ma się doskonale, czas wolny , który nie był wolny, zleciał mi kosmicznie prędko, nie mogę powiedzieć , że odpoczęłam.
Teraz wiadomo, święta sręta, w tym roku rozwleczone, bo niemal od razu weekendy. Czekam aż ten cały cyrk minie.
W ramach relaksu popełniłam kilka szydełkowych bombek i miałam frajdę z dmuchania baloników, a nastepnie z wypuszczania z nich powietrza, fajnie trzeszczały.
Łazienka? Jeszcze nie skończona.
Bedzie doczyszczanie połówki drzwi lazienkowych i montowanie zabudowy
Lewa ściana wygląda jak wygląda, cos sie kiedyś zawiesi. Wiedziałam, że nie będę zdowolona, i nic się w tym temacie nie zmieniło. Szafka nad pralką też jeszcze do zmiany, może tylko drzwiczki?
No jasne, zdjecia dodały się w innej kolejności.
Ozdóbstwo świateczne od niechcenia, jeszcze w salonie gałazki czekają .
.....
Na ścianach to samo co na podłodze, drewnopodobne winyle.
Białe płytki są z cersanitu.
Na razie akcja pichcenie. Farsze już zrobiłam, jutro lepienie.
Jeszcze poporcjuję rybę i chyba na dzisiaj koniec.
Odstapie kuchnię J., będzie piekł ciasto do makowego tortu.
Jak ktoś tu zbłądzi , to pozdrawiam😄