Koniec roku się zbliża, a wraz z nim kończy się większość zabaw blogowych. Ja w tym roku brałam udział w jednej zdjęciowej interpretacji wierszy u
Czarnej damy.
Dzisiaj przedostatnia odsłona.
LISTOPAD - Jan Brzechwa
Złote, żółte i czerwone opadają liście z drzew,
zwiędłe liście w obcą stronę pozanosił wiatru wiew.
Nasza chata niebogata, wiatr przewiewa ją na wskroś,
i przelata i kołata, jakby do drzwi pukał ktoś.
W mokrych cieniach listopada może ktoś zabłąkał się?
Nie, to tylko pies ujada. Pomyśl także i o psie.
Strach na wróble wiatru słucha, sam się boi biedny strach,
dmucha plucha-zawierucha, całe szyby stoją w łzach.
Jakiś wątły wóz na szosie ugrzązł w błocie aż po oś,
skrzypią, jęczą w deszczu osie, jakby właśnie płakał ktoś.
Mgły na polach, ciemność w lesie, drga jesieni smutny ton,
przyjdzie wieczór i przyniesie sny i mgły, i stada wron.
Wyjść się nie chce spod kożucha, blady promyk światła zgasł,
dmucha plucha-zawierucha, zimno, ciemno, spać już czas.
Poniżej już moja interpretacja.
"Złote, żółte i czerwone opadają liście z drzew ..."
"Nasza chata niebogata ..."
Z taką małą przekorą ;).
"... może ktoś zabłąkał się ..."
Taką stokrotkę znalazłam 19 listopada na działce moich rodziców :).
"Jakiś wątły wóz ..."
Na rynku w moim mieście stanęła karuzela, na której między innymi można się przejechać w wozie strażackim.
"... jakby właśnie płakał ktoś."
"... blady promyk światła zgasł."
Spytacie skąd nutka niezadowolenia w tytule posta? Ano stąd, że spośród jedenastu interpretacji wiersza te zdjęcia wyszły mi najgorzej ... Nie do końca jestem zadowolona z ich jakości ... Można by powiedzieć pogoda, światło ... No ale nie zawsze można być mistrzem hihi ;).
Ok, podobają mi się dwa. Z domkiem (pałacem) i stokrotka :).
Dziękuję dziewczyny za wszystkie komentarze i mam nadzieję, że nie przemęczacie się za bardzo w przygotowaniach do świąt. Mi gdzieś umknął jeden tydzień także od jutra (w sumie już dziś) zabieram się ostro do pracy :).