[go: up one dir, main page]

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Świat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Świat. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lipca 2016

Granice posesji


Kolejne zdjęcie zaprezentowane przez Muzeum Powstania Warszawskiego w ramach akcji rozpoznawania miejsc, należało do mojego ulubionego gatunku, więc od razu się nim zająłem. Bardzo lubię zdjęcia z wieloma planami, na których "dużo się dzieje", które obfitują w wiele szczegółów i pozornie tylko nieistotnych detali. Tu na pierwszym planie znalazł się jakiś ciasny kąt podwórka, ale osoba fotografująca z pewnością nie chciała udokumentować trzepaka ani drabiny. Zapewne interesowało ją to, co widać w tle - być może znajdował się tam jakiś ważny obiekt albo niemieckie linie. Tak mniej więcej rozmyślałem, gdy moje oko przykuła wielka topola widoczna po lewej stronie. Zaraz potem dostrzegłem na drugim planie coś jakby uchylone drzwi garażu.. i w zasadzie wszystko stało się jasne w jednej chwili! Fotografię wykonano na tyłach kamienicy przy ul. Czackiego 4 w stronę Nowego Światu, czyli na wschód. Sądząc po promieniach słońca, wykonano ją po południu, zapewne około godziny 14:00-15:00.

Na ortofotomapie (z roku 1945) nasz kadr wygląda następująco:


Murek widoczny za trzepakiem, dochodzący w dziwnie ukośny sposób do samego narożnika podwórza, odgradzał teren posesji i pięknie go widać nawet na planach Lindley'a:


Na powyższym planie widzimy także, że naprzeciwko miejsca, w którym granica posesji "załamywała się", w kamienicy przy Czackiego 4 od strony podwórza znajdowała się klatka schodowa. To z jej okna na półpiętrze zrobił zdjęcie powstańczy reporter! A interesowały go zapewne widoczne w oddali budynki Domu Interesów Andrzeja Zamoyskiego (po lewej) i kamienice przy Nowym Świecie 70 i 72: LINK, widoczne po prawej.

Sztywno wyznaczone granice posesji tak jak ciasno zabudowane podwórza to przede wszystkim relikt XIX-wiecznego myślenia o gruncie miejskim głównie przez pryzmat dochodu. W początkach XX wieku architekci coraz śmielej łączyli podwórza, by wprowadzić do nich więcej zieleni i światła.

(P)



środa, 11 maja 2016

Gwar ulicy


Powyższe zdjęcie otrzymaliśmy kilka dni temu od pana Jacka Dehnela z prośbą o pomoc w identyfikacji miejsca. Pan Jacek niedawno uruchomił internetową galerię Awers/Rewers ze swoimi fotograficznymi zbiorami: LINK. Na zagadkowym zdjęciu wykonanym w październiku 1933 roku widać Tadeusza Jana Dehnela, z siostrą Emilią i matką, spacerujących jedną z warszawskich ulic.

Rzut oka i od razu wiadomo, że mamy do czynienia z popularną w początku lat 30-tych XX wieku "ulicówką". Przyczajony na ulicy fotograf robił znienacka zdjęcie spacerowiczom, a jedynym tłem był gwar ulicy, krzykliwe szyldy sklepowe i setki innych przechodniów. Taka moda. Zdjęcia uliczne, chwytane na gorąco zasadniczo robiono w najbardziej reprezentacyjnych miejscach stolicy. Przede wszystkim na ulicy Marszałkowskiej, w Alejach Jerozolimskich, na Nowym Świecie, na Krakowskim Przedmieściu, ale także na Chłodnej, Wolskiej czy Targowej. 

Na pierwszy ogień poszły szyldy - Lecznica i Trators, choć ten drugi nie do końca był jednoznaczny. I numer widoczny na latarence adresowej, coś jakby 37 albo 67. Ale przeszukiwanie książek adresowych nie przyniosło rezultatu. Tak to czasem już jest, że najprostsze środki zawodzą. Trzeba było zatem zabrać się do rzeczy jak należy.

