[go: up one dir, main page]

piątek, 13 grudnia 2013

Widły drewniane

Widły to kolejny podstawowy sprzęt w gospodarstwie wiejskim. Pierwsze widły jakie wykonywano były w całości z  drewna i najczęściej miały dwa zęby. 

Później, równolegle z drewnianymi, zaczęto stosować widły o trzonku drewnianym i metalowych zębach. Liczba zębów wahała się od dwóch do kilkunastu. Widły drewniane, które każdy mógł wykonać we własnym zakresie, wyszły z użytku dopiero w XX w. 


Wykonanie akurat drewnianych wideł jest więc uzasadnione, a będzie łatwiejsze, nie trzeba znać się na kuciu stali. Koszt wykonania przez nas wideł jest zerowy a dla każdego chłopa, mieszczanina czy szlachcica, narzędzie jest niezbędne w przypadku gdy ma do czynienia z sianem czy słomą. Własnoręczne zrobienie wideł będzie nas kosztować trochę pracy, a przede wszystkim wyszukanie odpowiedniego materiału.

Kilka lat temu, podchodząc pierwszy raz do wykonania wideł, wyobrażałem sobie, że wystarczy znaleźć moje widły w lesie, wyciąć je, okorować i spokojnie można już je użytkować. Nie wspomnę już  o tym, że wypatrzenie takiego drzewka nie było proste i trochę trwało. Jak już znalazłem kij o odpowiednio rozdwojonych zębach, to zawsze coś okazywało się w nich nie tak, a to trzonek zbyt gruby i pogięty, to znowu zęby zbyt rozchylone i za cienkie, które zapewne, zaraz po nabraniu słomy, połamały by się. 

W końcu zdecydowałem się na wycięcie młodego drzewka, była ta akacja o  idealnie rozchylonych zębach, rozchylających się na prawidłowej wysokości, odpowiedniej średnicy, i trzonku dość prostym lecz zbyt grubym by można było go objąć kciukiem i palcem wskazującym. 

Drzewko wyciąłem jesienią, kiedy drzewa puszczą już soki, potem  suszyłem  w garażu co najmniej dwa miesiące. Po tym czasie rozpocząłem obróbkę materiału. Najpierw całość okorowałem, potem zabrałem się do ścieniania trzonka, na koniec przyciąłem zęby na odpowiednią długość.

Do korowania i ścieniana (zmniejszenia średnicy) trzonka wystarczyła mi siekiera, nóż i ośnik.

Całkowita długość wykonanych wideł to około 180cm, zęby zaczynają się na wysokości 130 cm, a średnica trzonka ma około 4cm.


Po długich poszukiwaniach mogę wysnuć wniosek, że niema gotowych wideł do wycięcia w lesie czy na polanie. Znaleziony materiał  musimy zazwyczaj ścienić, czasem tylko sam trzonek, czasem całość wideł, niejednokrotnie trzeba dodatkowo nagiąć zęby ku sobie, bo są za bardzo rozchylone. 


Aby  nagiąć zęby ku sobie wystarczy je, tak jak na zdjęciu, ścisnąć, związać razem i zostawić do pełnego wyschnięcia drewna, będzie to trwało kilka tygodni.

Zauważyłem również, że drewno nie musi wcale długo leżakować, można je od razu okorować i obrabiać. Praca w mokrym materiale jest łatwiejsza i szybsza, a drewno kiedy jest cieńsze szybciej wyschnie. Nie można go tylko wystawiać na silne słońce, gdyż drewno pęka. Na widły polecam leszczynę, która często rośnie prosto, na odpowiednią wysokość i zazwyczaj jest rozdwojona... 


Dariusz Brzozowski

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Widły i mały powrót do szpadli

Darek Brzozowski podesłał kolejny artykuł na temat sprzętu chłopskiego. Tym razem opisuje widły. Jak zwykle postanowiłem napisać kilka słów o źródłach z epoki dotyczących wideł. Zanim to jednak nastąpi krótki powrót do szpadli.

W swoim opisie szpadla Darek zasugerował, że mógł być on używany jako improwizowana broń. Rzeczywiście można znaleźć potwierdzenie tej hipotezy. Poza biblijną sceną w której Kain zabija Abla (i która może być jedynie symboliczna), mamy grafikę Hondiusa, przedstawiającą Kozaków i czerń kozacką pokonanych pod Beresteczkiem. Pod nogami pokonanych mamy ich uzbrojenie i tam wśród broni czerni, obok toporów, kosyczy  cepu znajdujemy szpadel. Poniżej fragment ryciny ze strzałką wskazującą na szpadel:


Jak widać jest to prosty szpadel, nie widać niestety czy zakończony tak jak szpadel Darka – prosto, czy półokrągło. Tym niemniej grafika ta pokazuje, że wyjście ze szpadlem do bitwy to nie koniecznie mrok ;)
Wróćmy jednak do wideł. Jak zwykle zacznę od etnografii. Moszyński opisuje i pokazuje wiele rodzajów wideł. Wideł jest bowiem kilka rodzajów i przeznaczone były (w zależności od kształtu) do różnych prac. Pierwszy rodzaj do widły do gnoju. Służą one do przerzucania i wybierania gnoju z obory i rozrzucania go po polu. Pierwotnie widły tego typu były całkowicie drewniane, ale z czasem zęby zaczęto okuwać lub wykonywać całkowicie z metalu. Widły tego typu, z XIX i XX wieku pokazuje poniższy obrazek:


Wśród tych wideł warto zwrócić uwagę na typ E. Są to widły do siana. Mają one 3 zęby z czego środkowy stanowi przedłużenie drzewca a dwa boczne są podtrzymywane przez rozpórkę. Tego typu widły można czasem kupić na aukcjach internetowych. Poniżej zdjęcie wideł z XVIII-XIX w:


 Kolejne zastosowanie dla wideł to spulchnianie gleby i uprawa roli. Służące do tego widły są grube i mocne i mają dwa zęby (tak jak widły D na ilustracji Moszyńskiego).

