Z okazji jutrzejszych urodzin dostałam laurkę imieninową. Kiedyś na Dzień Matki dostałam wierszyk z okazji Dnia Kobiet. Taka tradycja. :)
Imieniny mamy!
Obiad pyszny mamy
i choć wierszyk będzie krótki,
DRUKIEM piszę go malutkim.
IMIENINY MAMY!
Do stołu siadamy,
obiad mi smakuje.
Mama recytuje!
"Droga Mamo, kocham ciebie
szczęścia życzę ci, że nie wiem.
Dużo kasy, fajnej książki
i byś miała wolne rączki.
Nie rozumiesz? W skrócie:
Kocham swoją mamusię!"
małeBe
16 sty 2015
25 gru 2014
Be Mikołaj
Pod choinką, wśród prezentów, znalazłam i ten:
Witaj, mamo!
Oto
gierka "zgadnij kto to!"
Brak Ci pewnie słówek,
kilka wskazówek:
Rozdaje "prezenty".
Jest uśmiechnięty.
Ma w worku full śnieżynek.
Nie. To nie Mikołaj,
tylko twój synek!
Życzy Ci na święta
uścisku, kasy i prezenta
i byś była uśmiechnięta.
Choć rymu nie pojmuje,
Kocha, ściska i całuje!
Twój "Mikołaj"
Witaj, mamo!
Oto
gierka "zgadnij kto to!"
Brak Ci pewnie słówek,
kilka wskazówek:
Rozdaje "prezenty".
Jest uśmiechnięty.
Ma w worku full śnieżynek.
Nie. To nie Mikołaj,
tylko twój synek!
Życzy Ci na święta
uścisku, kasy i prezenta
i byś była uśmiechnięta.
Choć rymu nie pojmuje,
Kocha, ściska i całuje!
Twój "Mikołaj"
10 paź 2014
Rezolutny
Uczymy się z Be na sprawdzian.
- A co to znaczy "rezolutny"? - pytam.
- No taki przesadnie normalny.
- A co to znaczy "rezolutny"? - pytam.
- No taki przesadnie normalny.
19 sie 2014
Dywan
Ikea, szukamy biurka. Be w podskokach biega pomiedzy regałami, w końcu znika w okolicy dywanów. Słyszę:
- Mamo, zobacz jaki fajny aladynowy dywan.
- Mówi się seledynowy. Zaraz zaraz, gdzie ty widzisz seledynowy dywan? - pytam.
- Alladynowy. Ten w baśniowe wzorki.
- Mamo, zobacz jaki fajny aladynowy dywan.
- Mówi się seledynowy. Zaraz zaraz, gdzie ty widzisz seledynowy dywan? - pytam.
- Alladynowy. Ten w baśniowe wzorki.
17 lip 2014
Na wdechu
Wyganiam dziecię na dwór.
- Ładna pogoda, weź hulajnogę, zobacz, czy jest Maks i wio.
Po chwili Be wpada do domu:
- Maksa nie ma, bo nie chce.
- To znaczy, że Maksa nie ma, czy że jest, ale nie chce wyjść na dwór? - pytam dla zasady.
- Oj no... - głębokie westchnięcie. - Maksa nie ma. Pomyślałem, że jak ci to powiem, to ty od razu zapytasz, dlaczego nie jestem na dworze, więc ci odpowiedziałem czemu nie. Bo nie chcę.
- Ładna pogoda, weź hulajnogę, zobacz, czy jest Maks i wio.
Po chwili Be wpada do domu:
- Maksa nie ma, bo nie chce.
- To znaczy, że Maksa nie ma, czy że jest, ale nie chce wyjść na dwór? - pytam dla zasady.
- Oj no... - głębokie westchnięcie. - Maksa nie ma. Pomyślałem, że jak ci to powiem, to ty od razu zapytasz, dlaczego nie jestem na dworze, więc ci odpowiedziałem czemu nie. Bo nie chcę.
14 cze 2014
Piękno
- A czy mama jest twoim zdaniem ładna? - Pyta padre potomka.
- Jest piękna. Taka piękna, że musi ci być z tym trudno.
- A dlaczego trudno? - Padre śmieje się w głos.
- No bo musisz pracować na te wszystkie rzeczy z TK MAXXA.
- Jest piękna. Taka piękna, że musi ci być z tym trudno.
