Błękitny Zamek
sobota, 17 stycznia 2026
niedziela, 11 stycznia 2026
Na całej połaci biel czyli powitanie zimy
Zima rozgościła się na dobre na Wilczych Dołach, tak więc po wiosennym, letnim i jesiennym spotkaniu przyszedł czas na zimowe. W ubiegły wtorek w południe pogoda była przepiękna, można więc było w ramach zaproszenia na powitanie zimy przesłać taki oto kolaż.
Jak łatwo się domyślić kolorem przewodnim był biały.
W białym menu obiadowym znalazł się krem z selera (coś jednak nie zagrało, zupa wyszła kwaśna i nie mam pojęcia dlaczego), tarta z kalafiorem, fetą i czarnymi oliwkami, pieczony halibut i dorsz z rozmarynem, cykoria z gruszką i serem pleśniowym oraz deser jogurtowo-bananowy z płatkami migdałowymi ozdobiony kulką Raffaello i listkiem mięty.
Zimową Solenizantkę (znowu jedna z nas świętowała urodziny) obdarowałyśmy zestawem "Zimowy poranek" oraz kartką z ciemiernikiem.
Każda uczestniczka spotkania zaś dostała trzy białe herbatki w białym "etui" z motywem muzycznym wraz z zachętą do wieczornego relaksu przy rzeczonej herbatce i dźwiękach muzyki.
Data wiosennego spotkania już ustalona ;)
Zimowe, białe pozdrowienia :)
sobota, 10 stycznia 2026
sobota, 3 stycznia 2026
czwartek, 1 stycznia 2026
Dwanaście kolorów roku
Oczyma wyobraźni widziałam w przedsionku doniczkę z białym cyklamenem, niestety nigdzie takiego nie znalazłam (chyba trochę za wcześnie). Udało mi się za to wczoraj kupić taki oryginalny biały sukulent i odrobinę przearanżować dekorację świąteczną.
Na nowy, mam nadzieję pełen kolorów rok, życzę wszystkim wiele dobra, piękna i prawdy.
Noworoczne, białe pozdrowienia :)
PS Zdjęcia w trzech różnych oświetleniach: dziennym naturalnym (pochmurny dzień), dziennym sztucznym i wieczornym, z zapalonymi lampkami.środa, 31 grudnia 2025
sobota, 27 grudnia 2025
Grudzień na Wilczych Dołach (4)
Ostatni grudniowy spacer w ostatni sobotni poranek roku przez cały tydzień stał pod znakiem zapytania. W zeszłą niedzielę dopadło mnie jakieś przeziębienie i mimo intensywnych działań leczniczych, nie chciało odpuścić. Wreszcie wczoraj poczułam się trochę lepiej, ale zdecydowałam, podobnie jak w lutym, wybrać się na spacer południowy, a nie poranny.
W kwestii pogodowej niewiele to zmieniło - przez cały dzień było mglisto.
Było też mroźno, a prószący w nocy śnieżek pokrył wszystko cieniusieńką warstewką bieli, umożliwiając spacerowiczom taką działalność artystyczną.
Mróz przyozdobił zeschnięte resztki letnich traw i kwiatów oraz jesiennych owoców.
Wyciągnęłam ponownie zimowy zestaw spacerowy. Niestety jego ostania część nadal nie ujrzała światła dziennego... W pudełku kawałek świątecznego keksa i pierniki - wszystko dzieło mojej bratanicy. Dziś ponownie cytat z psalmu 51, ponieważ Jan Paweł II napisał do niego aż cztery rozważania. Dwa przeczytałam tydzień temu, a dwa dzisiaj, ale dopiero w domu. Ilustrujący psalm 51 obraz Chrystusa uzdrawiającego trędowatego z XII-wiecznego Kodeksu Lembarskiego.
Otwórz, o Panie, wargi moje,
niech moje usta zaczną Ci śpiewać chwałę. (Ps 51,17)
Dąb konsekwentnie na tle szarości.
Wracałam dnem polderu, robiąc zdjęcia zmarzniętym wilkom.
Ostatnie grudniowe, ale pierwsze zimowe pozdrowienia :)
***
Dzisiejszy spacer był pięćdziesiątym drugim w tym roku i zakończył Rok na Wilczych Dołach. Bardzo mi zależało, żeby domknąć ten projekt i udało się (mam nadzieję, że mroźna przechadzka pomoże mi ostatecznie pozbyć się kataru, a nie go pogłębi;) Powstały pięćdziesiąt dwa kolaże zdjęciowe, przeczytałam pięćdziesiąt jeden psalmów. W związku z tym, że wszystkich psalmów w Biblii jest sto pięćdziesiąt, wystarczy ich jeszcze na około dwa lata spacerów. Nie zamierzam rezygnować z sobotnich poranków na Wilczych Dołach, z tym, że nie planuję już szczegółowych relacji. Ograniczę się do jednego zdjęcia z cytatem, które będzie częścią przyszłorocznego projektu. Szczegóły wkrótce :)