Czwarty typ i zastosowanie wideł to widły służące do oczyszczania (wiania) zboża. Widły te są płaskie i mają wiele zębów. Służą do oddzielania plewów i sieczki od ziarna. U Moszyńskiego znajdziemy takie przedstawienie tego typu wideł:


Tyle etnografia. Pytanie jak z przedstawieniami wideł z XVI i XVII wieku z obszaru Rzeczpospolitej. Co ciekawe wszystkie przedstawienia które znalazłem pokazują tylko jeden typ wideł. Są to widły z dwoma zębami:


Jak widać wszystkie przedstawienia są bardzo podobne. Widły mają ok. 2 m długości, wykonane są prawdopodobnie z jednego kawałka drewna (nie widać łączeń etc). Są to jak widać na rycinach przedstawiających zbiory zboża i sianokosy, widły do siana lub słomy a nie do gnoju. Na razie nie jestem w stanie stwierdzić czym to jest spowodowane. Czyżby gnojenie pól nie było zbyt popularne w Polsce w XVI i XVII wieku? Przeglądając zachodnio europejską ikonografię znalazłem przykłady innych wideł, ale w Rzeczpospolitej na razie nie... Zatem dla rekonstrukcji chłopa najbezpieczniejsze wydają się być drewniane, dwuzębne widły do siana. Takie właśnie opisze w kolejnym artykule Darek.

Rafał Szwelicki


sobota, 30 listopada 2013

Szpadel drewniany - okuty

Jednym z narzędzi, które jest potrzebne, a wręcz niezbędne do pracy chłopa, zarówno  w polu jak i gospodarstwie, jest łopata lub szpadel. 

Swój szpadel wykonałem samodzielnie z prostych i łatwo dostępnych materiałów. Wybrałem deskę sosnową długości ok 100 cm, 18 cm szerokości i 2,5 cm grubości. Szpadel nie wyszedł z byt długi, ale okazał się wystarczający by funkcjonalnie się nim posługiwać.

Najważniejsze to zrobienie na desce odpowiedniego rysunku naszego przyszłego szpadla. Od jednego końca odmierzyłem 25 cm odcinek na sztych szpadla, którym będziemy nabierać ziemię, szerokość sztychu to szerokość deski. Teraz czas na trzonek, mój ma 4 cm, jest to prostokątny odcinek, wymierzony po środku względem szerokości deski, ciągnie się od końca prostokąta sztychu do przeciwległego końca deski. Na zakończeniu trzonka, czyli po przeciwnej stronie sztychu, wyrysowałem coś w rodzaju rączki u trzonka. Symetrycznie względem całości naszkicowałem trójkąt równoramienny o wysokości ok. 10cm, którego podstawa, przylegająca do brzegu deski, ma również ok. 10 cm długości. Górny wierzchołek trójkąta wpisze się we wcześniej wykonany zarys trzonka. Rączka ta będzie solidnym oparciem dla dłoni podczas  kopania.


Wyrysowany kształt należy teraz wyciąć. Wspomogłem się przy tym piłą. By swobodnie i prosto ciąć wzdłuż trzonka należy najpierw wyciąć kilka klinów w miejscu gdzie sztych łączy się z trzonkiem. Od górnej strony tniemy po ramionach trójkąta do styku tych odcinków z równoległymi liniami trzonka. Po wycięciu całego kształtu, elementy trzonka zaokrągliłem ośnikiem, nożem i papierem ściernym.


Wycięty sztych szpadla zaostrzyłem do 1/3 jego wysokości i okułem blachą grubości 1 mm. Blacha musi mieć szerokość całego szpadla, czyli tutaj 18cm, i długość  ok. 14 cm. Blachę zgiąłem w połowie jej długości i dopasowałem do grubości deski. Po dopasowaniu elementów, przewierciłem kilkakrotnie wszystko na wylot, czyli: 1 warstwa blachy – drewno – 2 warstwa blachy. Szerokość otworów dopasowujemy do wielkości nitów jakich chcemy użyć. Ja wykorzystałem gwoździe, które po przełożeniu przez dziury przyciąłem w odległości ok. 0,5 cm od blachy, a pozostałą część jak nity zaklepałem młotkiem na kowadełku imadła. 


Na koniec pozostało sklepanie zgięcia blachy, tak by ściśle przylegała do drewna, nadało jej to również większą ostrość.


Z prób jakie przeprowadziłem wynika, że kopanie takim szpadlem, napierając rękoma i stopą jest wykonalne, ale tylko w miękkiej ziemi lub piasku. W przypadku twardszej  lub porośniętej trawą ziemi, należy najpierw mocno spulchnić podłoże, uderzając narzędziem jak łomem.


Wykonany w ten sposób szpadel mógł mieć i zapewne też miał zastosowanie jako improwizowana broń w przypadkach ataku na obejście lub podróżny tabor chłopa. Złapany za koniec trzonka stanowił swoistego rodzaju maczugę o długim zasięgu, co każdy może łatwo sprawdzić po wykonaniu swojego szpadla.

