Kupić jedną Little Apple Dolls, to jak kupić je wszystkie, ponieważ różnią się w zasadzie tylko strojem (w każdym razie te z pierwszych serii). Obecnie nie są już produkowane, co teoretycznie podnosi ich wartość – najpierw jednak trzeba znaleźć chętnego kupca. A ponieważ tak się złożyło, że mam dwie i to z tej samej serii, postanowiłam jedną zepsuć, zamiast próbować sprzedać.
Po lewej stoi Irae, moja druga Little Apple, kupiona przez mnie jakoś na początku pandemii i przedstawiona tutaj. Po prawej Erro, moja pierwsza, kupiona szmat czasu temu i opisana bardziej szczegółowo tutaj. Wszystko, co się w niej zmieniło, to moja sprawka, kilka miesięcy temu zasmakowałam w psuciu lalek jak nigdy wcześniej.
Nie pamiętam już, jak to się stało, że przypomniałam sobie o możliwości tatuowania lalek tymczasowymi tatuażami. Po tym jak neurony wypluły tę informację, pozostało tylko znaleźć tatuażki w odpowiednim rozmiarze. Okazało się, że obecnie można je nabyć za grosze pensy w iluściach hurtowych (wszak obfitość jest znakiem naszych czasów, czyż nie? Na dobre i na złe…) – nabyłam zatem. Erro nie jest pierwszą lalką, która uległa tatuażowemu zepsuciu i tak naprawdę nie mam dobrego wytłumaczenia, dlaczego wciąż nie pokazałam tej pierwszej.

Obecnie Erro ma więcej tatuaży niż ja – częściowo dlatego, że jej wychodzą taniej 😛 Strój celowo nie odsłania wszystkiego, zależało mi na w miarę naturalnym efekcie. Tatuażki zrobić jest bardzo łatwo, wystarczy zastosować się do instrukcji. Ponieważ nie są odporne na ścieranie, po wyschnięciu pokryłam je cienką warstwą bezbarwnego lakieru do paznokci – bardzo cienką, ponieważ grubsza powodowała, że zaczęły się rozpadać, co gdzieniegdzie trochę widać. W razie zbyt dużych uszkodzeń / znudzenia / zmiany koncepcji można się ich pozbyć za pomocą zmywacza.
Irae zostanie taka, jaka jest – w każdym razie do mojego kolejnego pomysłu na stylizację 😛 Strój Erro uszyłam z materiałów już posiadanych. Dokupiłam tylko trampki. Ten, kto wymyślił te miniaturowe, kolorowe trampki we wszystkich lalkowych rozmiarach był absolutnym geniuszem. Stylizacja powstała pod wpływem gotyckich nut, które mi podrzucił Youtube, nie chciałam jednak iść całkowicie w stronę klasyczną i nawet podoba mi się to, co wyszło. Na zdjęciach słabo widać, że spódnica ma sporą kieszeń. Duch, nie duch, dziewczynka musi mieć w czym nosić kamienie i ślimaki 😉























































































