I tym razem było podobnie ...
Jakiś czas temu (jeszcze przed wakacjami) skończyłam czytać "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert.
Książkę dostałam w prezencie, okładka fajna więc bardzo byłam ciekawa treści tej książki.
Jednak czytanie jej szło mi strasznie opornie, a to dlatego, że była nudna ... Ileż można coś opisywać, a ja z pierwszych dwóch rozdziałów nie pamiętam nic oprócz tego. Ja rozumiem, że autorka chciała nam jak najbardziej "przybliżyć" świat otaczający główną bohaterkę ale są granice.
Dobrze, że chociaż w trzeciej części "kochaj" coś się działo.
W sumie to im dalej się wgłębiało w treść tej książki tym bardziej rozwijała się akcja.
Jednak czytanie tej książki, w niektórych momentach było dla mnie samą udręką ...
Jak książkę przetrawiłam to zapragnęłam obejrzeć film nakręcony na jej podstawie. Myślę sobie może bardziej mi się spodoba choć wiadomo książka jest zawsze lepsza niż film.
Tak więc pewnego wieczoru usiedliśmy z mężem na kanapie i zaczęliśmy seans. Powiem krótko:
- mąż po 30 minutach już nie dał rady i poszedł na komputer,
- jak dla mnie były w książce ciekawsze fakty niż, niektóre pokazane w filmie,
- film był zdecydowanie za długi,
- nie cierpię jak mi się zmienia treść chociaż wcale to nie jest wymagane,
- w książce było pieszczotliwe określenie "Żarełko", a ktoś w filmie przetłumaczył "Spożywcza". No myślałam, że szlak mnie trafi ...
- a najlepsze jest to, że miałam wrażenie, że jakbym nie przeczytała wcześniej książki to chyba bym za bardzo nie wiedziała o co w tym filmie chodzi ...
I tak wyszła mi podwójna klapa - książki i filmu ...
Jak zawsze znalazłam także w tej książce kilka myśli, które zwróciły moją uwagę.
Mam nadzieję, że znajdziecie i poświęcicie trochę czasu na ich przeczytanie, bo uważam, że na prawdę warto. Zapewniam, że dadzą Wam do myślenia :).
"Żeby odnaleźć równowagę (...) musisz stać mocno na ziemi, jakbyś miała cztery nogi, a nie dwie. Dzięki temu wytrzymasz na tym świecie. Musisz jednak przestać patrzeć na niego za pośrednictwem głowy. Zamiast tego musisz patrzeć sercem. W ten sposób poznasz Boga".
"Lepiej wieść Życie niedoskonałe ale zgodne ze swoim przeznaczeniem, niż doskonalsze ale będące naśladowaniem cudzego". "Są tylko dwie kwestie, o które istoty ludzkie toczyły wojny przez całą swoją historię. "Jak bardzo mnie kochasz?" i "Kto tu rządzi?". Ze wszystkimi innymi można się jakoś uporać".
"Galopujemy przez życie jak artyści cyrkowi, balansując na biegnących obok siebie koniach - jedna stopa spoczywa na koniu zwanym "przeznaczenie", a druga na koniu zwanym "wolna wola". A pytanie, jakie musimy sobie codziennie zadawać, brzmi: Który to koń? Którym koniem powinnam przestać się zamartwiać, ponieważ nie mam nad nim żadnej kontroli, a którym muszę kierować ze zdwojonym wysiłkiem?".
"Twój skarb - Twoja doskonałość - już znajduje się w Tobie. Jednak żeby po niego sięgnąć, musisz wydostać się z chaosu swojego umysłu, porzucić pragnienia ego i wstąpić do ciszy serca".
Kolejny zaległy wpis mogę odhaczyć :). Powoli ruszam też z robótkami. Jeden obrazek już skończyłam i zaczęłam nową pracę. Niestety nic nie mogę pokazać, bo to są same niespodzianki.
Wczoraj dostałam w końcu kolejną kanwę z ciasteczkowego RR. Widzę, że już haftujemy nie po kolei ale nie narzekam, bo ostatnią kanwę miałam w grudniu !!!
Na Waszych blogach widać coraz więcej świątecznych prac, a moje pomysły mam póki co tylko w głowie. Nie mówiąc już o tym, że chyba musimy kupić nowy tusz (tym razem już oryginalny...). Jednak zaczęłam już porządki świąteczne, które rozłożyłam sobie na "spokojne" raty. Na pierwszy rzut idzie kuchnia.

Do tego wszystkiego mój aparat szlak trafił i nie wiem kiedy będę mieć nowy :(. A ja tak lubię robić zdjęcia ...
Dziękuję za przemiłe słowa dotyczące moich scrapowych prac. Cały czas można powiedzieć "raczkuję" w tej technice więc tym bardziej są one dla mnie ważne :).