Dariusz Brzozowski





wtorek, 26 listopada 2013

Łopaty i kopidoły*

Jeden z naszych czytelników - Darek Brzozowski podesłał nam swój artykulik o tym jak zrobić drewniany szpadel. Zanim go jednak przedstawimy uznałem że warto dać pod to jakąś podkładkę teoretyczną. Stąd dzisiejszy wpis.

Szpadle i łopaty były powszechnymi narzędziami gospodarskimi. Jak pisze Moszyński były on obok rydli i motyk powszechnie używane do spulchniania i przekopywania ziemi w ogródkach (szczególnie takich zbyt małych by dało się je obrobić pługiem). Chłopów wykorzystywano też powszechnie w wojsku jako darmową siłę roboczą, przy kopaniu szańców i wszelkiego typu pracach inżynieryjnych.  Bernard O’Connor tak pisał o polskiej piechocie:

Wywodzą się oni zazwyczaj z najgorszego pospólstwa i służą raczej w charakterze pionierów niż żołnierzy, ponieważ szlachta używa ich jedynie do kopania i zasypywania rowów tudzież okopów, robienia podkopów, budowy mostów, oczyszczania dróg, ładowania wozów i kierowania nimi, trzymania straży w obozie, gdy nie ma w nim żołnierzy, słowem – do wszystkich tych mozolnych prac, które nakazuje im się wykonać.

O’Connor pisze prawdopodobnie o piechocie wybranieckiej lub łanowej, która rzeczywiście z czasem zaczęła zajmować się głównie pracami ziemnymi. Król Władysław powołując piechotę wybraniecką na kampanię smoleńską w 1633 roku również nakazał by stawiała się bez barwy i muszkietów, za to z rydlami, siekierami i motykami.

Podobnie gdy Fryderyk Getkant otrzymał w 1635 r od króla zadanie sporządzenia map okolic Zatoki Gdańskiej, na planie wyspy wróblej narysował postacie dwóch chłopów lub piechurów w strojach zachodnich. Ludzie ci byli prawdopodobnie zatrudnieni przy pracach ziemnych. Nie wiadomo jednak czy to miejscowi chłopi, czy Szwedzi (w tym czasie toczyły się pertraktacje i walki ze Szwedami, na planie pokazane są szańce polskie i szwedzkie, które prowadzą wzajemny ostrzał artyleryjski) :


Jak widzimy ludzie ci mają proste szpadle, o zaokrąglonej krawędzi. Szpadle i łopaty z XVII w pokazuje też rycina z dzieła „Architektura MilitarisAdama Freytaga:


Widzimy wśród nich zarówno takie zaostrzony szpadel, jak i proste łopaty. Te ostatnie wydają się być lekko ukształtowane by pomieścić więcej ziemi (nie są płaskie – środek mają zagłębiony).

Przyglądając się zachowanym okazom, zarówno tym średniowiecznym, jak i XIX wiecznym zauważymy że generalnie forma prostych szpadli i łopat nie uległa zmianie. Najczęściej wykonywano je z jednego kawałka drewna (z jednej deski), czasami tylko rączka była oddzielna. U dołu szpadle okuwano, najczęściej były też zaokrąglone, lub spiczaste (żeby lepiej wpijać się w ziemię). 

Proste to bardziej łopaty do wybierania luźnej ziemi. Te były już bardziej wyprofilowane, chociaż zdarzają się też płaskie:


W kolejnym artykule Darek zaprezentuje jak wykonał prosty szpadel z jednego kawałka drewna.

Rafał Szwelicki

* kopidoły, to epitet którym autochtoni obdarzyli moich znajomych na pewnych wykopaliskach; zdecydowałem się go użyć, bo to piękny przykład ludowego słowotwórstwa :)

sobota, 23 listopada 2013

Chłop w wersji podstawowej

Przez ostatnie kilka tygodni prezentowaliśmy podstawy ubioru chłopskiego. Wpisy warsztatowe pokazywały jak wykonać poszczególne elementy. Czas zatem na podsumowanie i złożenie z tych elementów podstawowego ubioru chłopa. 

Na podstawowy strój składać się będą:
1. Koszula:

2. Gacie:

3. Chodaki:

Chodaków nie wkładano raczej na gołe nogi. Zakładano je na onuce. Jak czytamy w Atlasie Polskich Strojów Ludowych – Strój biłgorajsko-tarnogrodzki:

Przed włożeniem chodaków owijano nogi w lniane onuce sporządzane zazwyczaj ze starych koszul. Zimową porą zakładano dwie a nawet trzy warstwy onuc, a w czasie ostrych mrozów wierzchnią warstwę maczano w wodzie, która po zamarznięciu tworzyła dobrze izolującą od zimna powłokę.

Onuce to kwadratowe lub prostokątne kawałki materiału. W internecie dostępnych jest wiele poradników na temat prawdidłowego wiązania onuc. Ja korzystałem z onuc kwadratowych o wymiarach 40 na 40 cm i niemieckiego opisu wiązania:


Onuce można wykonać z worka wojskowego – tak jak koszulę czy portki. Warto wtedy kupić 3 worki. Na koszulę i portki zużyjemy dwa lub trochę więcej (zależnie od wzrostu). Z trzeciego (lub jego części) wykonamy onuce.

