[go: up one dir, main page]

sobota, 22 czerwca 2013

Z 864 na 104 :)

Na święta Bożego Narodzenia dostałam od męża dwie książki "Żony i córki" Elizabeth Gaskell oraz "Altana" Mary Nichols. 

Pierwszą z nich już przeczytałam.

Miałam obawy jak się za nią zabierałam, bo trochę przerażało mnie te 864 strony. Jest, to chyba najgrubsza książka jaką przeczytałam hihi.
Jednak moje obawy okazały się nie słuszne, bo wręcz "pochłonęłam" tą książkę.

"Żony i córki" Elizabeth Gaskell


Saga rodzinna autorki powieści Północ i Południe. Skomplikowane losy dwóch rodzin o odmiennym statusie społecznym oraz barwny obraz angielskiej prowincji w epoce wiktoriańskiej. Molly jest dorastającą córką lekarza w miasteczku Hollingford. Mimo że we wczesnym dzieciństwie została osierocona przez matkę, żyje beztrosko i szczęśliwie. Pewnego dnia dowiaduje się jednak, że jej ukochany ojciec postanawia ożenić się po raz drugi. Molly pogrąża się w rozpaczy. W tym dramatycznym momencie pomocną dłoń wyciąga do niej syn bogatych sąsiadów, Roger… Barwne i wyraziste w swojej różnorodności postacie bohaterów. Ich skomplikowane relacje ukazują stosunki społeczne w XIX-wiecznej Anglii w przededniu nadchodzących zmian obyczajowych i politycznych.

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, wręcz człowiek "rozpływa" się w czasach epoki wiktoriańskiej. Autorka z dużą szczegółowością opisuje nam stroje kobiet, wystrój wnętrz i wszystkiego wokoło. 
Używa też starych wyrazów przez co niekiedy nie wiedziałam o czym mowa ... 

Niby akcja książki dzieje się w czasach nam odległych jednak śmiało można powiedzieć, że nic się do tej pory nie zmieniło. Np. dalej możemy spotkać małżeństwa z rozsądku, zakochujemy się bez wzajemności, plotkujemy czy prowadzimy swoje życie tak aby nam było dobrze.

Oj, a jedną bohaterkę miałam niekiedy ochotę "udusić". Teraz by się z nią nikt nie cackał, a wtedy kultura nakazywała co innego. Był większy podział  na to co przystoi mężowi, żonie czy córce.

Książka wzbudza w nas wiele emocji, od śmiechu do smutku. Nikogo autorka nie oszczędza. Dobitnie pokazuje naiwność poglądów niektórych osób jak i wielką miłość i żal po śmierci ukochanej osoby.

Teraz nasunęła mi się taka myśl, że z tej powieści możemy wysnuć taki wniosek - cierpliwość popłaca, a upór może przysporzyć nam wielu kłopotów.

Oczywiście z niecierpliwością czekałam na rozwój niektórych wątków i jakież było moje zdziwienie (graniczące z poirytowaniem) gdy okazało się, że książka nie jest skończona ... 
Na końcu mamy informację, że powieść ta była wydawana w częściach, a autorka zmarła niespodziewanie w 1865 roku.
Podobno nie skończyła napisać już tylko ostatniego rozdziału i, że możemy się domyśleć co byłoby dalej. Fakt ale jaka szkoda, że nie mamy okazji przeczytać zakończenia napisanego przez Elizabeth Gaskell autorka pięknie by nam wszystko opisała i na pewno dodała jeszcze coś o czym już się nigdy nie dowiemy ...

Książką jestem zachwycona choć czuję lekki niedosyt z braku zakończenia. Chętnie przeczytałabym też "Północ i Południe" ale wzbrania mnie, to że widziałam film, a wiadomo jak to jest z ekranizacją filmową i nie wiem czy chce się denerwować ...

Oczywiście nie obyło się bez cytatów do mojego zeszytu.

"Jakie życie byłoby nudne i bezbarwne, gdyby człowiek od żony słyszał tylko echo własnych opinii".

"Bardzo to ciekawe, do jakiego stopnia dołączenie przedstawiciela płci przeciwnej do jednorodnego zgromadzenia - czy to kobiet, czy mężczyzn - gasi niezgodę i koi napiętą atmosferę".

"Może wszystkie nasze ziemskie strapienia po pewnym czasie wydają niepoważne. Może już teraz takie się wydają aniołom. Ale jesteśmy sobą, tu i teraz, nie w przyszłości i nie gdzieś indziej. I nie jesteśmy aniołami, aby miała nas pocieszać wizja wieczności, ku której zmierzamy".

"Tacy właśnie jesteśmy, skłonni, by na przyszłe życie, odmienne od tego, które prowadzimy teraz, spoglądać jako na słoneczną egzystencję pozbawioną trosk i udręk".

Następną książkę jaką wzięłam do ręki była najkrótsza jaką znalazłam u siebie na półce hihi.

"Detektyw Żurek" Piotr Rowicki


Euzebiusz Żurek bezrobotny autor mrocznych opowiadań, w wyniku zbiegu różnych zdarzeń postanawia zostać prywatnym detektywem. Wszystko zaczyna się jak jeszcze jedna kryminalna, hollywoodzka historia, ale to fałszywy trop. Żurek jest anty-detektywem, ojcem samotnie wychowującym dwójkę dzieci o słowiańskich imionach i takich temperamentach. Do tego dochodzi pojawiająca się w dziwnych okolicznościach kotka Beatrycze oraz żółw Gall. Na horyzoncie jest też nowe uczucie - piękna rudowłosa policjantka Olga... 

