Dziś krótki artykuł o pewnym elemencie
ubioru, który jakiś czas temu zwrócił moją uwagę. Zaczęło się od książki
Aleksandra Błachowskiego Ubiór i
krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy Zachodniej w ikonografii J. Głogowskiego i
K.W. Kielisińskiego. Jest to zbiór prawie tysiąca obrazków
przedstawiających ubiory ludności wiejskiej i przedmieść odwiedzanych przez
autora. Powstały one w większości w latach 30-tych XIX w i dokumentują
tradycyjny ubiór ludowy. Jak się uważa korzenie wielu z tych ubiorów sięgają
XVII w i wcześniej. Dziś opiszę jeden z takich elementów ubioru.
Wśród przedstawień kobiet polskich z
końca XVI i początku XVII w widzimy kilka odzianych w charakterystyczny długi
płaszcz:
Vecellio tak
opisuje ten ubiór:
Noszą one [Polki] płaszcz podbity futrem,
pokryty jedwabiem lub suknem różnego koloru, wedle własnego upodobania.
Płaszcz ten
sięga do kolan, czasem trochę krócej, czasem dłużej i jest mocno pofałdowany.
Pytanie zatem jak był krojony. Obecnie w rekonstrukcji najczęstsze są płaszcze
z wycinka koła – ćwiartki, półkola lub niemal pełnego koła. Płaszcze takie są
znane z wielu zabytków:
Jednak jak
widzimy układają się one trochę inaczej niż te na przedstawieniach polskich
kobiet. Są pofałdowane u dołu, ale na ramionach i przy szyi fałdy zanikają. U
Polek wydaje się, że idą one aż pod szyję, a czasem wręcz pod szyją jest ich więcej niż u dołu. Szukając dalej trafiłem na rycinę
Josta Ammana z której Vecellio korzystał, oraz ilustracje w książce Lucasa de
Heere. Widać na nich dokładnie, że płaszcz jest fałdowany od dołu do góry:
Szczególnie
dobrze widać to na ilustracji d’Heere. Wygląda to tak jakby płaszcz był
zebrany w fałdy i wszyty do paska (kołnierza). W ten sposób powstaje fałdowanie podobne do tego znanego ze spódnic - równe fałdy od dołu do góry.
A teraz spójrzmy na płaszcze narysowane przez
Kielisińskiego, od których zaczęło się moje zainteresowanie tematem:
Wyglądają dość podobnie – jak szerokie pasy materiały, pod szyją ściągnięte w fałdy. Oczywiście są też różnice. Wykonane są z mniejszej ilości tkaniny, stąd fałdy są mniej wyraźne. Płaszcze są sporo krótsze, a wiązanie pod szyją mniej dopasowane, ale ogólna zasada wykonania wydaje się być podobna. Co
ciekawe taki typ okrycia przetrwał do naszych czasów w ludowym stroju
świętokrzyskim i nazywa się zapaską naramienną:
Zdjęcie pochodzi
z tej strony:
Zapaska ta jest
krótsza od płaszczy widocznych na siedemnastowiecznych przedstawieniach, ale
tak jak one jest fałdowana u góry. Dzieje się tak, bo jest szyta podobnie jak
spódnica czy normalna zapaska – z prostokątnego kawałka materiału, który jest
następnie fałdowany i zszywany z paskiem tkaniny. Końce tego paska służą
jednocześnie (po zawiązaniu ich pod szyją) za zapięcie płaszcza.
Jednak czy tego
typu płaszcze znajdziemy w XVI/XVII wieku? Okazuje się, że tak. W zbiorach
Muzeum Wiktorii i Alberta znajduje się ciekawy kobiecy płaszcz z ok. 1590-1610 r:
Jest on jak
widać mocno pofałdowany, zarówno u góry, jak i u dołu. Susan North w książce Seventeenth-Century Women's Dress Patterns:
Book 1 pokazuje krój tego płaszcza. Składa się on z kilku trapezoidalnych
części, zszytych razem. Całość pod szyją jest mocno marszczona i wszyta w
listwę kołnierza. W listwie są otwory służące do przewlekania wstążki, służącej
zapięciu płaszcza.
Podsumowując.
Artykuł ma na celu pokazanie, że oprócz płaszczy z półkola w XVI i XVII w znano
płaszcze w formie prostokąta lub trapezu i marszczone pod szyją. Marszczenia
takie wszywano w kołnierz i być może przyszywano też do taśmy. Prawdopodobnie
tego typu płaszcze mieszczańskie trafiły później na wieś i stały się elementem
stroju ludowego. Jako zapaska naramienna w czasach Kielisińskiego były znane na
sporym obszarze Polski – w Mazowieckim, w okolicach Częstochowy, pod Krakowem,
w Świętokrzyskim i w Sandomierskim. Z czasem zanikły, poza ludowym strojem
świętokrzyskim. Niestety nie znalazłem jeszcze potwierdzenia, że taki element
ubioru był noszony przez polskie chłopki. W Ekonomice Haura z 1689 r znajduje
się przedstawienie kobiety w podobnym płaszczu, które na końcu tego wpisu zamieszczam, ale trudno określić czy to
szlachcianka, mieszczka czy może bogatsza, lub odświętnie ubrana chłopka. Pozostałe
ryciny u Haura przedstawiają chłopów więc i z tą może być podobnie, ale do końca nie
jest to pewne. Inne znane mi przedstawienia
chłopek z XVI-XVII wieku pokazują je raczej w czasie pracy w polu, jak piorą
czy krzątają się w domostwie, a więc w sytuacjach gdy płaszcz nie był używany. Możliwe
również, że okrycia tego typu wywodzą się z dawniejszej tradycji. Podobne
płaszcze widać na ilustracjach kobiet łotewskich i estońskich. Czasem są one
marszczone, czasem to tylko prostokątny kawałek materiału spięty broszą. Tam
wywodzą się one z płaszczy bałtów poświadczonych już w VII w (patrz A. Zarina Apgerbs Latvija). Może i w Polsce ten
typ ubioru wywodzi się z okryć słowiańskich? Trudno mi to na razie stwierdzić, ale
z kronikarskiego obowiązku wspominam o takiej możliwości.
Jak zwykle
czekamy na wasze uwagi i komentarze.
Rafał
Szwelicki