Pierwsze lato w naszym ogrodzie. Jak widać kwiaty , głównie jednoroczne.Nagietki ,aksamitki , nasturcje , mieczyki. Róże ,to te które przetrwały lata zaniedbania. Jeszcze wtedy nie wiedziałam ,że tak je pokocham.
Placyk przed domem zasiałam trawą ,żeby dzieci miały miękko i się zbytnio nie brudziły ( i tak się brudziły).Paprocie po prawej i po lewej stronie zdjęcia to wieloletnie okazy(już wtedy były dorodne) . Są do dziś w nienaruszonym stanie.Za paprocią po prawej widać kawałek pochylonego pnia . To jabłonka , za którą za lat ponad 10 stanie altanka. Co z tego jeszcze zostało?
To dokładnie to samo miejsce . Widać fragment muru stodoły i konary starego lilaka. Paproć ta sama .Róża po poprzedniej właścicielce ogrodu , niestety ubiegłej zimy nie przetrwała .Nie ma już trawnika tylko granitowy bruk. Od miejsca ,gdzie na poprzednim zdjęciu drewniana belka zapobiegała wypłukiwaniu się ziemi podczas deszczu ( i tak się wypłukiwała) zaczynają się schody, już mocno w tej chwili zarośnięte.
No i mamy kwietniową paproć tę samą co na starym zdjęciu po prawej stronie. :-)
A tu widać najlepiej. Ten pochylony pień to jabłoń, pod którą teraz stoi sobie altanka.W tle sosna i jedna kulka bukszpanu ,którą przywlekłam z ogrodu mojej mamy. Aneczka zasłania drugą.
Ta sama jabłoń ale już inne tło. Jest dom i jest altana.
Są też wspominane bukszpany i ich dzieci.
I kawałek sosny też wystaje zza domu ,no i Aneczka jest trochę duża jakby.
A taka była mała i słodka jak te jabłka ,które i teraz są takie. Z tym ,że teraz w tym miejscu , gdzie stoi kosz wije się ścieżka do naszego domu. No i tak to bez altanki było. Inaczej. 20 zim robi swoje.