Potrzebny nam też będzie jakiś pasek. Na początek wystarczy zwykły sznurek konopny. Poniżej zdjęcie chama którego udało się przyłapać przy paśniku – prawdopodobnie je tzw. zupę nic:


Mm jeszcze jedno zdjęcie, na którym lepiej widać proporcje stroju, niestety warunki (oświetlenie) i kiepski fotograf sprawiły że jest fatalne więc zalecam oglądać z daleka:


Łącznie koszty stroju chłopskiego w wersji podstawowej to:

  • 3 x worek wojskowy = ok. 15-24 zł
  • Kawałek skóry na chodaki = 40-50 zł
  • Sznurek do przewiązania chodaków i obwiązania się w pasie = kilka zł


Narzędzia do wykonania tego ubioru są powszechnie dostępne (nożyczki, igła, nóż) więc ich nie liczę. Czas pracy podany był przy konkretnych elementach – łącznie to kilkanaście godzin, ale możemy je spokojnie rozłożyć na spokojną pracę wieczorkami. Z doświadczenia wiem że nie ma problemu żeby szyć i jednocześnie oglądać jakiś przeintelektualizowany dramat czy mecz polskiej reprezentacji. Tym sposobem nim się obejrzymy uszyjemy sobie kompletny strój. Łącznie wydamy na niego ok. 50 – 80 pln. Koszt koszernego stroju z lnu ręcznie tkanego trudno ocenić – wszystko zależy od tego za ile kupimy materiał.

Oczywiście powyższe zestawienie to tylko totalne podstawy. Warto pomyśleć o nakryciu głowy, dodatkach, ubiorze wierzchnim no i jakimś wyposażeniu. Postaram się rozwinąć te tematy w kolejnych wpisach. 

Rafał Szwelicki

poniedziałek, 18 listopada 2013

Szycie koszuli

Dziś zaprezentuję tekst o tym jak uszyć prostą chłopską koszulę. Wybrałem koszulę o kroju poncho, z uwagi na jego popularność i uniwersalność. Koszuli tego typu możemy używać do stroju chłopskiego, jak i dla zachodniego żołnierza czy mieszczanina. Nawet szlachcic (co widać na gobelinie łojowskim) mógł taką nosić (oczywiście wykonana z odpowiedniej jakości materiału). 

Na początek materiał. Początkowo miałem zamiar uszyć koszulę z lnu ręcznie tkanego, swego czasu kupionego na Ukrainie, jednak ostatecznie zdecydowałem się na worek wojskowy. Zrobiłem to żeby pokazać że i taki materiał się nada (szczególnie na koszulę chłopską) i  nie trzeba wykładać dużych pieniędzy by się obszyć. Oczywiśćie wiem że tego typu materiał gryzie niemiłosiernie przez jakiś czas (aż się wyrobi). Z opisu Lepnera wiemy że koszule były z płótna lnianego i pacześnego, a więc kiepskiej jakości konopnego. Gaspar de Tende również pisze że koszule chłopów polskich były robione ze zgrzebnego płótna. Tak więc tej jakości materiał jak na worek wojskowy uważam za odpowiedni na chłopską koszulę (choć nie koniecznie przyjazny dla użytkownika).  Na koszule dla osoby o wzroście ok. 170-175 cm wystarczy jeden worek. Wyższe osoby będą potrzebowały trochę więcej. 

Oprócz worka do uszycia koszuli będziemy potrzebować nożyczek, igły, wosku i jakiejś miarki. Nić tak jak w przypadku gaci najlepiej wypruć z worka. Poniżej zdjęcie potrzebnych materiałów (oczywiście oprócz tej brązowej wełny):


Po przygotowaniu materiału (analogicznie jak w przypadku gaci pierzemy, możemy wybielić na słońcu  etc.), przystępujemy do krojenia. Koszule chłopskie wg opisów były dość krótkie – sięgały do pasa lub trochę dalej. Ja postanowiłem że moja będzie miała ok. 70 cm długości. Co do szerokości – worek ma ok. 70 cm szerokości. To sporo. Można to spokojnie zmniejszyć do ok. 60 cm dla osoby o przeciętnej budowie ciała. 70 cm szerokości oznacza, że w koszulę wejdzie osoba o obwodzie w klacie lub pasie równym 140 cm! Dlaczego dałem aż tyle? Po pierwsze dla tego że jak widzimy na przedstawieniach koszule były dość luźne i obszerne. Po drugie żeby zaprezentować ciekawy szew wykorzystujący skraj materiału.

Po odcięciu głównej części powinien nam pozostać kwadrat o wymiarach 70 cm na 70 cm (może trochę większy). Wytniemy z niego rękawy i kliny pod pachy (oraz jeżeli ktoś chce – kołnierzyk) z kolei w części głównej wb Otwór robimy najpier robiąc nacięcie w kształcie litery T. Szerokość nacięcia (na linii barków) dałem 15 cm. Głębokość – 25 cm. Takie wycięcie powinno spokojnie wystarczyć na głowę, a jednocześnie nie będzie zbyt luźna. 


Rękawy to po prostu prostokąty. Żeby nam weszła w nie ręka muszą być szersze niż obwód ręki w bicepsie (mi wystarczyło trochę ponad 35 cm). Długość wystarczy ok. 40-45 cm. To sporo krócej niż długość ręki, ale przy tym kroju szew nie wypada na barku a gdzieś na bicepsie. Tak więc ostatecznie na rękawy użyłem prostokątów o rozmiarach 35 na 40 cm. Należy je wyciąć tak by wykorzystać skraj tkaniny (na krótszym boku). 