- A dlaczego trudno? - Padre śmieje się w głos.
- No bo musisz pracować na te wszystkie rzeczy z TK MAXXA.
13 maj 2014
Lasagne
Małe Be lubi opowieść o moich początkach w kuchni. Szczególnie upodobało sobie historię o lasagne. Otóż zakupiłam odpowiednie makaronowe płytki, wlałam wodę do garnka-giganta i czekałam aż kartki makaronu się ugotują. Efekt? Pozlepiane i niejadalne płytki; właściwie makaronowa deska do krojenia.
Dawno nie było lasagne - przypomniałam sobie, gdy z szafki wypadło pudełko. Zatem podsmażone mięso mielone z pomidorami i cebulką plus dużo żółtego sera. Poukładać warstwami i wio do piekarnika.
Po 30-u minutach zonk. Płytki twarde jak kamień. O co chodzi?
- A zrobiłaś sos beszamelowy? - uprzejmie pyta padre.
- Sos, no jasne!...
Dziecię próbuje pocieszać:
- Nie martw się, mamo. I tak uważam, że polepszyłaś się w tym pogarszaniu.
Dawno nie było lasagne - przypomniałam sobie, gdy z szafki wypadło pudełko. Zatem podsmażone mięso mielone z pomidorami i cebulką plus dużo żółtego sera. Poukładać warstwami i wio do piekarnika.
Po 30-u minutach zonk. Płytki twarde jak kamień. O co chodzi?
- A zrobiłaś sos beszamelowy? - uprzejmie pyta padre.
- Sos, no jasne!...
Dziecię próbuje pocieszać:
- Nie martw się, mamo. I tak uważam, że polepszyłaś się w tym pogarszaniu.
Czad
Jesteśmy u znajomych. Be wychodzi z łazienki, nos na kwintę.
- Co się stało? - Pyta czujna ciocia.
- Okazuje się, że nie jestem czadowy.
- Dlaczego nie?
- No bo tam był czujnik czadu, wszedłem i się nie włączył.
- Co się stało? - Pyta czujna ciocia.
- Okazuje się, że nie jestem czadowy.
- Dlaczego nie?
- No bo tam był czujnik czadu, wszedłem i się nie włączył.
30 mar 2014
Mogę
Padre:
- TAKIM tonem dzieci do dorosłych nie mówią.
Be jednak się nie poddaje:
- Ale ja, tato, już jestem dorosłym dzieckiem, mogę.
- TAKIM tonem dzieci do dorosłych nie mówią.
Be jednak się nie poddaje:
- Ale ja, tato, już jestem dorosłym dzieckiem, mogę.
11 mar 2014
Huśtawka
Padre pracuje w reklamie. Z grubsza rzecz ujmując, praca lekka nie jest.
- Muszę podjechać do Lidla. - Mówię znad talerza.
- I kupisz huśtawkę dla taty? - Dopytuje dziecię.
Jako że Małe Be ma notorycznie przeciekawe pomysły, dość luźno związane z kontekstem, pytam bez zdziwienia:
- A dlaczego huśtawkę?
- No bo słyszałem, jak tata mówił do wujka, że się buja z Lidlem.
Kurtyna.
- Muszę podjechać do Lidla. - Mówię znad talerza.
- I kupisz huśtawkę dla taty? - Dopytuje dziecię.
Jako że Małe Be ma notorycznie przeciekawe pomysły, dość luźno związane z kontekstem, pytam bez zdziwienia:
- A dlaczego huśtawkę?
- No bo słyszałem, jak tata mówił do wujka, że się buja z Lidlem.
Kurtyna.
8 mar 2014
8 marca
Rano budzi mnie odczyt takiej oto laurki:
"DZIEŃ MATKI.
Wszyscy dziś się uśmiechamy. Nic dziwnego - TO DZIEŃ MAMY!
Na dzień mamy życzę tobie, by ci dopisało zdrowie,
życzę również szczęścia dużo, zanim wiersze me cię znużą.
Mam tu kwiatki na dzień matki, więc oglądnij od okładki.
[odwracam: na okładce 12 kwiatów i wielki napis "kwiatki dla matki"]
Ps. Dzięki za pisaki! Bez nich bym miał w kwiatkach braki!"
...Trudny to był moment, gdy Be dowiedziało się, że dzień matki jednak w maju.
