzi" i nie można udowodnić, kto palił...
OdpowiedzUsuń