Książkę tą albo książeczkę (ma aż 104 strony) przeczytałam  raz dwa. I to nie tylko przez małą ilość stron ale też dzięki fabule.
Bardzo fajna na poprawę humoru. 
Powiedziałabym, że nawet szkoda, że się tak szybko skończyła, bo pośmiałabym się jeszcze trochę :). 

Jak najbardziej polecam do porannej kawy lub herbatki.

W kolejce czeka już kolejna książka do recenzji ale zdecydowanie dwie na jeden post wystarczą :).  

 

piątek, 14 czerwca 2013

Różne różności :)

Przejrzałam mój folder "Blog" potem "Zdjęcia blog" i jak zobaczyłam te moje wszystkie zaległości, to ręce opadły mi do samej ziemi i nie wiedziałam za co się zabrać żeby umieścić dzisiejszy post.

Postawiłam na różności, a potem zajmę się odpowiednimi folderami.

W tym roku na Dzień Kobiet napisałam mężowi liścik co by mi się marzyło i wiecie co, niektóre marzenia się spełniają :).

Dostałam cudną filiżankę z aniołkami.

 

Napisałam nawet gdzie można ją kupić i za ile hihi.

Z okazji różnych okazji dostałam od koleżanek oryginalny bułgarski talerz oraz komunijnego aniołka :).


Żeby nie było, że cały czas coś dostaję sama też kupiłam sobie parę rzeczy :).


Ptaszki przyjechały ze mną z lutowych wakacji w Dąbkach. Zajączki kupiłam na Wielkanoc, a krówkę do powieszenia i kwiatki są najświeższym zakupem :).

Zaopatrzyłam się też w końcu w klej na ciepło ale jeszcze nie miałam "odwagi" go użyć hihi.

Pamiętacie może, że lubię układać puzzle. Moje cudne z tygrysem nie zostały jeszcze ruszone za to wzięłam jakiś czas temu puzzle od siostry, które kupiłam dla siostrzenicy żeby im je ułożyć :).

No koniec mojego postu zostawiłam do pokazania moje prace krzyżykowe :).

Na pierwszy rzut pójdą skończone wielkanocne zajączki. W dwóch wersjach mokrej i niewyprasowanej :).


Czekają teraz na przyszłe święta na wykończenie.

Niedawno haftowałam metryczkę dla siostry żony mojego szwagra :).


Zdjęcie bez ramki, bo to nie było już moje zadanie.

Ostatnimi hafcikami będą Maryjki, które zrobiłam dla mojej i męża babci.

 
 

Specjalnie na ten haft trzymałam kanwę ze złotymi nitkami. Jeszcze trochę mi jej zostało na Maryjki dla mnie i rodzinki :).


I to już wszystkie zdjęcia na dzisiaj.

Tak jak pisałam na początku wpisu następne posty będą już bardziej uporządkowane ale oczywiście dalej zaległe ...

Cieszę się, że dobrze Wam się wyświetla mój blog po zmianie rozdzielczości. Teraz moje zdjęcia będą mogły być większe :).

wtorek, 4 czerwca 2013

Wróciłam :)

Jak ten czas szybko leci. Dwa tygodnie wakacji zleciało nie wiadomo kiedy ... Pozostały już tylko wspomnienia i zdjęcia. Oj, a będzie ich dużo :).

Najpierw jednak pokażę Wam mapkę naszej podróży.

Z punktu A do punktu B zrobiliśmy 276 km, B -> C 221 km, C -> D 152 km, a z D -> A 300. Łącznie przejechaliśmy 949 km plus oczywiście kursy na miejscu. 
Byliśmy w siedmiu województwach i jechaliśmy przez wsie, miasta i autostrady. Załapaliśmy się też na płatną.

Z pogodą też było różnie od upałów, po ulewne deszcze i silne wiatry.

I kto powiedział, że wakacje za granicą są lepsze? Tylko Polska dostarczy nam tylu wrażeń przy jednym wypadzie hihi.

Ogólnie wakacje były bardzo udane. A na dowód mam  dla Was całą masę zdjęć :).

Nie będę się przy nich zbytnio rozpisywać, bo to o oglądanie chodzi :).

Pierwsze zdjęcia, jeszcze w samochodzie.


Stare kościoły są najpiękniejsze.


Taki tort upiekł mój kuzyn na komunię.


Bazylika Licheńska plus jej podziemia.

 
 
 

Maniek vel Manfred podczas polowania na kota, który spokojnie siedział sobie na drzewie.


A taką mieliśmy pogodę gdy przejeżdżaliśmy z jednego miejsca do drugiego. Zawsze lało ...


A tutaj zwiedzaliśmy Warszawę.

 
 

Na spacerku u babci męża.

 
 
 

Wycieczka do dinozaurów.

 
 
 

Podczas "polowania" na zwierzątka.

 
 
 

Na ostatnim zdjęciu jest trzy tygodniowy cielaczek :).

I to już koniec zdjęć. Trochę się ich nazbierało ale starałam się je okroić jak tylko mogłam :).

A teraz powoli będę nadrabiać zaległości blogowe i e-mailowe. 

Do następnego napisania :).

Napiszcie mi proszę czy dobrze wyświetla się Wam mój blog. Czy widzicie oba paski boczne, bo zmieniłam rozdzielczość bloga i nie wiem czy tak zostawić czy wrócić do pierwotnej wersji.