Wziąłem zdjęcie "pod lupę" i wynotowałem sobie następujące elementy:
- dużo ludzi na ulicy
- wypalone światła tła (czyli raczej nieparzysta pierzeja, latarenka adresowa z numerem x7)
- budynek pięcioosiowy z balkonem pośrodku
- duże witryny sklepowe (zapewne wtórna przeróbka)
- zawijas w lewym górnym rogu - szyld jakiegoś ekskluzywnego sklepu?
- w tle, obok balkonu sąsiedniej kamienicy widać coś, jakby zegar a może kulę ziemską?

Marszałkowska i Aleje odpadły niemal od razu. Nie te gabaryty budynków. Nowy Świat? Możliwe. Rzuciłem okiem na zabudowę ulicy i moją uwagę zwróciła kamienica Niemojewskich pod nr 57: LINK i kamienica Abramowicza pod nr 59: LINK. Pierwsze oględziny potwierdzały moje przypuszczenia - jest zawijas, jest globus przed Książnicą "Atlas". Pozostało jedynie sprawdzić szczegóły na większym zdjęciu z Referatu Gabarytów: LINK, co ostatecznie potwierdziło moje przypuszczenia. Fotografię wykonano na Nowym Świecie pod kamienicą nr 57.

(P)





środa, 21 maja 2014

Alarm bojowy


Fotografia z roku 1925, pochodząca ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego, przedstawia alarm bojowy w jednym z oddziałów Warszawskiej Straży Ogniowej. Jak udało mi się ustalić zdjęcie wykonano na podwórzu III Oddziału WSO na ulicy Nowym Świat 6. W identyfikacji pomogła mi inna fotografia wykonana w tym samym miejscu: LINK - znacznie szerszy kadr z widokiem na dziedziniec, tyły kamienicy oraz charakterystyczną czatownię, znaną z innych fotografii, dostępnych np. tutaj: LINK. W prawym dolnym rogu widoczny jest przejazd bramny prowadzący z podwórza na ulicę Nowy Świat, ten sam który znajduje się na identyfikowanej fotografii. Analiza porównawcza detali wykazała dobitnie, że oba zdjęcia wykonano w tym samym miejscu.

Początkowo, od  roku 1836, III Oddział WSO zlokalizowany był przy Nowym Świecie 14 na rogu Alej Jerozolimskich. W roku 1873 jego siedziba została przeniesiona na posesję Nowy Świat 6 do budynku dawnego sierocińca!! Jak widać na innych fotografiach podwórko było ciasne: LINK1, LINK2, LINK3 a jedyna brama wyjazdowa (tu widoki od Nowego Światu: LINK, LINK2) w znacznym stopniu ograniczała zdolności bojowe jednostki. Dlatego też, w roku 1936 III Oddział WSO został przeniesiony do nowoczesnego budynku przy Polnej 1: LINK1, LINK2, LINK3. Budynki na Nowym Świecie (wraz z czatownią) przetrwały do roku 1950, kiedy padły pod kilofami budowniczych Domu Partii, zaś Oddział na ulicy Polnej służy do tej pory jako Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 3 oraz Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej m. st. Warszawy.

(D)

poniedziałek, 17 marca 2014

Na Zrazowskiem


Zdjęcie pochodzi z portalu internetowego Ebay.de. Identyfikacja tej fotografii nie nastręczyła specjalnych kłopotów, jednak ze względu na stosunkowo słabo rozpoznane miejsce, jak i na naszą misję, polegającą na dokumentowaniu zniszczonej zabudowy, postanowiłem krótko ją opisać. Widzimy tu niszczony we wrześniu 1939 teren bazaru "Na Zrazowskiem" na tyłach posesji przy Nowym Świecie 64: LINK. Widoczny po prawej charakterystyczny szczyt hali targowej widzimy także na jednym ze zdjęć, zamieszczonych na portalu Warszawa1939.pl: LINK. Na ortofotomapie z roku 1945 nasze ujęcie wygląda mniej więcej tak:


Przed wojną, kiedy ul. Świętokrzyska dochodziła tylko do Nowego Światu, na tyłach kamienicy Zrazowskiego przy Nowym Świecie 64 znajdował się pasaż handlowy, którym można się było szybko dostać na ul. Kopernika i Tamkę. Mimo wojennych zniszczeń, w czasie okupacji targowisko nadal funkcjonowało, o czym możemy się przekonać z innych zdjęć: LINK1, LINK2. Kres handlu "Na Zrazowskiem" przyniosła powojenna odbudowa. Na pierwszym podwórzu wytyczono parking, drugie zajęła szkoła (LO nr 37 im. J. Dąbrowskiego) i jej boisko.

