[go: up one dir, main page]

Przejdź do głównej zawartości

Posty

O słowie „nierząd” i o tym, co za nim stoi

  Na moim profilu na Facebooku poprosiłam panią Krystynę, by w punktach uzasadniła, dlaczego obecny rząd nazywa „nierządem”. Nie po to, by ją przekonywać ani zmieniać jej poglądy – nie mam ani takiej mocy, ani takich ambicji. Zrobiłam to z ciekawości. Z potrzeby rozmowy opartej na konkretach, a nie na hasłach. Pani Krystyna odpowiedziała, wymieniając jedenaście zarzutów. Ponieważ jednak słowo „nierząd” jest bardzo mocnym oskarżeniem, postanowiłam – korzystając z tego, że to mój blog – przyjrzeć się tym punktom po kolei. Spokojnie. Bez krzyku. Sprawdzając, gdzie kończą się fakty, a zaczynają przekonania.
Najnowsze posty

"Rocznica", która zostaje w głowie na długo

  Zimowe dni są ciemne i długie. Takie, że człowiek chętniej zostaje w domu, niż gdziekolwiek wychodzi. W przerwie pomiędzy świętami a Nowym Rokiem udało nam się z Wojtkiem obejrzeć kilka filmów. Bez wielkich oczekiwań, raczej z potrzeby bycia razem i zajęcia myśli czymś innym niż codzienne sprawy. Jednym z tych filmów była " Rocznica" — amerykański thriller w reżyserii Jana Komasy, polskiego twórcy, który po sukcesie Bożego Ciała zabrał się za kino o bardzo ostrym przesłaniu. Ten film mnie nie tylko poruszył. On mnie wręcz zatrzymał w miejscu.  Rocznica zaczyna się od pozornie niewinnej rodzinnej uroczystości — 25. rocznicy ślubu Ellen i Paula, zamożnej pary z przedmieść Waszyngtonu. Syn przyprowadza nową narzeczoną, Liz — dawną studentkę matki, która została wyrzucona z uczelni za radykalne poglądy. Nikt nie spodziewa się, że ten jeden dzień zmieni ich życie na zawsze.

Kolejne veto, kolejna fundacja

 Kolejna ustawa nie została podpisana. Prezydent Karol Nawrocki zawetował projekt dotyczący regulacji treści w Internecie, uzasadniając decyzję troską o wolność słowa. W argumentacji pojawił się Orwell i „Ministerstwo Prawdy” – symbol państwa, które kontroluje przekaz i narzuca jedynie słuszne narracje.  Trzeba przyznać – argument efektowny. Orwell zawsze działa na wyobraźnię. Gorzej, gdy zaczyna zastępować rozmowę o konkretach. Bo zawetowana ustawa nie dotyczyła tego, co wolno myśleć, ale raczej tego, jak reagować na przemoc słowną, groźby i zorganizowany hejt w przestrzeni, która dawno wymknęła się spod jakiejkolwiek odpowiedzialności.

Czy inni nie widzą tego, co ja widzę

  Są miejsca, które nie są neutralne. Dla prawosławnych takim miejscem jest Grabarka. Dla katolików – Jasna Góra. To nie są przestrzenie do dowolnego użycia. To miejsca ciszy, skupienia, porządkowania spraw ważnych. Jedzie się tam nie po aplauz, lecz po wyhamowanie. Po chwilę, w której człowiek staje się uważniejszy – na siebie i na innych.

O Prawie Do Opinii, Krytyce I Słowach, Które Ranią

 Pisząc bloga, naturalnie szukam inspiracji. Czytam teksty, artykuły, rozmowy i komentarze – także te w Internecie. Dziś, w święto Trzech Króli – dzień drogi, darów i spotkania – znów zatrzymałam się przy słowach, które ludzie kierują do siebie w sieci. I coraz częściej łapię się nie na oburzeniu, lecz na cichym zdumieniu. Jak bardzo zmienił się język, którym do siebie mówimy. Jak łatwo przychodzi nam ocenianie, a jak trudno – zwykła ciekawość drugiego człowieka. Żeby było jasne: nie piszę tego dlatego, że coś mnie dotknęło czy zabolało. Komentarze są częścią bycia w sieci. A ja mam w swoim życiu wystarczająco dużo dystansu, śmiechu i stabilności. Piszę raczej jako obserwatorka pewnego zjawiska, które coraz wyraźniej widzę – nie tylko u siebie, ale niemal wszędzie.

Wenezuela daleko, strach blisko

  Wenezuela jest daleko. Tak daleko, że wielu z nas mogłoby wzruszyć ramionami i powiedzieć: to nie nasza sprawa. A jednak — kiedy patrzę na to, co wydarzyło się po amerykańskiej operacji w Wenezueli, mam poczucie, że to dotyka także nas. Nie same wydarzenia, lecz reakcje . Nie mam wystarczającej wiedzy, by jednoznacznie oceniać działania Donalda Trumpa wobec Wenezueli. I uczciwie mówiąc — nie czuję potrzeby, by mieć zdanie na każdy temat. Jedno tylko wraca do mnie uparcie: Trump ingeruje tam, gdzie widzi korzyść . Polityczną, strategiczną, wizerunkową. Nie kieruje się empatią ani troską o demokrację — raczej rachunkiem zysków i strat. I to jest myśl, którą warto mieć z tyłu głowy, gdy ktoś zaczyna patrzeć na takie działania z nadzieją.

Dwa orędzia- jeden naród

  Za oknem zima surowa – wiatr hulał, łamiąc gałęzie brzóz, śnieg skrzypiał pod butami. W domu – zupełnie inaczej. Sylwester minął spokojnie, kawa w kubku i lampka wina w dłoni, ciepło kominka i muzyka pozwalały odetchnąć od świata.  A jednak polityka dociera nawet tutaj, przez internet, i tak właśnie dotarł temat dnia: premier i prezydent – dwie najważniejsze głowy państwa – wygłosili swoje orędzia.