Po otarciu łez pojawił się jednak stosowny dopisek: "DZIEŃ MATKI (i kobiety)" oraz uśmiech od ucha do ucha. Matka i kobieta bowiem majową laurkę uznała za odbytą.
"DZIEŃ MATKI.
Wszyscy dziś się uśmiechamy. Nic dziwnego - TO DZIEŃ MAMY!
Na dzień mamy życzę tobie, by ci dopisało zdrowie,
życzę również szczęścia dużo, zanim wiersze me cię znużą.
Mam tu kwiatki na dzień matki, więc oglądnij od okładki.
[odwracam: na okładce 12 kwiatów i wielki napis "kwiatki dla matki"]
Ps. Dzięki za pisaki! Bez nich bym miał w kwiatkach braki!"
...Trudny to był moment, gdy Be dowiedziało się, że dzień matki jednak w maju.
Po otarciu łez pojawił się jednak stosowny dopisek: "DZIEŃ MATKI (i kobiety)" oraz uśmiech od ucha do ucha. Matka i kobieta bowiem majową laurkę uznała za odbytą.
6 mar 2014
Go-go
Stary Rynek, mijamy klub go-go. Małe chwilę przygląda się naokiennej fotografii. Gibka blondynka z zaangażowaniem oplata się wokół metalowej rury.
- Ta pani jest strażakiem?
...Chciałoby się rzecz: "wręcz przeciwnie". Zamiast tego pomaszerowaliśmy na frytki. Raz dwa.
- Ta pani jest strażakiem?
...Chciałoby się rzecz: "wręcz przeciwnie". Zamiast tego pomaszerowaliśmy na frytki. Raz dwa.
Stuhr
Jerzy Stuhr wypowiada się na temat mojej książki. Słucham sobie radośnie tej wypowiedzi, nagle otwierają się drzwi od pokoju Be i:
- Mamo, to przecież ten osioł!!!
-Słucham?!
- No osioł! Ze Shreka!
Wszyscy bardzo szczęśliwi.
- Mamo, to przecież ten osioł!!!
-Słucham?!
- No osioł! Ze Shreka!
Wszyscy bardzo szczęśliwi.
16 lut 2014
Walentynki
Koniec ferii, jutro szkoła. Be gorączowo zasuwa nad zaległymi walentynkami. No bo kto to widział, kurcze blade, by była tylko jedna?
DLA MARTY
Oto Marta. Życzę tobie, by ci dopisało zdrowie,
masa szczęścia i radości (byle bez choroby kości,
bo nie przyjdziesz już do szkoły i nie będę tak wesoły...)
Oprócz tego też prezentów, dużo miłych komplementów.
Czyli na dzień Walentego WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
DLA ZOSI
Oto Zosia. Kocham ciebie! Chcę, byś czuła się jak w niebie,
więc ten wierszyk daję tobie (nic lepszego nie ma bowiem).
Twoje piękne, długie włosy pachną jak wrześniowe wrzosy.
A twa cera, daję słowo, barwę ma czekoladową!
A więc: cmok! - na walentynki dla najpiękniejszej dziewczynki!
DLA PAULINY
To Paulina L***towska. Myślę czasem "jesteś boska" -
i to prawda. Jesteś miła, nigdy byś się nie zgubiła,
całkiem dobrze się ubierasz, na ból brzucha nie doskwierasz...
Dużo zalet twych zostało, lecz na kartce miejsca mało...*
Pora kończyć rymy me. Narka, Paulina. K.C.
*gdybyś chciała, ręczę głową, że napiszę kartkę nową!
DLA MARTY
Oto Marta. Życzę tobie, by ci dopisało zdrowie,
masa szczęścia i radości (byle bez choroby kości,
bo nie przyjdziesz już do szkoły i nie będę tak wesoły...)
Oprócz tego też prezentów, dużo miłych komplementów.
Czyli na dzień Walentego WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
DLA ZOSI
Oto Zosia. Kocham ciebie! Chcę, byś czuła się jak w niebie,
więc ten wierszyk daję tobie (nic lepszego nie ma bowiem).
Twoje piękne, długie włosy pachną jak wrześniowe wrzosy.
A twa cera, daję słowo, barwę ma czekoladową!
A więc: cmok! - na walentynki dla najpiękniejszej dziewczynki!
