Z jednej strony cieszę się bardzo, z drugiej mam tabuny obaw. Bo co będzie jak nauczę źle? Co będzie jak moje złe nawyki przeniosę na dziecię?
Staram się. Wiem jak ciężko jest tłumaczyć oczywiste rzeczy. Jak opisywać to, co podskórnie, podświadomie, bez namysłu i automatycznie. Zmuszam się do tłumaczenia, sama zastanawiając się nad tym, jak to działa i jak to czuję. A nie jest to łatwe.
Ciężko powiedzieć jak będzie. Ale dzisiaj zapoczątkowaliśmy nauki. Matka i syn. Przekażę mu wszystko co wiem i umiem. Z duszą na ramieniu.
Na początek musieliśmy przykleić L. Magnesy w zestawie nic nie dały, odlatywały L-ki z maski nawet jak nie wiało. Zamieniłam je na taśmę klejącą dwustronną. Jednak rękodzieło przydaje się na coś.
Potem pojechałam na parking przy Morrisonsie, bo po 16 w niedzielę już zamknięte. A chciałam jeszcze za jasności rozpocząć.
Dzisiaj na tapecie były: Start, Biegi, Ręczny, Jedynka, Stop. I Sprzęgło, Hamulec, Gaz.
Hamulce do sprawdzenia, bo działają jak żyleta i rzuca człowiekiem jak manekinem w crash-testach.
Jutro kartkówka z dzisiaj i Dwójka. Bieg oczywiście. Nie że co inne.
Tak więc ogłaszam stan wyjątkowy. Niebawem wyruszymy na ulice.
A porównując z prawem jazdy w Polsce.
1. Dostajesz Provisional ID jeszcze zanim wsiądziesz do auta. Właściwie bez tego nie wolno wsiadać.
2. Uczysz się od kogo chcesz, jeździsz ile chcesz. Zawsze z kierowcą, który jest opiekunem.
3. Egzamin zdajesz swoim samochodem.
Poziom stresu? Dla niektórych ogromny. Ale jeśli ma się porównanie z Polską i polskimi egzaminami, to tutaj to jest pikuś.
Co ciekawe, bardzo rzadko spotykam jakiegoś dzbana, który siedzi na zderzaku, mruga, zapindala. Pewnie, że są i tacy. Ale to zazwyczaj Polacy, Rumuni, Pakistańczycy i inne nacje. Brytyjczycy zazwyczaj zachowują spokój.
A skąd taka różnica w kulturze jazdy, nie mam zielonego pojęcia. Bo te trudne egzaminy i wyjeżdżone godziny w Pl powinny wyprodukować dobrych kierowców. A ja mam wrażenie, że odbierają prawko i część mózgu odpowiedzialna za jazdę zanika.
Wystarczy prześledzić profil na FB Co dziś pierdolnie na DK10. Prawie nie ma dnia, żeby na tej drodze coś się nie stało. Zaznaczam, że droga w dobrym stanie. Ale jak czasem oglądam filmiki z kamerek, to włosy dęba stają.
Niestety, od lat mam podobny odbiór kierowców w Irlandii. W zasadzie poznajemy rodaków (i sąsiadów) po sposobie jazdy i typie samochodu.
OdpowiedzUsuńCzyli nie tylko ja to widzę. U mnie BMW mają Polacy i Rumuni. Wiadomo kto jedzie.
Usuńnie wiem, co sie dzieje z polskimi muzgami po otrzymaniu prawka, nie wiem też dlaczego niektorzy to prawko otrzymali?? masz racje po tak ciężkich warunkach...to polacy powinni być najlepszymi kierowcami świata w ramach selekcji ale może wcale nie o to tu chodzi? w Norwegii sa bardzo wyskie kary na przekroczenia...bardzo. a poza tym ludzie jadą w tempie ani za szybko ani ZA WOLNO...
OdpowiedzUsuńoraz trzymam za was kciuki.
Dziękujemy :) Ja, nie powiem, lubię szybką jazdę. Ale od jakiegoś czasu jeżdżę spokojnie i jak Norwegowie.
UsuńNie jestem kierowcą, ale jako pasażer obserwuję i zastanawiam się, kto dał niektórym prawo jazdy?
OdpowiedzUsuńNo właśnie mnie zastanawia jak oni dostali te swoje prawka. W głowie mi się nie mieści, że wraz ze zdaniem egzaminu stają się bezmózgimi amebami.