(P)



czwartek, 27 lutego 2014

Wystrzałowa witryna


Zdjęcie pochodzące ze zbiorów niemieckiego archiwum cyfrowego AKG Images: LINK, opisane zostało jako „powrót ludności cywilnej do zniszczonego miasta” a wykonane przypuszczalnie niedługo tuż po wyzwoleniu Warszawy w styczniu 1945 roku. Nie byłoby w nim może nic wyjątkowego i intrygującego, gdyby nie widoczna po lewej zamurowana witryna sklepowa z wymurowanym otworem stanowiska strzeleckiego. Sama ulica na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie typowo śródmiejskiej. Przyglądając się dokładniej kadrowi można dostrzec nad jednym z okien resztki charakterystycznego logo. Pierwsze skojarzenie to „E.Wedel”, ale bliższe oględziny pokazują jednak, że nie jest to logo znane milionom Polaków chociażby z opakowań czekolady. Niecelny strzał nie zbija mnie z właściwego tropu poszukiwań. Pozostaję w branży cukierniczej i już po chwili namysłu wszystko staje się jasne. To logo innej szacownej warszawskiej marki, istniejącej po dziś dzień firmy „A. Blikle”. Potwierdzenie lokalizacji miejsca fotografii to już tylko formalność – wykonano ją na Nowym Świecie, a w kadrze znalazły się kamienice pod numerem 33 (ze stanowiskiem strzeleckim) i 35, gdzie doskonale widoczne jest ślad po logo Bliklego LINK. Obecnie w tym samym miejscu na Nowym Świecie możemy cieszyć się słodkościami, jednak nawet podczas oblężenia sklepu przez klientów w Tłusty Czwartek, takie środki obrony nie są już na szczęście potrzebne.

(F, D)

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ceglany murek


Dzisiejszy przypadek doskonale ilustruje tezę, że wojenna ikonografia stolicy to materia w szczególny sposób odporna na rutynę i wyuczone schematy. Takie zdjęcia ja to powyżej, znalezione na portalu aukcyjny ebay.de, dobitnie pokazują, że Warszawa w okresie II wojny światowej nie posiadała utrwalonego wizerunku. Zmieniał się on niemal z dnia na dzień, podlegał brutalnym i niemiłosiernym przeobrażeniom, także po ustaniu działań wojennych. Ale przejdźmy do rzeczy.

Choć zagadka miejsca, w którym wykonano to zdjęcie pozornie wydawała się łatwa, znalezienie odpowiedniego narożnika nie przyszło tak łatwo. W pierwszej kolejności wytypowałem i sprawdziłem kilkanaście najbardziej zniszczonych po wrześniu 1939 roku miejsc w Śródmieściu. Pobieżna analiza nie przyniosła żadnych rezultatów. Trzeba było zatem rozpocząć metodyczne poszukiwania, gromadząc wszystkie elementy i poszlaki:

- duży ruch na ulicy
- długa i wąska działka posesji, na której stała zniszczona kamienica
- brak oficyny (ściana szczytowa po prawej)
- murek zabezpieczający ruinę wybudowany z cegieł od podstaw