DLA PAULINY
To Paulina L***towska. Myślę czasem "jesteś boska" -
i to prawda. Jesteś miła, nigdy byś się nie zgubiła,
całkiem dobrze się ubierasz, na ból brzucha nie doskwierasz...
Dużo zalet twych zostało, lecz na kartce miejsca mało...*
Pora kończyć rymy me. Narka, Paulina. K.C.
*gdybyś chciała, ręczę głową, że napiszę kartkę nową!
2 lut 2014
Zebranie
Po szkolnym zebraniu wychowawczyni zaprasza mnie na rozmowę.
Co słyszę?
- Be podeszło do mnie i mówi: - "Muszę pani powiedzieć, że jest pani bardzo humorzasta". Myślałam, że z krzesła spadnę. - "Humorzasta?" - pytam. - "No tak. Ma pani duże poczucie humoru."
Co słyszę?
- Be podeszło do mnie i mówi: - "Muszę pani powiedzieć, że jest pani bardzo humorzasta". Myślałam, że z krzesła spadnę. - "Humorzasta?" - pytam. - "No tak. Ma pani duże poczucie humoru."
29 sty 2014
Kury
Wracamy ze szkoły. Tylne siedzenie nadaje z prędkością światła:
- Mamo, wiesz, że jak się woła kury, to mówi się brzydkie słowo?
- A jak się woła kury? - pytam i już się cieszę.
- Cip, cip, cip. - Be wyraźnie zażenowane.
Waham się chwilę. Wygrywa ciekawość:
- A co to znaczy "cip"?
- Nie wiesz? To jest BARDZO brzydkie określenie na damskie piersi.
- Mamo, wiesz, że jak się woła kury, to mówi się brzydkie słowo?
- A jak się woła kury? - pytam i już się cieszę.
- Cip, cip, cip. - Be wyraźnie zażenowane.
Waham się chwilę. Wygrywa ciekawość:
- A co to znaczy "cip"?
- Nie wiesz? To jest BARDZO brzydkie określenie na damskie piersi.
17 sty 2014
Urodziny mamy
Rano dostaję laurkę od Be:
"Masz już lat 37!
(Jak dotrwałaś tego - nie wiem.
w końcu nudzę i marudzę
i cię często ze snu budzę.)
Będzie torcik i zabawa,
a że jest pokryta trawa
puchem, może jutro z rana
ulepimy w mig bałwana!
Przyjdzie gości chmara cała,
bo imprezka jest niemała!
Z tortem, fortem, zabawami
(i z konfetti też czasami)!
Cóż, niestety kończyć muszę,
Bo się z braku tchu uduszę!
Słyszę, że myzyka gra!
BAW SIĘ DOBRZE, MAMO. PA!"
Padłam. Powstałam. Odwożę dziecię do placówki edukacyjnej. Przed nami auto z reklamą. Be czyta:
- "Ślusarz". A kto to jest ślusarz?
- Pan od kluczy, zamków do drzwi.
- A propos. Mamo, a jak wy z tatą umrzecie to zamkniecie drzwi na klucz?
- Be, zlituj się, mam urodziny.
- Nie no, chodzi mi tylko o to, jak się dostanę do domu. No i czy to wy kupicie trumny, czy sam będę musiał kupić.
Aaa!
"Masz już lat 37!
(Jak dotrwałaś tego - nie wiem.
w końcu nudzę i marudzę
i cię często ze snu budzę.)
Będzie torcik i zabawa,
a że jest pokryta trawa
puchem, może jutro z rana
ulepimy w mig bałwana!
Przyjdzie gości chmara cała,
bo imprezka jest niemała!
Z tortem, fortem, zabawami
(i z konfetti też czasami)!
Cóż, niestety kończyć muszę,
Bo się z braku tchu uduszę!
Słyszę, że myzyka gra!
BAW SIĘ DOBRZE, MAMO. PA!"
Padłam. Powstałam. Odwożę dziecię do placówki edukacyjnej. Przed nami auto z reklamą. Be czyta:
- "Ślusarz". A kto to jest ślusarz?
- Pan od kluczy, zamków do drzwi.
- A propos. Mamo, a jak wy z tatą umrzecie to zamkniecie drzwi na klucz?
- Be, zlituj się, mam urodziny.
- Nie no, chodzi mi tylko o to, jak się dostanę do domu. No i czy to wy kupicie trumny, czy sam będę musiał kupić.
