Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2011

Wiosna w lutym zadziwia mnie po raz czwarty

Obraz
Wiele z Was pisze na blogach o wielkiej, wielkiej potrzebie poczucia już wreszcie wiosny. Tak się składa, że my otrzymaliśmy wiosnę instant 29. stycznia, w momencie, gdy koła samolotu dotknęły ziemi, a może chwilę później, gdy obładowani dobrem wszelakim pod tytułem "bagaż podręczny" wyszliśmy na ląd. Napomknę jeszcze, że dobrem tym byliśmy obładowani po samiusieńkie pachy. Wyobrażaliśmy sobie chyba w czarnych scenariuszach, że w podróży William przebrany będzie musiał być 10 razy (ulewał jeszcze wtedy szczodrze), a buteleczek, prócz maminego mleka, domagał się będzie co kwadrans. A jeśli utkniemy we Frankfurcie? (wszak zima) No to jeszcze 10 pampersików, i jeszcze 3 pajacyki! A jeśli puszka z mlekiem wysypie się w samolocie to co? To pakujemy jeszcze jedną puszkę! Do tego aparat, kamera, 3 (słownie: trzy) laptopy, jeden męża, drugi mój (bliźniaczo podobne), a trzeci pracowy... do tego fotelik samochodowy, żeby syna w samolocie usadzić... no, wyobrażacie sobie. Walizki, torby...

Od środka!

Obraz
Nie pisałam od tak dawna, że nie wiem całkiem, od czego zacząć! Zacznę zatem od środka, bo dziecko drzemie i kto wie, jak długo jeszcze będzie drzemało, to chociaż o środku opowiem trochę :) Jesteśmy już w Stanach. Syn rośnie jak szalony! Stale się zmienia, coraz więcej potrafi. Jeszcze przedwczoraj łapał zabawki tak ledwo, ledwo, a dziś już w swoim małpim gaju (zwanym w porządniejszych domach matą edukacyjną) złapał papugę i ani myślał puścić! Aby czasu cennego nie tracić, nogą przy tym trącał słonika (nogi to w ogóle ma silne od zawsze, już od tych kopniaczków w brzuchu tak wczesnych i gęsto rozdawanych - tak sobie je wyćwiczył onegdaj, że dziś wypoczywa, śpiąc z nogami w górze!). Najmilszą jak dotąd zmianą były, oczywista rzecz, świadome uśmiechy. Moje ulubione chwile w ciągu dnia (i nocy): gdy podchodzę do Willątkowego łóżeczka, a syn na mój widok rozpływa się w wiernym, bezzębnym uśmiechu. O, na przykład takim: Drugą zmianą były postępy w komunikacji :) Dobrze jest opowiadać o świ...