Tak, w końcu potwierdziło się to, co wiedziałam już od lat. W końcu doczekałam się oficjalnej diagnozy. Mam zdiagnozowane adhd. Typ mieszany, czyli nadruchliwość i zaburzenie koncentracji uwagi. Diagnozę zrobiłam na NFZ, być może dlatego to tak długo trwało. Skierowanie otrzymałam w lipcu ubiegłego roku. We wrześniu miałam pierwsze spotkanie kwalifikacyjne. A później regularnie umawiałam się na testy, w tym Diva5. Diagnozę zaczęłam w sierpniu 2025. Oczywiście po drodze zgubiłam skierowanie do psychologa i musiałam zdobyć nowe skierowanie (jakie to typowe dla adhd).
Jednak nie marudzę, w końcu mam diagnozę. Jestem w trakcie kwalifikacji do terapii dynamicznej. Na pewno podzielę się tutaj wrażeniami z terapii. Jednak to dopiero za kilka miesięcy, bo znowu muszę poczekać na swoją kolej. To jest niestety typowe w terapii na NFZ trzeba uzbroić się w cierpliwość i nieważne, że dla naszego dobra, terapia powinna się odbyć jak najszybciej. Niestety w Polsce pomoc psychologiczna i psychiatryczna leży. Nie ma co liczyć na szybką pomoc. I kłopot z pomocą mają i dorośli i dzieci. Osoby, które nie stać na prywatnego psychiatrę lub terapię psychologiczną. Zostaje więc tylko szukanie pomocy w postaci przyjęcia do szpitala psychiatrycznego.
Jak się czuję, mając diagnozę? Teraz po latach to już obojętność. Mam tylko ochotę powiedzieć innym, a nie mówiłam... W 2016 roku zasugerowano mi adhd. Od tego czasu mineło bardzo dużo czasu. Oczywiście dalej jest we mnie żal do losu. Dlaczego ja? jakby potoczyłyby sie moje losy, gdybym wiedziała, ze mam adhd ? Czy ze sredniej uczennicy mogłabym wybic sie wyzej. dostac sie do dobrej szkoły średniej bez problemu skonczyc studia.
Nie uległam żadnej modzie, jak to niektórzy z uporem maniaka powtarzają.