Aaa!
22 gru 2013
Pieni
Ubieramy choinkę i śpiewamy kolędy:
"(...)Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni za anielskim głosem pieni..."
Be nagle:
- Pieni? Jakich pieni? Pni raczej.
"(...)Pastuszkowie od swych trzód biegną wielce zadziwieni za anielskim głosem pieni..."
Be nagle:
- Pieni? Jakich pieni? Pni raczej.
9 gru 2013
22 lis 2013
Ka Gie Be
Jedziemy do szkoły muzycznej na egzamin. Wielki fortepian, wielka aula, publika, stresik.
Ni z gruszki ni z pietruszki dziecię zagaja:
- Szkoda, że się ożeniłaś z tatą...
- Nie: "ożeniłaś się" a "wyszłaś za mąż." - Poprawiam z automatu, próbując zmienić pas. - Zaraz, zaraz... Dlaczego szkoda?
- Bo to tata powinien się ożenić z tobą, miałby twoje nazwisko. A tak to mam nazwisko na "K". ...Jakby wyszedł za ciebie, miałbym na "G" i bym nie musiał tyle czekać na swoją kolej.
Śmieję się w głos.
Małe Be, niezrażone, ciągnie dalej:
- Ale tak najbardziej-najbardziej to mi się marzy, by nazywać się Broniewski...
Ni z gruszki ni z pietruszki dziecię zagaja:
- Szkoda, że się ożeniłaś z tatą...
- Nie: "ożeniłaś się" a "wyszłaś za mąż." - Poprawiam z automatu, próbując zmienić pas. - Zaraz, zaraz... Dlaczego szkoda?
- Bo to tata powinien się ożenić z tobą, miałby twoje nazwisko. A tak to mam nazwisko na "K". ...Jakby wyszedł za ciebie, miałbym na "G" i bym nie musiał tyle czekać na swoją kolej.
Śmieję się w głos.
Małe Be, niezrażone, ciągnie dalej:
- Ale tak najbardziej-najbardziej to mi się marzy, by nazywać się Broniewski...
20 lis 2013
Dekalog
Be uczy się na sprawdzian z matematyki. Orka na ugorze.
Ja odpadam, padre dzielnie na froncie.
Panowie przeliczają centymetry na milimetry, metry i dekagramy.
Padre chce dobrze, padre pomaga:
- Słuchaj, Be, chcesz zapamiętać słowo dekagram?
Cisza.
Ojciec się nie poddaje:
- Słowo klucz, synku, to "deka". Jak w deka-logu. I teraz uwaga! Pamiętasz, co to jest dekalog?
- Jasne. Dekalog często występuje na przykład w bajkach i komiksach.
- Yyy?
- No wiesz, tato, dwoje ludzi ze sobą rozmawia.
Ja odpadam, padre dzielnie na froncie.
Panowie przeliczają centymetry na milimetry, metry i dekagramy.
Padre chce dobrze, padre pomaga:
- Słuchaj, Be, chcesz zapamiętać słowo dekagram?
Cisza.
Ojciec się nie poddaje:
- Słowo klucz, synku, to "deka". Jak w deka-logu. I teraz uwaga! Pamiętasz, co to jest dekalog?
- Jasne. Dekalog często występuje na przykład w bajkach i komiksach.
- Yyy?
- No wiesz, tato, dwoje ludzi ze sobą rozmawia.
13 lis 2013
Do Jezusa
Zadanie domowe: "Napisz do swojego przyjaciela, Jezusa Chrystusa."
Be pisze:
Panie Jezu, Przyjacielu!
Wiem, że masz przyjaciół wielu.
I ja również wierzę (- trzeba,
aby potem pójść do nieba)
w Ciebie oraz bardzo lubię
(ja w tych rymach się pogubię!).
Ktoś mówił, że "jesteś piękny!"
i że "świetne masz talenty!".
Co dzień to popieram szczerze
- Twoje moce nie w mej mierze!
Że siedziałem do północy,
Rozbolały mnie więc oczy
(każdy swe granice ma...)
Panie Jezu, to pa, pa!!!
Be pisze:
Panie Jezu, Przyjacielu!
Wiem, że masz przyjaciół wielu.
I ja również wierzę (- trzeba,
aby potem pójść do nieba)
w Ciebie oraz bardzo lubię
(ja w tych rymach się pogubię!).
