środa, 9 listopada 2022
Holiday Barbie 2016
wtorek, 21 czerwca 2022
Noc Kupały cz. II | Kupala Night part II
Wczoraj pokazałam Wam puszczanie wianków, dziś zaś będą tańce przy ognisku. :)
Ogniska miały na celu odpędzenie złych mocy, oczyszczenie, zapewnienie zdrowia i płodności, dobrej pogody i udanych zbiorów. Rozpalano je w rytualny, dość skomplikowany sposób. Na palu wbitym w ziemię osadzano koło z piastą owinięte osmoloną słomą. Młodzi mężczyźni musieli je rozkręcić tak szybko, aby na skutek tarcia słoma zajęła się ogniem. Koło toczono później od stosu do stosu, rozpalając święte ognie.
Żerca (kapłan) odprawiał modły, a następnie rozpoczynała się zabawa. Młodzi ludzie łączyli się w pary, tańczyli i cieszyli się życiem, miód lał się strumieniami. Jak widać, wianki mają moc. Rudy (Ken BMR1959) wyłowił wianek Diany (Wonder Woman od Mattela) i proszę, romans kwitnie. ;)
Yesterday I showed you floating wreaths, and today there will be dances by the fire. :)
The bonfires were intended to drive away evil powers, to purify, to ensure health and fertility, good weather and a successful harvest. They were lit in a ritualistic and quite complicated way. A wheel with a hub wrapped in sooty straw was placed on a stake driven into the ground. Young men had to spin it so quickly that the straw caught fire by friction. The wheel was then turned from stack to stack, lighting holy fires.
Zhrets (żerca, priest) said the prayers, and then the fun began. Young people formed pairs, danced and enjoyed life, the mead poured in streams. As you can see, wreaths have power. Ginger (Ken BMR1959) fished out Diana's (Mattel's Wonder Woman) wreath and here you go, the romance is booming. ;)
Jak widzicie udało mi się zastawić stół różnymi różnościami. Ponieważ nie mam takich zdolności do lepienia np. z modeliny jak niektóre z dziewczyn, postawiłam na produkty z kuchni. xD
I tak w glinianym dwojaku jest kasza manna z poziomkami, a na desce mały chlebek. Taki żytni, prawdziwy. ;)
As you can see, I was able to fill the table with various items. Since I don't have the ability to make modeling clay as some of the girls do, I opted for products from the kitchen. xD
And so, in clay double pot there is semolina with strawberries and a small bread on a board. Rye one, real. ;)
Tańczono wokół ognisk, ale także przez nie skakano. Taki skok miał nie tylko pokazać odwagę skaczącego, oczyszczał też od wszelkiego złego. Skakały również pary - w tym dniu było to równoznaczne z zawarciem małżeństwa.
Ze skokami w wydaniu lalkowym nawet nie próbowałam eksperymentować. Zwłaszcza, że sesja odbyła się w bardzo wietrzny wieczór, ja miałam duszę na ramieniu i wciąż nawiedzała mnie wizja, w której całe plastikowe towarzystwo stawało w płomieniach. Uwierzcie, kąpiel Diana podczas puszczania wianków to pikuś. Bo chyba nie wspomniałam, że i Diana, i Ryan (Ken Fashionistas) zaliczyli kupalnocną kąpiel. Na szczęście żaden wodnik nie połasił się na kawałek plastiku. ;)
People danced around the fire, but also jumped over it. Such a jump was not only supposed to show the courage of jumper, it also cleaned them from evil. Couples also jumped - on this one day it was tantamount to getting married.
