Na moim profilu na Facebooku poprosiłam panią Krystynę, by w punktach uzasadniła, dlaczego obecny rząd nazywa „nierządem”. Nie po to, by ją przekonywać ani zmieniać jej poglądy – nie mam ani takiej mocy, ani takich ambicji. Zrobiłam to z ciekawości. Z potrzeby rozmowy opartej na konkretach, a nie na hasłach. Pani Krystyna odpowiedziała, wymieniając jedenaście zarzutów. Ponieważ jednak słowo „nierząd” jest bardzo mocnym oskarżeniem, postanowiłam – korzystając z tego, że to mój blog – przyjrzeć się tym punktom po kolei. Spokojnie. Bez krzyku. Sprawdzając, gdzie kończą się fakty, a zaczynają przekonania.
Zimowe dni są ciemne i długie. Takie, że człowiek chętniej zostaje w domu, niż gdziekolwiek wychodzi. W przerwie pomiędzy świętami a Nowym Rokiem udało nam się z Wojtkiem obejrzeć kilka filmów. Bez wielkich oczekiwań, raczej z potrzeby bycia razem i zajęcia myśli czymś innym niż codzienne sprawy. Jednym z tych filmów była " Rocznica" — amerykański thriller w reżyserii Jana Komasy, polskiego twórcy, który po sukcesie Bożego Ciała zabrał się za kino o bardzo ostrym przesłaniu. Ten film mnie nie tylko poruszył. On mnie wręcz zatrzymał w miejscu. Rocznica zaczyna się od pozornie niewinnej rodzinnej uroczystości — 25. rocznicy ślubu Ellen i Paula, zamożnej pary z przedmieść Waszyngtonu. Syn przyprowadza nową narzeczoną, Liz — dawną studentkę matki, która została wyrzucona z uczelni za radykalne poglądy. Nikt nie spodziewa się, że ten jeden dzień zmieni ich życie na zawsze.