Kliny pod pachami to 2 kwadraty. Wyciłąem je tak by wykorzystać skraj tkaniny. Trzeba je będzie złożyć na pół (w trójkąt) i wszyć pod pachy. Poniważ skar będzie tylko na jednej krawędzi zdecydowałem się drugą przedłużyć tak żeby po obrębieniu powstał mi kwadrat. Zatem ostatecznie nie wycinałem kwadratu tylko prostokąt o wymiarach 10 na 11 cm. Z pozostałego materiału możemy wyciąć kołnierzyk. Wyciąłem go, ale ostatecznie nie przyszywałem. Wszystko razem wygląda tak:


Teraz przystępujemy do szycia. Najpierw warto wszystko co trzeba obrębić. Jest to dość żmudne więc wolę to robić najpierw. Po drugie przy szyciu możemy postrzępić krawędzie (jeżeli są nie obrębione. Obrębić możemy na okrętkę (jak to pokazałem w poradniku z gaciami), alebo trochę inną metodą. Zastosowałem ją żeby pokazć coś nowego, jest też bardziej elegancka co przy np. mankietach może mieć znaczenie. Obrębienie to z lewej strony szyjemy okrętką a z prawej – ściegiem przed igłą (fastrygą). Wygląda to tak:


Na zdjęciu A widzimy gotowy fragment obrębienia (prawą stronę) na zdjęciu B widzimy lewą stronę. Żeby obrębić tkaninę zwijamy ją i od lewej stronu przebijamy przy krawędzi (pod nią tak by jej nie złapać). Po prawej stronie przebijamy równolegle do brzegu materiału, tak by złapać samą krawędź zawiniętego materiału (obrazki C i D). W ten sposób po lewej stronie uzyskamy okrętkę, po prawej ładny ścieg przed igłą:


W ten sposób obrębiamy dół koszuli, mankiety i kliny pod pachami. Poniżej obrębiony klin – z prostokąta wyszedł kwadrat:


Kolejny krok to zszycie rękawów i doszycie do nich klinów. W przypadku rękawów zastosowałem szew bieliźniany (w terminologii anglosaskiej tzw. french seam). Jest to dobry, zamknięty szew. Historycznie był znany w XVII wieku i stosowany w rękawach koszul czego przykładem jest koszule Cleasa Bielkienstierny. Szew ten szyjemy najpierw na prawej stronie. Składamy rękaw lewymi stronami razem i zszywamy. Zaczynamy szyć przy mankietach i szyjemy aż do klinów. Możemy spokojnie szyć przed igłą – rękaw nie przenosi wielkich naprężeń więc zerwanie szwu nam nie grozi:


Potem kontynuujemy szycie i przyszywamy jedną z krawędzi klina, a później drugą. Po zszyciu wszystkiego wywracamy rękaw na lewą stronę i przeszywamy wszystko jeszcze raz (znów może to być ścieg przed igłą). Szyjemy w takiej odległości by całkowicie zamknąć w środku krawędzie  materiału. Na poniższym zdjęciu widać że kawałek już przeszułem. Rękaw jest wywrócony na lewą stronę (prawą widać wewnątrz):


Po zszyciu rękawów doszywamy je do koszuli i zszywamy ją po bokach. Warto wykorzystać skraj materiału. Szyjamy zatem tak. Składamy materiał lewymi stronami razem. Następnie na okrętkę obszywamy skraj, starając się złapać tylko skrajne nici. Co jakiś czas rozkładamy materiał i wygładzamy szew.
  

Tego typu szew znamy zarówno z XVII wiecznych koszul, jak i ubiorów wcześniejszych i późniejszych. Po zszyciu wygląda to mniej więcej tak:


Ostatni krok to obrębienie otworu na głowę. Najpierw musimy go odpowiednio przyciąć. Wykrojenie własciwego łuku może wydawać się skomplikowane, ale możemy to zrobić bardzo łatwo. Wystarczy założyć koszulę na siebie i zobaczyć w lustrze jak leży. Następnie zagiąć materiał na sobie aż osiągniemy zadowalający efekt. Potem odcinamy zbędny nadmiar. Na karku też warto lekko podkroić materiał – jakieś 2 cm powinny wystarczyć. Następnie wszystko obrębiamy. Przy zakończeniu rozporka z przodu warto dać wzmocnienie („belkę”). „Belkę” robimy łąćząc brzegi nicią kilka razy, a następnie całość oplatając raz przy razie. 


I gotowe! Cała koszula wygląda tak:


Czas pracy: 
Wykonanie koszuli zajęło mi ok. 8 godzin.

Cena materiałów:
Jeżeli wystarczy nam jeden worek to zamkniemy się w ok. 5-8 pln. Przy szyciu z lnu kupowanego na metry, przy szerokości 150 cm wystarczy nam 1 mb materiału, a zatem ok. 15-30 pln. Przy lnie ręcznie tkanym, wszystko zależy od jego szerokości. Przy szerokości ok. 60-70 cm będziemy potrzebować ok. 2-2,5 mb, zatem i przy takim materiale powinniśmy zmieścić się w 50 pln.

Rafał Szwelicki

piątek, 8 listopada 2013

Chłopskie koszule

Po gaciach czas na kolejny niezbędny element garderoby chłopa – koszule. Z jednej strony wszystko wydaje się proste – koszula to koszula, ale czy na pewno? Co tak naprawdę o koszulach wiemy?