I didn't even try to experiment with doll jumps. Especially since the session took place on a very windy evening, I had my soul on my shoulder and I was still haunted by a vision in which all the plastic company was on fire. Believe me, bathing Diana while floating the wreaths is a piece of cake. Because I think I didn't mention that both Diana and Ryan (Ken Fashionistas) had their Kupala Night bath. Fortunately, no aquarius wanted a piece of plastic. ;)
Projekt kupałnocka był okazją do zakupienia siwowłosego gentelmana. Brakowało mi kogoś, kto by został żercą, a myślę, że ten jegomość nadaje się doskonale. Pewnie poznaliście, że to Albus Dumbledore od Mattela, po lekkich poprawkach - skróciłam mu brodę i włosy. Teraz wygląda tak, że może spokojnie odegrać rolę Słowianina, Wikinga, podstarzałego wiedźmina albo harleyowca. xD
Dodam jeszcze, że w ostatniej chwili zakupił go dla mnie mój Mąż. I jeszcze dzwonił do mnie ze sklepu, który egzemplarz ma wybrać, bo jeden ma ubytki w malowaniu brody, a drugi pobrudzone czoło. Powiem Wam, że niesamowicie się tym wzruszyłam, bo to fantastyczna sprawa, że ktoś wie, że takie rzeczy są ważne dla kolekcjonera. :)
Zresztą to nie jedyny wkład mego Męża w tą sesję, bo stół i dwie ławy to jego dzieło. :)
The kupałnocka project was an opportunity to purchase grey haired gentleman. I missed someone to become a zhrets, and I think he is a perfect fit. You probably know it's Albus Dumbledore from Mattel, with some corrections - I shortened his beard and hair. With this look he can easily play the role of a Slav, a Viking, an elderly witcher or a harley rider. xD
I would like to add that my husband bought it for me at the last minute. He also called me from the store, which doll should be chosen, because one of them has defects in the painting of the beard, and the other has a stained forehead. Let me tell you that I was extremely touched by this, because it is fantastic that someone knows that such things are important for a collector. :)
Anyway, this is not my husband's only contribution to this session, because the table and two benches are his work. :)
Wczoraj wspominałam, że zakochane pary wymykały się spomiędzy roztańczonych uczestników zabawy i znikały w lesie pod pretekstem szukania magicznego kwiatu paproci, czy też perunowego kwiatu (od boga Peruna, władcy grzmotów i piorunów). Miał on się pojawiać tylko w tę najkrótszą noc roku, a znalazcy zapewnić szczęście i bogactwo. Jak wiadomo, paprocie nie kwitną - jedynie długosz królewski wytwarza coś, co ewentualnie można nazwać "kłosem" z zarodnikami. Poszukiwania perunowego kwiatu były więc pretekstem do tego, aby spędzić chwilę sam na sam z wybranką serca. ;)
A Wy pamiętajcie, że paprocie są objęte ochroną i nie ma co wałęsać się nocą po lesie szukając niepewnej gwarancji szczęścia. ;)
Yesterday I mentioned that couples in love escaped from among the dancing participants of the holiday and disappeared in the forest under the pretext of looking for a magical fern flower or a perun flower (from the god Perun, the ruler of thunder and lightning). It was to appear only on the shortest night of the year, and would ensure happiness and wealth to the finder. As you know, ferns do not bloom - only royal fern produces what could possibly be called "spore". The search for a perun flower was therefore an excuse to spend a moment alone with the chosen one. ;)
And you, remember that ferns are under protection and there is no point in wandering around the forest at night looking for an uncertain guarantee of happiness. ;)
Na zakończenie podrzucę Wam jeszcze tytuły książek. Trylogia Marty Krajewskiej o Wilczej Dolinie, rozpoczynająca się od tomu pt. "Idź i czekaj mrozów". Bardzo przyjemna fantastyka ze sporą dozą słowiańszczyzny. Autorka z wykształcenia jest kulturoznawcą i to bardzo wyraźnie widać w świecie, który wykreowała.
Obecnie zaś zaczęłam słuchać (bo nadal zdana jestem na audiobooki) "Gołoborze" Aleksandry Seligi. I choć mam za sobą dopiero dwie godziny tej niesamowitej opowieści, to już jestem zachwycona.
Finally, I will give you the book titles. Marta Krajewska's trilogy about the Wolf Valley, starting with the volume entitled "Idź i czekaj mrozów" ("Go and wait for frost"). Very nice fantasy with a lot of Slavic elements. The author is a cultural expert by education and this is very clearly visible in the world she created.
And now I have started to listen (because I still rely on audiobooks) "Gołoborze" by Aleksandra Seliga. And although I have only two hours of this amazing story behind me, I am already delighted.