Tego ostatniego punktu uczepiłem się niczym tonący brzytwy. Zazwyczaj zniszczone budynki rozbierano bowiem do parteru, w którym zamurowywano jedynie wnęki okienne. Coś takiego widzimy np. na zdjęciu z z ruinami kamienicy przy ul. Granicznej 2 (także z portalu ebay.de): LINK. Jednak na zdjęciu z zagadkowym narożnikiem murek został wybudowany niemal od samych podstaw. Oznaczało to, że kamienica musiała mieć zniszczoną elewację (w skutek bombardowania albo zawalenia się uszkodzonej konstrukcji) niemal do samego parteru. Przeszukałem w pamięci wszystkie znane mi obrazy wrześniowych ruin wysypujących się na ulicę i do głowy wpadł mi w zasadzie tylko jeden gotowy pomysł. To kamienica o adresie Nowy Świat 60 / Ordynacka 16: LINK. Rzecz dziwna, lokalizację tę sprawdzałem już na etapie wstępnym, jednak wtedy nie pasował mi zupełnie układ ruin. Wydawało mi się, że doskonale znam wygląd tego miejsca. Nic bardziej mylnego. Owszem znałem, ale tylko z okresu początku okupacji, zanim jeszcze wzniesiono murek. Dokładna analiza zabudowy posesji na planie Lindleya potwierdziła taką lokalizację. Potwierdziło ją również zdjęcie z sierpnia 1944 wykonane przez Tadeusza Bukowskiego, na którym widzimy mocno już sfatygowany murek tego narożnika: LINK.

(P)

środa, 16 października 2013

Dziadek w towarzystwie pani


Dziękujemy za wszystkie podsyłane zdjęcia, w miarę możliwości będziemy pomagać w ich identyfikacji. Dzisiejsze otrzymaliśmy od pana Grzegorza Arkuszewskiego, wraz z następującym komentarzem:

"Zainspirowany Waszą kolejną świetną identyfikacją zdjęcia z ulic Warszawy, pomyślałem sobie, że może uda się coś powiedzieć o zdjęciu z mojego archiwum, na którym jest mój dziadek w towarzystwie jakiejś pani, gdzieś na ulicach przedwojennej Warszawy. Miałbym więc serdeczną prośbę o pomoc w identyfikacji. Dziękuję i pozdrawiam!"

Sama identyfikacja miejsca nie sprawiła szczególnego problemu. Dość szeroka ulica, z linią tramwajową, „uzbrojona” w ozdobne słupy oświetleniowe z koszami na kwiaty. Tego rodzaju elementy występowały na kilku reprezentacyjnych ulicach stolicy, między innymi na Trakcie Królewskim. I rzeczywiście – Trakt Królewski był tym miejscem, gdzie działało szczególnie wielu fotografów ulicznych. Działo się tak ze względu na dużą ilość spacerowiczów, zwłaszcza w wolne i pogodne dni, co było szansą na potencjalnie łatwy zarobek. Większość jednak owych fotografów swoje zajęcie uprawiała na odcinku Krakowskiego Przedmieścia czy w Alejach Ujazdowskich.

W przypadku zdjęcia naszego Czytelnika, fotograf utrwalił na kliszy parę na niespecjalnie często fotografowanym, początkowym odcinku Nowego Światu. W głębi kadru, poczynając od lewej, widoczna jest zabudowa przy skrzyżowaniu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich – fragment gmachu BGK, następnie narożna kamienica Istomina - Nowy Świat 15 i dalsza zabudowa ulicy. Ciekawy choć niepozorny obiekt, został uchwycony w dużym skrócie bezpośrednio za plecami fotografowanych. To funkcjonalistyczny, o prostej, geometrycznej architekturze, parterowy pawilon „Agrilu” pod nr 8/10: LINK. Być może para ze zdjęcia została zatrzymana w kadrze właśnie w chwilę po wyjściu z mieszczącej się w pawilonie kawiarni i cukierni, by udać się na niedzielny spacer w Aleje..

(F)

