[go: up one dir, main page]

wtorek, 28 lutego 2023

Jak ten czas leci...

Jak ten czas leci... już mamy koniec miesiąca... A wraz z końcem lutego trzeba się wywiązać z zabaw blogowych :).

Najpierw pokażę Wam świąteczną zawieszkę, którą wyhaftowałam do zabawy u Kasi.


A jest, to prosiaczek autorstwa naszej blogowej koleżanki IgiełkiMB :).



Na drugą zabawę zapisałam się do Zacisza Lenki.


Hasło na luty, to:
Pasterz pije Mamrota,
skończyła się jego robota.

Skorzystałam z tej propozycji Lenki :)
"Może ktoś się pokusi o jakąś krótką rymowankę z dowolnym słowem z hasła? Dopuszczam luźną interpretację".

Gdy pasterz na łąkę wychodzi
chętnie winko do kieszeni wsadzi.
Ciężko pracuje, owieczek pilnuje
i, gdy nikt nie patrzy winko smakuje.
I tak sobie miło spędza cały dzień
aż wszystkie smutki odejdą w cień.
Wieczorem, gdy winka już nie ma
patrzy w niebo i duma...
"Skończyła się na dziś moja przygoda"

:)))))))))

Dziś szybciutki wpis, bo za chwilę wychodzę do pracy.

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

Poprzedni lotniczy wpis wywołał wiele emocji. Powiem Wam, że się zdziwiłam, bo myślałam, że jestem w nielicznej grupie osób, które jeszcze nie latały lub się boją. A jest nas całkiem sporo :).

niedziela, 19 lutego 2023

To była szalona niedziela...

W zeszłą niedzielę dokonałam niemożliwego... Zrobiłam coś co myślałam, wręcz byłam o tym przekonana nigdy nie nastąpi...

Pewnie większość z Was już tego doświadczyła. Niektóre wręcz mogą, to bardzo lubić...
Mi na samą myśl robiło się słabo...

A co zrobiłam?...
Po pół roku przemyśleń, tabletkach na uspokojenie... Wsiadłam i poleciałam samolotem...

Jednak żeby sprawdzić czy dam radę i w razie czego żeby nie było problemów z drogą powrotną wymyśliliśmy z Pieronkiem, że polecimy do Warszawy, a wrócimy pociągiem :).

Cała podróż była bardzo zróżnicowana:
1. Z domu pojechaliśmy naszym autem na dworzec PKP w Katowicach. 
2. Z dworca autobusem na lotnisko w Pyrzowicach. 
3. Z Pyrzowic samolotem do Warszawy.
4. Z lotniska w Warszawie autobusem do centrum.
5. Powrót do Katowic odbył się pociągiem.
6. Z Katowic do domu ponownie jechaliśmy naszym autem...

Jesteśmy na lotnisku i oswajam się z sytuacją... :)


Nasz samolot i wciąż mam w głowie, że jeszcze mogę zrezygnować...


Za chwilę lecimy... Na szczęście lot nie jest długi, bo ma trwać około 30 minut.








Jakie wrażenia...
Ogólnie myślałam, że będzie gorzej... Ale skupienie się na widokach i robieniu zdjęć, też myślę mi pomogło...
Samolot nie był za duży, leciało nas z 50 osób więc było trochę kameralnie ;).

Mój lot próbny był podyktowany majowym lotem do Anglii i choć moja ekscytacja po locie była duża, to z każdym dniem mam mniejszą ochotę na ponowny lot...

Pobyt w samej Warszawie był ekspresowy :).




Widok z 30 piętra w Pałacu Kultury.



A u Was jak wygląda latanie... Lubicie, nie lubicie?

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).

niedziela, 5 lutego 2023

Nie mogło być inaczej :)

Moja mama kocha róże, lubi kolor fioletowy więc jak tylko zobaczyłam TEN wzorek od razu wiedziałam, że muszę go wyhaftować :).



Tło bukietu jest wyhaftowane pół krzyżykami z dwoma i jedną nitką. Kontury też są zróżnicowane.



Najpierw obrazek oddałam do oprawy ale kosztowało mnie, to sporo nerwów i dyskusji... Już mi się nie chce do tego wracać...
Ostatecznie sama go oprawiłam :).




Haftowanie, to była sama przyjemność, a mama była zaskoczona i zadowolona tym radość większa :).

Dziękuję za wszystkie komentarze, które u mnie zostawiacie :).