Ktoś mówił, że "jesteś piękny!"
i że "świetne masz talenty!".
Co dzień to popieram szczerze
- Twoje moce nie w mej mierze!
Że siedziałem do północy,
Rozbolały mnie więc oczy
(każdy swe granice ma...)
Panie Jezu, to pa, pa!!!
3 lis 2013
Zabałaganiony
Poranek, Be wsuwa śniadanie. Patrzę na niego i jakoś tak mi się robi:
- Oglądałam niedawno zdjęcia z naszego spaceru po Rogalinie sprzed trzech lat, wydawałeś mi się wtedy taki duży. Teraz patrzę i myślę, jaki tam z ciebie maluszek. Bardzo urosłeś, synku.
- Miałem wtedy siedem lat. Myślę, że szybko zacząłem rosnąć tak mniej więcej od ośmiu.
- A dlaczego akurat od ośmiu? - pytam.
- Bo wcześniej byłem zabałaganiony. Energia szła mi w bałagan i ruch. Potem się uspokoiłem i cała energia mogła wreszcie pójść w rośnięcie.
- Oglądałam niedawno zdjęcia z naszego spaceru po Rogalinie sprzed trzech lat, wydawałeś mi się wtedy taki duży. Teraz patrzę i myślę, jaki tam z ciebie maluszek. Bardzo urosłeś, synku.
- Miałem wtedy siedem lat. Myślę, że szybko zacząłem rosnąć tak mniej więcej od ośmiu.
- A dlaczego akurat od ośmiu? - pytam.
- Bo wcześniej byłem zabałaganiony. Energia szła mi w bałagan i ruch. Potem się uspokoiłem i cała energia mogła wreszcie pójść w rośnięcie.
26 paź 2013
Zawód mamy
Kończy się urodzinowa impreza Be. Rodzice odbierają dzieciaki.
Tata Jacka na odchodnym:
- Muszę się z panią czymś podzielić. Zapytałem kiedyś Be: "co robi na co dzień twoja mama". Mały rozłożył mnie wtedy na łopatki.
- A co takiego powiedział? - pytam, myśląc, że za chwilę zdrowo się pośmieję.
- Odpowiedział jednym słowem: "pociesza".
10 paź 2013
Swoje źródła
Be w łóżku, przed zaśnięciem:
- Boję się, czy sobie jutro poradzę na przedstawieniu.
- Będziesz świetny, jeszcze nigdy nie widziałam, byś sobie nie poradził. Możemy przećwiczyć twoją kwestię teraz, jak chcesz. (...Nagle zdaję sobie sprawę, że pierwszy raz nie uczyłam się z Be tekstu na pamięć, że jakoś mi umknęło. Mea culpa, mea culpa, mea bardzo wielka culpa.)
- Muszę to sprawdzić w swoich źródłach.
- To znaczy, że nie umiesz kwestii?! (Teraz to ja zaczynam się bać. Poczucie winy plus 10.)
- Nie. Muszę to sprawdzić w swoich źrodłach. Potem wyciągnę książkę i sprawdzę.
Napięcie rośnie.
- Potem?! I jaką książkę? Nie masz w dzienniczku wklejonego tekstu? (Uspokajam oddech.)
- A po co?
- No jak to "po co"? Musimy się nauczyć, przecież to JUŻ JUTRO!
- Mówię ci tekst przecież: "Muszę to sprawdzić w swoich źródłach". Gram Przemądrzalca w okularkach, wygłaszam kwestię i potem zaglądam do jakiejś książki-źródła i sprawdzam na niby.
- Boję się, czy sobie jutro poradzę na przedstawieniu.
- Będziesz świetny, jeszcze nigdy nie widziałam, byś sobie nie poradził. Możemy przećwiczyć twoją kwestię teraz, jak chcesz. (...Nagle zdaję sobie sprawę, że pierwszy raz nie uczyłam się z Be tekstu na pamięć, że jakoś mi umknęło. Mea culpa, mea culpa, mea bardzo wielka culpa.)
- Muszę to sprawdzić w swoich źródłach.
- To znaczy, że nie umiesz kwestii?! (Teraz to ja zaczynam się bać. Poczucie winy plus 10.)
- Nie. Muszę to sprawdzić w swoich źrodłach. Potem wyciągnę książkę i sprawdzę.