sobota, 20 lipca 2013

Zrozumieć fotografa


Kolejne zagadkowe zdjęcie, pochodzące z zasobów Muzeum Powstania Warszawskiego, wykonał 31 sierpnia 1944 roku Joachim Joachimczyk. To niezwykle cenna informacja, na stronie MPW znajduje się bowiem cała kolekcja fotografii powstańczego fotoreportera i informacje na jego temat: LINK. Zdjęć jest bardzo dużo i nawet obejrzenie połowy na raz, jest nie lada wyczynem. Cenną wskazówką był jednak obszar działania Joachimczyka: Śródmieście, Powiśle, Czerniaków. Z tych dzielnic wybrałem od razu Czerniaków, jako najbardziej prawdopodobny, ale poszukiwania na ortofotomapie nie przyniosły żadnego rezultatu. Jakoś ta kamienica za wysoka jak na tę część miasta. Postanowiłem zatem przeanalizować kilka innych zdjęć autora, by zrozumieć co, kiedy i dlaczego fotografował. Po obejrzeniu kilkunastu fotografii z całej kolekcji ustaliłem, że Joachimczyk 30 sierpnia 1944 był na Czerniakowie i dotarł nawet do najdalej na południe wysuniętej powstańczej placówki w tym rejonie, usytuowanej w gmachu bursy przy ul. Czerniakowskiej 169 (róg Łazienkowskiej). Wykonał tam kilka zdjęć w stronę pozycji niemieckich, jak choćby to: LINK. Tyle tylko, że już 1 września fotograf dokumentował wyjście z kanałów powstańców ze Starówki: LINK. W toku dedukcji spekulowałem, że uwieczniony na zdjęciu widok, to jakiś obszar między Czerniakowem a Śródmieściem, zapewne widok w stronę linii wroga, ale prześledzenie całej trasy, nie przyniosło żadnego rezultatu. Zacząłem się zastanawiać, czy 31 sierpnia wydarzyło się coś znaczącego w działaniach zbrojnych, ale to też był niewłaściwy trop. Nie wiadomo było w ogóle czy datowanie tych zdjęć jest poprawne i dokładne, więc kurczowe trzymanie się dat, nie miało większego sensu.

Po półgodzinnej przerwie rzuciłem okiem na zdjęcie raz jeszcze i próbowałem się zastanowić, co autor chciał sfotografować. Ruiny kamienicy? Ale wtedy chyba nie wchodziłby na piętro. Ruiny same w sobie prezentują się niespecjalnie ciekawie, chyba nie był to jakiś obiekt szczególnej wagi. Raczej wyglądało na to, że fotograf próbował uchwycić coś, co interesowało go daleko w tle po prawej, tyle, że punkt widokowy okazał się taki sobie. Jakoś w tym momencie doznałem olśnienia. Przecież to jest widok z ul. Wareckiej w kierunku północnym, w kierunku Starego Miasta, które nagle pod koniec sierpnia "ucichło", przestało być bombardowane, przestało się palić i dymić. Skoro to jest 31 sierpnia, to być może także późnym popołudniem, kiedy obrońcy Starego Miasta rozpoczęli swój marsz kanałami do Śródmieścia! Tylko jak to sfotografować będąc w zupełnie innym miejscu?! Wyobraźcie sobie taką sytuację - wiadomo już że Starówka padła, na niebie nad Starym Miastem zaległa cisza, Niemcy wdarli się już tak głęboko w linie powstańczej obrony, że ostrzał artyleryjski, czy bombardowanie, staje się niebezpieczne dla ich pozycji. Powstańcza akcja przebicia się "górą" nie powiodła się, rozpoczyna się więc mozolna ewakuacja kanałami. Fotograf czeka na pierwszych powstańców nieopodal włazu kanałowego i próbuje jakoś udokumentować to oczekiwanie. Wchodzi więc nieco wyżej by zrobić choć panoramę nieba nad Starym Miastem... To oczywiście takie tam moje spekulacje, ale kto wie, czy tak  właśnie nie mogło być.

Ujęcie wykonano z pierwszego lub drugiego piętra pałacyku Sanguszków przy ul. Nowy Świat 51 / Warecka 1. Na ortofotomapie z 1945 zaznaczyłem widoczny na zdjęciu słup, a w zasadzie nikły cień który rzuca (żółta strzałka) i skrajny komin widoczny na niskim budynku w prawym dolnym rogu zdjęcia Joachimczyka (niebieska strzałka):


Ruiny wysokiego budynku po lewej to resztki oficyn poprzecznych między drugim a trzecim podwórzem na tyłach posesji o adresie Nowy Świat 57. To był jedyny budynek w tym rejonie miasta, który nie dostał bombą podczas niemieckich nalotów we wrześniu 1939, kiedy niemal cała zabudowa przy skrzyżowaniu ul. Świętokrzyskiej i Nowy Świat uległa całkowitemu zniszczeniu. Dla lepszej orientacji na planie posesji zaznaczyłem go czerwonym kolorem: LINK.

