Dziś zaprezentuję wam tekst o tym jak
uszyć chłopskie gacie. Za wzór wziąłem gacie poleskie prezentowane wcześniej. Są one dość wąskie, odpowiadają zatem dość dobrze szerokości gaci na przedstawieniach chłopa z tańca śmierci i dziecka z Litwy (patrz
wcześniejsze artykuły). Potwierdzenie tego znajdujemy również w tekście Lepnera piszącego o długich, wąskich spodniach chłopów. Gacie te mają rozporek na boku – a cecha ta wg. Kitowicza miała być charakterystyczna dla gaci polskich chłopów. Tak więc wykrój ten jest zgodny ze wszystkimi informacjami, jakie o gaciach chłopskich z XVII wieku posiadam.
Na początek potrzebne materiały. Gacie chłopskie szyte były z lnu. Była to prawdopodobnie tkanina kiepskiej jakości. Z informacji zawartych w Atlasie Strojów Polskich – Strój biłgorajsko-tarnogrodzki dowiadujemy się że:
Spodnie noszone w lecie na co dzień i od święta, szyto ze zgrzebnego płótna tkanego z lnianych i konopnych pakuł. To najgorszej klasy włókno posiadało dużo zanieczyszczeń w postaci paździorów, które powodowały, że utkany materiał dokuczliwie uwierał, stąd powszechnie spodnie ze zgrzebnego płótna nazywano wściekłymi portkami. Dopiero po kilkakrotnym praniu i maglowaniu traciły one swoją sztywność.
Z czego zatem uszyć chłopskie portki? Idealnym materiałem byłby len ręcznie tkany i to nie koniecznie bielony. Z doświadczenia wiem że nawet bury, nie bielony len w słońcu i na zdjęciach wygląda jak biały i póki ktoś nie przyjrzy się z bliska to twierdzi, że jesteśmy za czyści na chłopa…
Len ręcznie tkany warto kupić wąski – ok. 45-50 cm. Takiego lnu na gacie wystarczy nam ok. 2,5 mb. Dla mniej zamożnych polecam zakup lnianych worków wojskowych. Na uszycie gaci dla osoby o wzroście ok. 170—175 cm i normalnej budowie ciała powinien nam wystarczyć jeden worek. Worki wojskowe były kiedyś bardzo tanie (2-3 pln za sztukę). Obecnie ceny są wyższe. Jakiś czas temu zakupiłem worki za 8 pln za sztukę, ale za to bez jakichkolwiek pieczątek. Worki te okazały się idealnym materiałem. Po wypraniu i wyłożeniu na kilka dni na słońce rozjaśniały (choć daleko im do białości). Mają też w sobie zanieczyszczenia, przez co idealnie odpowiadają opisowi tkaniny z której szyto wściekłe portki (i rzeczywiście przez jakiś czas gryzą :D ). Poniżej zdjęcie porównawcze – worek surowy, prany i trzymany kilka dni na słońcu, len ręcznie tkany i naturalnie bielony:
Jak widać gęstość splotu czy grubość nici są zbliżone, także worek bardzo dobrze udaje len ręcznie tkany.
Co jeszcze będziemy potrzebowali? Otóż potrzebne nam będą nożyczki, igła i bardzo się przyda kawałek wosku (nożyczki i igła nie muszą być reko – takie ładniej wyglądają na zdjęciu ;) ). Do zawiązania gaci będziemy jeszcze potrzebować sznurka konopnego.
Jeżeli korzystamy z worka wojskowego nie potrzebujemy kupować nici. Wystarczy wypruć je ze szwów. Szew maszynowy bardzo łatwo jest spruć, o ile prujemy od właściwej strony. Dzieje się tak jako, że maszyna do szycia tak naprawdę nie szyje, tylko dzierga oczka przez płaszczyznę tkaniny. I tak jak jednym ruchem możemy spruć robótkę na drutach, tak samo możemy spruć szew maszynowy. Żeby to zrobić szukamy jednego z końców szwu i rozcinamy nici. Zobaczcie na poniższym zdjęciu o który koniec chodzi:
Szew na workach z jednej strony wygląda jak kreseczki w jednym rzędzie: ----. Po drugiej stronie wygląda jak spłaszczone znaczki: <<<<<. Łapiemy nitkę po stronie tkaniny gdzie ścieg wygląda jak kreseczki, i na tym końcu gdzie znaczki są rozwarte. Teraz możemy spruć ścieg jednym ruchem. Po 2 sekundach wygląda to tak:
Rozpruwamy w ten sposób wszystkie szwy worka, dzięki czemu uzyskamy ilość nici w zupełności wystarczającą na uszycie gaci.
Teraz przyjrzyjmy się wykrojowi:
Jak widać po prawej będzie nam potrzeba 2 prostokątów na nogawki, trójkątnego klina na przód i kwadratowego na zadek. Ja przy wzroście 172 i przeciętnej posturze (ok. 72 kg) mogłem zrobić gacie dokładnie według rozmiarów podanych przez Moszyńskiego (znać żem cham z urodzenia :D ). Tak wygląda rozplanowanie fragmentów gaci na rozprutym worku:
Jak dostosować gacie do siebie? Najpierw długość nogawki i szerokość nogawki. Weźcie po prostu swoje normalne dżinsy i odmierzcie nogawkę takiej samej szerokości, za to krótszą o 10-15 cm (gacie są płytsze niż dżinsy – to praktycznie takie biodrówki, i powinny być do kostek, lub nawet krótsze).