Napięcie rośnie.
- Potem?! I jaką książkę? Nie masz w dzienniczku wklejonego tekstu? (Uspokajam oddech.)
- A po co?
- No jak to "po co"? Musimy się nauczyć, przecież to JUŻ JUTRO!
- Mówię ci tekst przecież: "Muszę to sprawdzić w swoich źródłach". Gram Przemądrzalca w okularkach, wygłaszam kwestię i potem zaglądam do jakiejś książki-źródła i sprawdzam na niby.
28 wrz 2013
Komplement
Czwarta klasa, pierwszy rajd, nowa wychowawczyni.
Be relacjonuje:
- ...I po drodze spytałem pani, ile ma lat. Pani powiedziała, żebym zgadł. To ja, że chyba ze dwadzieścia. Okazało się, że trzydzieści pięć. A potem powiedziałem pani komplement.
- Jaki? - Już się boję.
- Że wygląda jak nastolatka z zaburzeniami wzrostu.
Be relacjonuje:
- ...I po drodze spytałem pani, ile ma lat. Pani powiedziała, żebym zgadł. To ja, że chyba ze dwadzieścia. Okazało się, że trzydzieści pięć. A potem powiedziałem pani komplement.
- Jaki? - Już się boję.
- Że wygląda jak nastolatka z zaburzeniami wzrostu.
20 wrz 2013
Płotobuk
Aktualizacja iPada. Be przybiega w te pędy i pyta zasapany:
- A jak teraz wygląda w płotobuku? Pokaż, pokaż!
- W jakim płotobuku?!
- No płotobuku. Przeliteruję ci: Pło-to-bu-ku.
Jakoś wciąż nic.
- A, no tak, płotobuk pisze się przez pe ha.
- A jak teraz wygląda w płotobuku? Pokaż, pokaż!
- W jakim płotobuku?!
- No płotobuku. Przeliteruję ci: Pło-to-bu-ku.
Jakoś wciąż nic.
- A, no tak, płotobuk pisze się przez pe ha.
19 wrz 2013
12 wrz 2013
Parking
- Cześć, wielki parkingu. - Z samego rana wita mnie Be.
- Parkingu? Czemu parkingu? - Tego jeszcze nie grali.
- No bo mi się śniło, że byłaś parkingiem, takim dużym, największym! Jeździłem po nim autkiem z lukru. Było trochę chropowato, bo taką masz skórę przy nosie, ale też ciepło i miło. Tyle zakamarków, tyle poziomów - całą noc jeździłem. Tylko na samą górę nie dało rady wjechać, bo tam był zakaz i jakieś urządzenia techniczne.
- Parkingu? Czemu parkingu? - Tego jeszcze nie grali.
- No bo mi się śniło, że byłaś parkingiem, takim dużym, największym! Jeździłem po nim autkiem z lukru. Było trochę chropowato, bo taką masz skórę przy nosie, ale też ciepło i miło. Tyle zakamarków, tyle poziomów - całą noc jeździłem. Tylko na samą górę nie dało rady wjechać, bo tam był zakaz i jakieś urządzenia techniczne.
17 sie 2013
Tyrolka
Wakacje spędzamy w stadzie: kilkanaście rodzin, cała chmara dzieci.
Be na placu zabaw, ja z kawą i WO, padre nad planszówką.
Nade mną staje mama Szymka:
- Twoje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Stoję sobie przy tyrolce i słyszę: "proszę paniii, a zna pani tekst z leków?" Jaki tekst z leków, myślę sobie. Be widzi moją minę i mówi: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu." Ojej, znam, ale po niemiecku. Po polsku to za trudne. "Ok" - Be nie dziwi nic. "To niech pani mówi, a ja zjadę. Będziemy mierzyć czas na słowa."
Be na placu zabaw, ja z kawą i WO, padre nad planszówką.
Nade mną staje mama Szymka:
- Twoje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Stoję sobie przy tyrolce i słyszę: "proszę paniii, a zna pani tekst z leków?" Jaki tekst z leków, myślę sobie. Be widzi moją minę i mówi: "Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu." Ojej, znam, ale po niemiecku. Po polsku to za trudne. "Ok" - Be nie dziwi nic. "To niech pani mówi, a ja zjadę. Będziemy mierzyć czas na słowa."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)