Pozostało jeszcze odszukanie jakiegoś zdjęcia, które całkowicie rozwieje wątpliwości. Do głowy przyszedł mi od razu Sylwester Braun, który z kolei wykonał całą serię zdjęć ostrzeliwanego Śródmieścia z rejonu ul. Kopernika. Na jednej z fotografii, pochodzącej z album Reportaże z powstania warszawskiego, KAW 1983, ze strony 191, widać ten sam budynek, co na zdjęciu Joachimczyka, właśnie od strony wschodniej: LINK.

Na koniec krótka puenta. Przy identyfikacji zdjęć każda dodatkowa informacja jest ważna. Tu niemal wszystko się liczy, zwłaszcza w sytuacji, gdy na samym obrazku nie mamy żadnego charakterystycznego punktu zaczepienia. Jeśli znamy autora zdjęcia, powinniśmy na jego temat wiedzieć jak najwięcej, znać jego styl, metody pracy, ulubione tematy itp., do tego stopnia, by potrafić wejść w jego skórę i ruszyć po jego śladach. Oczywiście bez tego też można z powodzeniem odnajdywać utrwalone na zdjęciach miejsca, ale w każdej sytuacji należy sobie ułatwiać życie, skoro jest taka możliwość.

(P)



poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zabawa na 107

Dzisiejszy wpis poświęcony został kolejnemu przydatnemu w identyfikacji "narzędziu", jakim z pewnością jest portal TRASBUS, poświęcony historii warszawskiej komunikacji miejskiej: LINK. Weźmy na warsztat takie zagadkowe zdjęcie autorstwa Jarosława Tarania:


Ta lakonicznie opisana fotografia pochodzi z broszury Warszawa, mała stabilizacja, Ośrodek KARTA - DSH, 2006, strona 10. Widzimy na niej lekko znudzoną grupę ludzi oczekującą na przystanku na przyjazd autobusu. Wedle tabliczek chodzi konkretnie o autobus linii 107 lub 107 BIS. Miejsce jakoś pozornie z niczym nam się nie kojarzy, w tle widzimy jakąś zabudowę, ale kadr jest dość ciasny i trudno wymyślić na poczekaniu, co to za ulica. Aby sobie ułatwić poszukiwania, wchodzimy na stronę TRASBUS, wybieramy zakładkę "Trasy w latach", klikamy w rok "1963" i sprawdzamy jaką trasą jeździły autobusy obu linii:


Teraz  jadąc "palcem po mapie" ulicami wyszczególnionymi w trasie staramy się dopasować odpowiednie miejsce. Zatrzymujemy się na Nowym Świecie przed wylotem na pl. Trzech Krzyży. Mamy podejrzenie, że to może być tu. Sprawdzamy budynki np. na portalu warszawa1939.pl i zagadka rozwiązana. W tle widać kamienice pl. Trzech Krzyży 12 i 10: LINK, a dalej boczne skrzydła gmachu Instytutu Ociemniałych i Głuchoniemych.

poniedziałek, 18 marca 2013

Pogrzeb tego, co się podobno nie kłaniał


Zdjęcie zaczerpnięte z kwartalnika historycznego "Karta" nr 53/2007, s 70. Układ torowiska, ten dziwny spadzisty daszek w tle po lewej, jakoś do Krakowskiego Przedmieścia nie pasował. Zapewne kondukt w celach propagandowych przemaszerował przez całe miasto zanim dotarł na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Za Traktem Królewskim przemawiał uchwyt na doniczki widoczny na latarni po lewej. Otóż zdjęcie to zrobiono na Nowym Świecie przy wylocie ul. Książecej. Na właściwy trop naprowadził mnie drobny szczegół - widoczna w tle, na lewo od słupa na pierwszym planie (w lewym skraju zdjęcia), latarnia gazowa wz. 1935. Takie latarnie stały na niewielu ulicach w bezpośrednim sąsiedztwie Traktu Królewskiego - do 1945 roku były tylko na ul. Karowej i Oboźnej. Na Książecej tego typu latarnie postawiono dopiero w latach 1945-47, zastępując nimi stare gazówki wz. 1856. W tle rozbierana jest narożna kamienica o adresie pl. Trzech Krzyży 14 / Książęca 23: LINK. Spadzisty dach należy natomiast do oficyny na tyłach posesji pl. Trzech Krzyży 12.