UsuńW 2024 roku moja córka rozpoczęła prawo jazdy, zasady są takie same, jeździłyśmy z L na szybach. Na początku mówiłam, błagałam dodaj gazu, bo nigdy nie wjedziemy na górę, ale każdy wyjazd był lepszy, ona czuła się pewniej, a ja bezpieczniej. Na rondach popełniała błędy ale po każdym wyjeździe omawiałyśmy je, nie krzyczałam, nie robiłam głupich uwag, nie denerwowałam się. Sporo z nią jeździłam w dłuższe trasy, często w deszczu. Zdała egzamin praktyczny za pierwszym razem. Oczywiście czasami ją ponosi, wtedy zwracam jej uwagę, że musi jeździć wolniej, i zatrzymywać się bezwzględnie na stopie, chociaz inni tego nie robią. Jeździ świetnie i kiedy wspominamy tamte chwile, twierdzi, że byłam jej najlepszą instruktorką jazdy. Syn i mąż byli zbyt nerwowi i nie nadają na towarzyszy tej podróży. Pozwalałam jej robić błędy, jeździła wolno i wychodziła z każdej opresji, tylko wtedy miała szansę, by się czegoś nauczyć i drugi raz nie popełnić tego samego błędu. Teraz na rondach jest świetna. Była kilka razy w stolicy, jeździłyśmy w korku w piątek wieczorem po Galway, daje radę i nie jeździ na dochodzenie, jak większość tutaj.
OdpowiedzUsuńNo ja staram się raczej rzeczowo tłumaczyć i nie stresować młodzieńca. Sama wiem jak można się zniechęcić, kiedy ktoś drze japę, albo sarkazmem pluje. Błędy są nieodzownym punktem nauki. Bez tego nie osiąga się nic. Ale też nie są one przyczynkiem do krytyki i zjechania kogoś, tylko raczej do rozwiązania. Będziemy cierpliwi, nigdzie nam się nie spieszy. No i Młody raczej będzie rozważnym kierowcą. Ma takie zajawki. I cholernie długie nogi, co sprawia, że przestawia mi fotel za każdym razem :D
UsuńBędzie świetnym kierowcą :P
UsuńTiaa... Wpadnij do stolicy, to się dzbanów naoglądasz do wypęku 😄 Może nie siedzą na zderzaku, nie trąbią i nie mrugają, za to szybki wyskok po kebaba kiedy auto stoi na awaryjnych i blokuje cały pas jezdni to normalka. Europa wsch. to jeden typ kierowców. U nas za to głównie czarni uskuteczniają "cruising" w swoich Będziesz Miał Wydatki albo innych tego typu gabarytach.
OdpowiedzUsuńNa temat ludzi (tu szczególnie laski mają fantazję) jadących 40mph prawym pasem autostrady i innych szybszych dróg, nie wspomnę 🤦♀️
No i irytuje totalnie brak manewrów na placu w pierwszej kolejności. Tutaj od razu wbijasz "w miasto" i czasami to jest tragedia w godzinach szczytu 😡
Całe szczęście nie boję się jeździć. Ale. Jeśli o Warszawę chodzi, to bardzo nie lubiłam tam jeździć. Na równi ze Szczecinem. Mam awersję. Jeśli o Londyn, to ja podziękuję, wystarczy, że jechałam raz na koncert. Korki. Birmingham też sobie daruję jak tylko nie muszę. Za dużo śniadolicych w priusach. A poza tym uwielbiam. Autostrady w UK są super. 3-4 pasy w jedną.
UsuńMiałam na myśli Londyn 😄
UsuńWiesz, chyba wolę autostrady 2-pasmowe w Niemczech niż 3-4 w UK. Sorry, ale byliśmy świadkami wypadków na autostradach w DE, z dachowaniem włącznie i ruch samochodów odbywał się z lekkimi utrudnieniami bądź też bez nich.
Tutaj wystarczy lekka stłuczka i zamykają 3 z 4 pasów, a ten ostatni też zakorkowany. Tak, wiem, to nie wina autostrady, tylko kierowców, a jeszcze częściej policji, która do zdarzenie przyjeżdża. No i masakrą w UK jest to, że o korytarzu życia to nie wiem czy ktokolwiek z kolorowych słyszał 🤦♀️ I w tej kwestii to i 8 pasów w jedną stronę by nie pomogło...
Co racja to racja. Może nie mówmy o autostradach w Niemczech. To zupełnie inna inszość. Mi pasują tutejsze drogi, nawet te wąskie z krzakami i lewa strona. No nie poradzę. Najeździłam się A2 w PL i podziękuję.
UsuńI don't drive. I use public transit. I really appreciate you sharing your thoughts. Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńThank you so much for your comment. I used public transport, but driving is cheaper in the UK. And it gives me freedom. Best wishes, Linda ❤️🍁
UsuńPS: Canada is on my bucket list :)