Etnografowie rozróżniają kilka typów kroju koszul. Pierwszy wywodzi się od kroju poncho. W kroju tym główna część (okrywająca ciało) jest de facto prostokątem materiału z otworem na głowę i rozcięciem (rozporkiem) pod szyją. Jako, że domowej roboty materiał był zazwyczaj za wąski by okryć w ten sposób ciało poszerzano go klinami (trójkątnymi lub prostokątnymi). Rękawy doszywano prostokątne i najczęściej z klinem pod pachą.  Moszyński prezentuje kilka ubiorów o kroju poncho:


Drugim krojem jest krój przyramkowy. Krój ten Moszyński wywodzi od ubiorów składających się z 2 płatów materiału spinanych na ramionach. Z czasem zapinki miały zostać zastąpione przytamkami – prostokątnymi kawałkami materiału. Krój przyramkowy ma dwie odmiany: gładką i marszczoną. Poniżej koszula o kroju przyramkowym:


Trzecim krojem wyróżnianym przez Moszyńskiego jest krój bezprzyramkowo marszczony. Krój tego typu jest wg. Badacza ubiorów Tilkego tak charakterystyczny dla Słowiańszczyzny, iż nazwał go słowiańskim. Jednak nie wiem czy nie trzeba by zwać go raczej wołoskim, gdyż zasięg występowania mocno koresponduje z zasięgiem osadnictwa wołoskiego właśnie. To jednak na razie tylko moja wątpliwość a nie teza. Krój bezprzyramkowo marszczony wygląda tak:


Krój bezprzyramkowo marszczony etnografia poświadcza w zasadzie tylko w koszulach kobiecych. Przyramkowy występuje w męskich, ale częściej występuje w nich krój poncho.

Tyle etnografia – co mają do powiedzenia źródła z XVII wieku? W tym artykule skupię się na koszulach męskich, choć jeżeli będzie zainteresowanie to i o kobiecych mogę kiedyś napisać.

Na początku teksty. Niestety nie ma ich wiele. Ulryk Werdum o koszulach polskiej szlachty pisze bardzo krótko:

Koszule ich sięgają po pas.

Co prawda mowa jest tu o koszulach szlachty, ale to samo mogło się tyczyć koszul chłopskich. Teodor Lepner tak opisuje koszule chłopów litewskich:

Męskie koszule są, jak już wspomniano, krótkie i wąskie, z konopnego i lnianego płótna i są zapinane u góry na kołnierzyk. Ma on najczęściej 3 palce szerokości i nazywają go Apikakle, czyli podgardle. *

Ikonografia nie jest liczna. Przedstawienia chłopów są rzadkie i najczęściej w jakichś wierzchnich ubiorach. Poniżej kilka przedstawień.


Warto porównać zwłaszcza przedstawienia chłopów – tego z Torunia z obrazu z 1480 roku i ukraińskiego z końca XVIII wieku. Mimo 300 lat dzielących te przedstawienia koszule obu praktycznie się nie różnią. Podobną, choć głębiej rozciętą pod szyją koszulę ma Cygan. U niego znakomicie widać długość koszuli. Niemal identyczną do powyższych koszulę ma też pułkownik kozacki i polski szlachcic – Stefan Krzyczewski, przedstawiony na akwareli Westerweldta i powstałym na jej podstawie gobelinie łojowskim.

W tym zestawieniu dorzuciłem też obraz holenderski. Przedstawiony na nim winiarz ma również podobną koszulę. Krój takich prostych koszul zachodnich jest dobrze poznany. Jest to krój poncho. Poniżej zachowany egzemplarz takiej prostej koszuli z Rijksmuseum, z końca XVI wieku.


Koszula ta jest bardzo długa, co jest typowe dla koszul zachodnich i jak pokazują zacytowane powyżej teksty i pokazuje ikonografia, różni ją od koszul polskich. Powyższa koszula posiada kołnierzyk (stójkę). Może to być kołnierzyk taki jak opisywany przez Lepnera. Trzeba tylko zwrócić uwagę że koszule kozackie czy ta posiadana przez Krzyczewskiego takiego kołnierzyka nie mają. Uważam jednak, że wykrój tej koszuli może stanowić podstawę  rekonstrukcji koszuli chłopskiej (po odpowiednich modyfikacjach).

Tak więc z etnografii, ikonografii i tekstów wyłania się następujący obraz koszuli dla chłopa:

  • krótka (do pasa lub trochę poniżej)
  • o kroju poncho
  • z kołnierzykiem (stójką) szeroką na 3 palce (7-8 cm) lub bez stójki
  • z prostymi na całej długości rękawami

W kolejnym artykule postaram się przedstawić rekonstrukcje takiej prostej koszuli.

Rafał Szwelicki


* Tłumaczenie własne. Oryginalny tekst brzmi:

Die Manns Hemde , sind sie schon erwähnt, kurz und enge, von Heeden und flachsener Leinwand, und sind oben in das Einösel eingefasset. Dieses ist etwas drei Finger breit, und heisst Apikakle, das Um-Halschen.

Einösel to jak dowiadujemy się z XVIII wiecznego słownika:

Einösel - so nennt man das schmale Stück Leinwand vorn an den Handärmeln, in welches die knopflocher eingestochen werden. Es komt her von Dese, bechd. Oebr (ansula, annulus) In Schlesien heisst es das Lintchen.

To wygląda raczej na mankiet niż kołnierzyk, ale może chodzić o stójkę, która w sumie pod względem kroju nie różni się od mankietu. Ów kołnierzyk byłby zatem prostokątnym paskiem materiału, szerokim na 3 palce i być może posiadającym otworki do przewleczenia tasiemki i przewiązania koszuli pod szyją.

piątek, 1 listopada 2013

Szycie gaci

Dziś zaprezentuję wam tekst o tym jak uszyć chłopskie gacie. Za wzór wziąłem gacie poleskie prezentowane wcześniej. Są one dość wąskie, odpowiadają zatem dość dobrze szerokości gaci na przedstawieniach chłopa z tańca śmierci i dziecka z Litwy (patrz wcześniejsze artykuły). Potwierdzenie tego znajdujemy również w tekście Lepnera piszącego o długich, wąskich spodniach chłopów. Gacie te mają rozporek na boku – a cecha ta wg. Kitowicza miała być charakterystyczna dla gaci polskich chłopów. Tak więc wykrój ten jest zgodny ze wszystkimi informacjami, jakie o gaciach chłopskich z XVII wieku posiadam.