Obwodem w pasie nie musicie się bardzo przejmować – gacie nawet w tej wersji na przeciętną osobę mają ok. 110 cm. Przy wyższym wzroście warto powiększyć trójkątny klin. Za każde 2 cm powyżej 170 można do niego dodać ok. 1 cm (czyli np. przy wzroście 180 cm klin będzie miał ok. 50 cm na 50 cm). 2- 3 centymetry w te czy we wte nie zrobi wielkiej różnicy. Kwadrat który idzie na zadek trzeba wydłużyć o jakieś 5 cm – ułatwi to szycie (o czym później).
Teraz przystępujemy do szycia. Jedną z nogawek rozcinamy na boku, ok. 15 cm od krawędzi i na 15 cm w głąb (patrz rysunek z wykrojem). Obrębiamy krawędź rozcięcia i dół nogawek. W XVII w najczęściej stosowano coś co Anglosasi nazywają rolled hem (rąbek zwijany). Robimy go zwijając tkaninę i przeszywając na okrętkę. Nie musi to być bardzo dokładne czy ładne – robimy w końcu roboczy ubiór chłopa.
Następnie zszywamy ze sobą nogawki i wszywamy kliny. Zszywanie zaczynamy od zszycia obu klinów ze sobą. Na początek krótkie wyjaśnienie ściegów (to pierwszy artykuł o szyciu na blogu, a że pewnie wielu z czytelników igły w rękach nie trzymało uznałem że warto o tym napisać). Części gaci są narażone na naprężenia, do tego materiał się siepie, musimy zatem zszyć go tak by szew był mocny, a krawędzie zakryte. Najpierw pierwszy ścieg, łączący dwie tkaniny. Najlepiej zastosować ścieg za igłą. Wygląda on tak:
Jest to bardzo mocny ścieg, odporny na naprężenia, a nawet jeżeli jakimś cudem się przerwie to się praktycznie nie pruje. Ma za to 2 wady – zużywa 3 razy tyle nici co ścieg przed igłą i jest dużo wolniejszy. Ścieg przed igłą (gęsta fastryga) wygląda z kolei tak:
Jego wadą jest mała odporność na naprężenia. Zalety to oszczędność nici i szybkość szycia. Nie polecam używania tego ściegu przy szyciu krocza w gaciach (choć z powodzeniem można go zastosować na nogawkach poniżej kolan).
Osobiście zastosowałem oba te ściegi. Szyjąc fragment za igłą (3-4 przejścia igły) następnie przechodzę do ściegu przed igłą i znów za igłą. W ten sposób powstaje szybki i jednocześnie dość mocny ścieg. Po zszyciu 2 fragmentów materiału, trzeba zamknąć krawędzie materiału. Ja rozpłaszczyłem szew na jedną stronę. Żeby to zrobić musimy najpierw przyciąć jedną z krawędzi materiału, a drugą zagiąć na nią i przyszyć np. na okrętkę. Wygląda to tak:
Trzeba zwracać uwagę by szwy były rozpłaszczone w jednym kierunku (żeby nam nie wyszło tak że na jednej nogawce rozpłaszczymy „do przodu” a w drugiej „do tyłu”.
Pamiętacie jak kazałem wydłużyć kwadrat na zadku? Dzięki temu łatwiej nam będzie teraz szyć (nie będziemy się musieli przejmować czy kliny są odpowiedniego rozmiaru. Najpierw zszywamy ze sobą nogawki z przodu u góry na długości ok. 5-6 cm. Tam będziemy zaginać i przeszywać materiał by utworzyć tunel na uczkur (sznur). Jest to szew oznaczony na schemacie nr 1 kolorem niebieskim. Następnie przyszywamy klin z przodu, idąc od wierzchołka (kolor czerwony na schemacie nr 1).
Następnie odwracamy gacie i szyjemy tył. Wszystkie czynności pokazuje schemat nr 2. Zaczynamy szycie od dołu nogawek (pamiętajcie żeby już były obrębione) i szyjemy aż do miejsca gdzie dochodzi klin. Szwy na nogawkach to kolor niebieski.
Następnie przyszywamy z tyłu kawałki podstawy trójkąta (kolor zielony) i boki prostokąta (kolor czerwony). Jeżeli wszystko gra to dopiero na tym etapie rozpłaszczamy nasze szwy. Prostokąt na zadku powinien nam wystawać ponad nogawki – przycinamy go by utworzył z nimi prostą krawędź. Teraz widzicie czemu kazałem go przedłużyć – mogłoby się okazać w trakcie szycia że jest ciut za krótki...
Ostatni etap to zrobienie tunelu na sznurek. Odwijamy materiał na zewnątrz (w ten sposób mniej uwiera) zaginamy i łapiemy na okrętkę. Przez tunel przewlekamy sznur. Na jednym końcu wiążemy pętlę, a na drugim kilka węzełków. Jest to tzw. zakluczka lub hacznik tak opisane w stroju biłgorajsko-tarnogrodzkim:
Górny brzeg płótna zakładano i przewlekano przezeń skręcony powrózek konopny zwany hacznikiem. Z prawej strony spodnie posiadały niegłęboki rozpór. Powrózek u jednego końca posiadał pętelkę, przez którą przewlekano drugi koniec z zawiązanymi nań supełkami. Przy ich pomocy regulowano szerokość obwodu pasa.
Wypróbowałem ten patent i działa wyśmienicie. Można zacisnąć gacie, a np. w czasie jedzenia popuścić pasa :). Poniższe zdjęcie przedstawia tunel i hacznik/zakluczkę:
I tym sposobem gacie gotowe. Analogicznie do zaprezentowanych tu gaci można uszyć gacie według innych prezentowanych w poprzednim artykule wykrojów.
Rafał Szwelicki