Dzień Środkowy
Wczoraj (24.01) były urodziny mojego małżonka (jak i jego brata bliźniaka), jutro (26.01) będą moje, a dziś mamy Dzień Środkowy. Przez pierwsze lata naszego związku Dzień Środkowy pozostawał niezagospodarowany, taka smutna działeczka dziko porośnięta perzem między dwoma zadbanymi ogródkami z klombami piwonii. I tak aż do dzisiaj. Oto oficjalnym dekretem domowym nad dniem 25.01 objął patronat nasz syn, wciąż roboczo zwany Puszkiem. Dostał on z tej okazji z rana paczkę lego duplo do swojej kolekcji ( Akacjello , w temacie duplo zawsze przychodzicie mi radośnie na myśl), jak i czekoladową babeczkę matczynego wypieku. Teraz wszystko jest jak należy. Zawsze lubiłam późne pourodzinowe wieczory, gdy dom już posprzątany, naczynia pozmywane, jedzenie pochowane (a jeszcze czuć w powietrzu zapach dobrego obiadu, ciasta, zaparzonej kawy), kwiaty w wazonie wciąż w formie, świece jeszcze niezdmuchnięte. Wspominaliśmy z małżonkiem nasze dwa pierwsze mieszkania, jeszcze w...