Na początek potrzebne materiały. Gacie chłopskie szyte były z lnu. Była to prawdopodobnie tkanina kiepskiej jakości. Z informacji zawartych w Atlasie Strojów Polskich – Strój biłgorajsko-tarnogrodzki dowiadujemy się że:

Spodnie noszone w lecie na co dzień i od święta, szyto ze zgrzebnego płótna tkanego z lnianych i konopnych pakuł. To najgorszej klasy włókno posiadało dużo zanieczyszczeń w postaci paździorów, które powodowały, że utkany materiał dokuczliwie uwierał, stąd powszechnie spodnie ze zgrzebnego płótna nazywano wściekłymi portkami. Dopiero po kilkakrotnym praniu i maglowaniu traciły one swoją sztywność.

Z czego zatem uszyć chłopskie portki? Idealnym materiałem byłby len ręcznie tkany i to nie koniecznie bielony. Z doświadczenia wiem że nawet bury, nie bielony len w słońcu i na zdjęciach wygląda jak biały i póki ktoś nie przyjrzy się z bliska to twierdzi, że jesteśmy za czyści na chłopa…

Len ręcznie tkany warto kupić wąski – ok. 45-50 cm. Takiego lnu na gacie wystarczy nam ok. 2,5 mb. Dla mniej zamożnych polecam zakup lnianych worków wojskowych. Na uszycie gaci dla osoby o wzroście ok. 170—175 cm i normalnej budowie ciała powinien nam wystarczyć jeden worek. Worki wojskowe były kiedyś bardzo tanie (2-3 pln za sztukę). Obecnie ceny są wyższe. Jakiś czas temu zakupiłem worki za 8 pln za sztukę, ale za to bez jakichkolwiek pieczątek. Worki te okazały się idealnym materiałem. Po wypraniu i wyłożeniu na kilka dni na słońce rozjaśniały (choć daleko im do białości). Mają też w sobie zanieczyszczenia, przez co idealnie odpowiadają opisowi tkaniny z której szyto wściekłe portki (i rzeczywiście przez jakiś czas gryzą :D ). Poniżej zdjęcie porównawcze – worek surowy, prany i trzymany kilka dni na słońcu, len ręcznie tkany i naturalnie bielony:


Jak widać gęstość splotu czy grubość nici są zbliżone, także worek bardzo dobrze udaje len ręcznie tkany. 

Co jeszcze będziemy potrzebowali? Otóż potrzebne nam będą nożyczki, igła i bardzo się przyda kawałek wosku (nożyczki i igła nie muszą być reko – takie ładniej wyglądają na zdjęciu ;) ).  Do zawiązania gaci będziemy jeszcze potrzebować sznurka konopnego.


Jeżeli korzystamy z worka wojskowego nie potrzebujemy kupować nici. Wystarczy wypruć je ze szwów. Szew maszynowy bardzo łatwo jest spruć, o ile prujemy od właściwej strony. Dzieje się tak jako, że maszyna do szycia tak naprawdę nie szyje, tylko dzierga oczka przez płaszczyznę tkaniny. I tak jak jednym ruchem możemy spruć robótkę na drutach, tak samo możemy spruć szew maszynowy. Żeby to zrobić szukamy jednego z końców szwu i rozcinamy nici. Zobaczcie na poniższym zdjęciu o który koniec chodzi:


Szew na workach z jednej strony wygląda jak kreseczki w jednym rzędzie: ----. Po drugiej stronie wygląda jak spłaszczone znaczki: <<<<<. Łapiemy nitkę po stronie tkaniny gdzie ścieg wygląda jak kreseczki, i na tym końcu gdzie znaczki są rozwarte. Teraz możemy spruć ścieg jednym ruchem. Po 2 sekundach wygląda to tak:


Rozpruwamy w ten sposób wszystkie szwy worka, dzięki czemu uzyskamy ilość nici w zupełności wystarczającą na uszycie gaci.

Teraz przyjrzyjmy się wykrojowi:


Jak widać po prawej będzie nam potrzeba 2 prostokątów na nogawki, trójkątnego klina na przód i kwadratowego na zadek.  Ja przy wzroście 172 i przeciętnej posturze (ok. 72 kg) mogłem zrobić gacie dokładnie według rozmiarów podanych przez Moszyńskiego (znać żem cham z urodzenia :D ). Tak wygląda rozplanowanie fragmentów gaci na rozprutym worku:


Jak dostosować gacie do siebie? Najpierw długość nogawki i szerokość nogawki. Weźcie po prostu swoje normalne dżinsy i odmierzcie nogawkę takiej samej szerokości, za to krótszą o 10-15 cm (gacie są płytsze niż dżinsy – to praktycznie takie biodrówki, i powinny być do kostek, lub nawet krótsze).