(F)

poniedziałek, 25 lutego 2013

Z ruin do życia


Jeszcze jedna, szalenie ciekawa fotografia z albumu Marka Kwiatkowskiego, Warszawa. Z ruin do życia, NeoMedia, 2007, s. 48. Bardzo lubię ten album, mimo że podpisy pod zdjęciami są tu na ogół dość ogólnikowe. Z pewnością będę do tej publikacji powracał od czasu do czasu na łamach mojego bloga. Na powyższej fotografii pozornie niewiele widać - jakieś fragmenty zniszczonych "ruder", szyld Spółdzielni Pracy "Pogrzeb" a obok "Jadłodajnia". Ot typowy powojenny widoczek - podobne zdjęcie można było wykonać zapewne wszędzie. Nie dla mnie jednak taka argumentacja, jak tylko zobaczyłem to zdjęcie, zatarłem ręce z radości, bo uwielbiam właśnie takie pozornie beznadziejne zagadki.

Stroną szalenie pomocną przy identyfikacji zdjęć, zwłaszcza takich ciasno kadrowanych jest "przeszukiwarka książek adresowych" Genealogy Indexer: LINK. Jest to doprawdy fantastyczne narzędzie bez którego trudno wyobrazić sobie taką detektywistyczną pracę przy lokalizowaniu zdjęć. Mamy na zdjęciu jakiś przedwojenny szyld sklepowy z nazwiskiem - wrzucamy w wyszukiwarkę i po chwili mamy gotowe wyniki z książek adresowych. Teraz wystarczy tylko dopasować właściwy adres.

Na zdjęciu, które zamieściłem powyżej widać co prawda nowe, powojenne szyldy, ale na ścianie budynku po prawej udało mi się odczytać zapewne wcześniejszy napis: ...D POGRZEBOWY J. .........YŃSKI  ...  a niżej jakby fragment daty ...875. A zatem Zakład Pogrzebowy istniejący od 1875 roku, czyli renomowany z wieloletnią tradycją. To już jest jakiś punkt zaczepienia. Wymyśliłem sobie najpierw, że właściciel mógł się nazywać HORODYŃSKI, bo tak mi litery przypasowały. Sprawdzam w Indexerze, ale wyniki nie są zadowalające. Pudło!. No nic, pierwsze koty za płoty, nie wolno się jednak zbyt szybko poddawać. Zmieniłem "taktykę" - kolejnych nazwisk nie będę już wymyślać. Skoro to był  zakład z wieloletnią tradycją, to z pewnością uda się dopasować odpowiednie nazwisko. Wrzucam więc w wyszukiwarkę słowo: POGRZEBOWY i wyskakuje mi długaśna lista przedwojennych zakładów. Omiatam je wzrokiem i sprawdzam poszczególnych właścicieli. Gdzieś w połowie strony widzę rozwiązanie i miód spływa na moje serce, bo już nawet bez weryfikacji zdjęcia wiem, że to tam. W książce adresowej z roku 1930 czytam:

J. PEŁCZYŃSKI, Zakł. pogrzebowy, Nowy Świat 50, tel. 24360

Dla przyzwoitości (i przyjemności) wchodzę na stronę warszawa1939.pl, żeby zobaczyć jak to wyglądało przed wojną i oto widzę na zdjęciu ten sam styk budynków nr 50 i 48, a nad oknami parteru okazałe litery ZAKŁAD POGRZEBOWY - LINK. Rzadko kiedy zwraca się uwagę na takie szczegóły podczas oglądania zdjęć, ale jak widać w tym fachu wszystko może być istotne. Co ciekawe, w tym samym budynku przed wojną funkcjonowało kino "Casino", ale wtedy takie "kontrasty życia" to była po prostu wolnorynkowa normalka.

(P)