Obwodem w pasie nie musicie się bardzo przejmować – gacie nawet w tej wersji na przeciętną osobę mają ok. 110 cm. Przy wyższym wzroście warto powiększyć trójkątny klin. Za każde 2 cm powyżej 170 można do niego dodać ok. 1 cm (czyli np. przy wzroście 180 cm klin będzie miał ok. 50 cm na 50 cm). 2- 3 centymetry w te czy we wte nie zrobi wielkiej różnicy. Kwadrat który idzie na zadek trzeba wydłużyć o jakieś 5 cm – ułatwi to szycie (o czym później).

Teraz przystępujemy do szycia. Jedną z nogawek rozcinamy na boku, ok. 15 cm od krawędzi i na 15 cm w głąb (patrz rysunek z wykrojem). Obrębiamy krawędź rozcięcia i dół nogawek. W XVII w najczęściej stosowano coś co Anglosasi nazywają rolled hem (rąbek zwijany). Robimy go zwijając tkaninę i przeszywając na okrętkę. Nie musi to być bardzo dokładne czy ładne – robimy w końcu roboczy ubiór chłopa.


Następnie zszywamy ze sobą nogawki i wszywamy kliny. Zszywanie zaczynamy od zszycia obu klinów ze sobą. Na początek krótkie wyjaśnienie ściegów (to pierwszy artykuł o szyciu na blogu, a że pewnie wielu z czytelników igły w rękach nie trzymało uznałem że warto o tym napisać). Części gaci są narażone na naprężenia, do tego materiał się siepie, musimy zatem zszyć go tak by szew był mocny, a krawędzie zakryte. Najpierw pierwszy ścieg, łączący dwie tkaniny. Najlepiej zastosować ścieg za igłą.  Wygląda on tak:


Jest to bardzo mocny ścieg, odporny na naprężenia, a nawet jeżeli jakimś cudem się przerwie to się praktycznie nie pruje. Ma za to 2 wady – zużywa 3 razy tyle nici co ścieg przed igłą i jest dużo wolniejszy. Ścieg przed igłą (gęsta fastryga) wygląda z kolei tak:


Jego wadą jest mała odporność na naprężenia. Zalety to oszczędność nici i szybkość szycia. Nie polecam używania tego ściegu przy szyciu krocza w gaciach (choć z powodzeniem można go zastosować na nogawkach poniżej kolan). 

Osobiście zastosowałem oba te ściegi. Szyjąc fragment za igłą (3-4 przejścia igły) następnie przechodzę do ściegu przed igłą i znów za igłą. W ten sposób powstaje szybki i jednocześnie dość mocny ścieg. Po zszyciu 2 fragmentów materiału, trzeba zamknąć krawędzie materiału. Ja rozpłaszczyłem szew na jedną stronę. Żeby to zrobić musimy najpierw przyciąć jedną z krawędzi materiału, a drugą zagiąć na nią i przyszyć np. na okrętkę. Wygląda to tak:


Trzeba zwracać uwagę by szwy były rozpłaszczone w jednym kierunku (żeby nam nie wyszło tak że na jednej nogawce rozpłaszczymy „do przodu” a w drugiej „do tyłu”.

Pamiętacie jak kazałem wydłużyć kwadrat na zadku? Dzięki temu łatwiej nam będzie teraz szyć (nie będziemy się musieli przejmować czy kliny są odpowiedniego rozmiaru. Najpierw zszywamy ze sobą nogawki z przodu u góry na długości ok. 5-6 cm. Tam będziemy zaginać i przeszywać materiał by utworzyć tunel na uczkur (sznur). Jest to szew oznaczony na schemacie nr 1 kolorem niebieskim. Następnie przyszywamy klin z przodu, idąc od wierzchołka (kolor czerwony na schemacie nr 1).


Następnie odwracamy gacie i szyjemy tył. Wszystkie czynności pokazuje schemat nr 2. Zaczynamy szycie od dołu nogawek (pamiętajcie żeby już były obrębione) i szyjemy aż do miejsca gdzie dochodzi klin. Szwy na nogawkach to kolor niebieski. 

Następnie przyszywamy z tyłu kawałki podstawy trójkąta (kolor zielony) i boki prostokąta (kolor czerwony). Jeżeli wszystko gra to dopiero na tym etapie rozpłaszczamy nasze szwy. Prostokąt na zadku powinien nam wystawać ponad nogawki – przycinamy go by utworzył z nimi prostą krawędź. Teraz widzicie czemu kazałem go przedłużyć – mogłoby się okazać w trakcie szycia że jest ciut za krótki...

Ostatni etap to zrobienie tunelu na sznurek. Odwijamy materiał na zewnątrz (w ten sposób mniej uwiera) zaginamy i łapiemy na okrętkę. Przez tunel przewlekamy sznur. Na jednym końcu wiążemy pętlę, a na drugim kilka węzełków. Jest to tzw. zakluczka lub hacznik tak opisane w stroju biłgorajsko-tarnogrodzkim:

Górny brzeg płótna zakładano i przewlekano przezeń skręcony powrózek konopny zwany hacznikiem. Z prawej strony spodnie posiadały niegłęboki rozpór. Powrózek u jednego końca posiadał pętelkę, przez którą przewlekano drugi koniec z zawiązanymi nań supełkami. Przy ich pomocy regulowano szerokość obwodu pasa.

Wypróbowałem ten patent i działa wyśmienicie. Można zacisnąć gacie, a np. w czasie jedzenia popuścić pasa :). Poniższe zdjęcie przedstawia tunel i hacznik/zakluczkę:


I tym sposobem gacie gotowe. Analogicznie do zaprezentowanych tu gaci można uszyć gacie według innych prezentowanych w poprzednim artykule  wykrojów. 

Rafał Szwelicki