[go: up one dir, main page]

wtorek, 20 stycznia 2026

Limitowany Pure Beauty Box HUSHAAABYE 9 – beauty perełki w jednym pudełku!





Są takie boxy, które od pierwszego spojrzenia wywołują uśmiech – dopracowane, przemyślane i wypełnione kosmetykami, które naprawdę chce się poznać bliżej. Taki właśnie jest limitowany Pure Beauty Box HUSHAAABYE, stworzony we współpracy z @purebeauty_pl oraz @hushaaabye.






To pudełko to prawdziwa celebracja pielęgnacji – zarówno tej codziennej, jak i bardziej luksusowej. Znajdziemy tu produkty do twarzy, ciała, włosów, makijażu, a nawet drobne przyjemności, które idealnie dopełniają beauty rytuały. Poniżej znajdziecie moje szczegółowe wrażenia dotyczące każdego kosmetyku z boxa. 


 KRAINA HERBATY




Zaczniemy od słodkiego dodatku, bo to właśnie ten produkt jako pierwszy pojawia się w moim dzisiejszym wpisie. Bardzo lubię, kiedy w pudełkach Pure Beauty znajdują się różnego rodzaju upominki, które niekoniecznie są kosmetykami. Takie dodatki sprawiają, że box staje się jeszcze bardziej wyjątkowy i daje poczucie miłego zaskoczenia. Muszę przyznać, że lizaka z herbatą wcześniej jeszcze nigdy nie widziałam, dlatego tym bardziej ucieszyła mnie możliwość poznania czegoś nowego. To niezwykle oryginalny i pomysłowy dodatek, który świetnie sprawdzi się również jako mały element większego prezentu – estetyczny, nietuzinkowy i bardzo przyjemny. Sam pomysł jest genialny w swojej prostocie – wystarczy włożyć lizak do kubka z gorącą wodą, a po chwili otrzymujemy gotową, przepyszną herbatę. To nie tylko słodka przyjemność, ale też pyszny sposób na urozmaicenie wieczoru i chwilę relaksu po długim dniu. Zdecydowanie jeden z tych drobiazgów, które wywołują uśmiech.


 KANU NATURE 




Produkty marki Kanunature są mi już bardzo dobrze znane, ponieważ miałam okazję współpracować z tą marką i testować kilka ich kosmetyków. Do tej pory zawsze byłam z nich bardzo zadowolona, natomiast tego peelingu do ciała jeszcze nie miałam okazji używać, dlatego ogromnie ucieszyłam się, gdy znalazłam go w boxie. Tym bardziej że peelingi do ciała należą do moich ulubionych kosmetyków pielęgnacyjnych i sięgam po nie nawet kilka razy w tygodniu. Sam peeling zachwyca już od pierwszego kontaktu swoim kwiatowym, bardzo kobiecym zapachem, w którym zdecydowanie dominuje magnolia – świeża, elegancka i niezwykle relaksująca. Konsystencja jest kremowa, bogata, z wyczuwalnymi drobinkami ścierającymi, które mają skutecznie usuwać martwy naskórek, a jednocześnie pozostawać delikatne dla skóry. Formuła peelingu oparta jest na naturalnej bazie olejowej, dzięki czemu kosmetyk nie tylko złuszcza, ale również intensywnie natłuszcza i pielęgnuje skórę. W składzie znajdziemy m.in. oleje roślinne oraz suszone kwiaty bławatka, które nie tylko pięknie wyglądają, ale także wspierają działanie kojące i regenerujące. 


BEAUTE MARRAKECH




Odmładzająca esencja od Beauté Marrakech to produkt o bardzo uniwersalnym zastosowaniu – można ją stosować zarówno na twarz, jak i w delikatnej okolicy pod oczami. Jej lekka, wodnisto-żelowa konsystencja sprawia, że błyskawicznie się wchłania i doskonale sprawdza się jako jeden z pierwszych kroków pielęgnacji, tuż po toniku. Formuła esencji została wzbogacona o koenzym Q10, który znany jest ze swoich właściwości wspierających jędrność skóry, poprawiających jej elastyczność oraz pomagających w walce z oznakami starzenia. Dodatkowo w składzie znajdują się składniki nawilżające, dzięki którym skóra po aplikacji staje się bardziej miękka, wygładzona i przyjemnie napięta. Jeżeli chodzi o zapach, jest on dość intensywny, ale jednocześnie bardzo przyjemny. Wyczuwalne są delikatne nuty cytrusowe, które nadają esencji świeżości i sprawiają, że jej aplikacja jest komfortowa oraz energetyzująca. Aromat po krótkiej chwili się ulatnia, dzięki czemu nie przeszkadza w dalszych etapach pielęgnacji. Esencja bardzo dobrze współgra z kolejnymi kosmetykami – nie roluje się i sprawdza się również pod makijaż. To produkt, który idealnie wpisuje się w codzienną rutynę pielęgnacyjną, szczególnie jeśli zależy nam na nawilżeniu, wzmocnieniu skóry i delikatnym działaniu odmładzającym, bez uczucia obciążenia



SIMPLY NATURE BY CLOCHEE




Ten produkt zapowiada się jako prawdziwe wsparcie dla skóry wymagającej regeneracji i ukojenia. Producent obiecuje intensywne odżywienie, wzmocnienie bariery hydrolipidowej oraz redukcję podrażnień i zaczerwienień, co czyni ten produkt szczególnie interesującym dla osób z cerą suchą, wrażliwą lub osłabioną zabiegami pielęgnacyjnymi. Formuła kremu ma działać jak kojący balsam, tworząc na skórze delikatną, kremową okluzję, która pomaga zatrzymać wilgoć i chroni naskórek przed czynnikami zewnętrznymi. W składzie znajdziemy m.in. ceramidy, które wspierają odbudowę bariery skórnej, prebiotyki wzmacniające mikrobiom oraz cynk, znany ze swoich właściwości łagodzących i regenerujących. Na uwagę zasługuje również kompleks DayMoist – roślinny składnik aktywny wspomagający NMF (Naturalny Czynnik Nawilżający), odpowiedzialny za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia w skórze. Krem REPAIR według producenta ma być idealnym uzupełnieniem pielęgnacji podczas stosowania kwasów lub retinoidów, pomagając zminimalizować ryzyko mikrouszkodzeń i przesuszenia skóry. Całość wpisuje się w ideę „magii natury”, której celem jest regeneracja, ukojenie i poprawa kondycji cery. Na ten moment nie miałam jeszcze okazji przetestować tego kremu na swojej skórze, dlatego nie mogę ocenić, jak faktycznie sprawdzi się w praktyce i jak zadziała na moją cerę. Jednak patrząc na skład i obietnice producenta, jest to produkt, który zapowiada się bardzo obiecująco – szczególnie dla osób szukających regenerującego i ochronnego kremu do codziennej pielęgnacji.


 MIYA COSMETICS




Do mojej pielęgnacyjnej kolekcji niedawno dołączył Mleczny tonik łagodzący Beauty.Lab ukojenie od Miya Cosmetics, który znalazłam w jednym z pudełek Pure Beauty i jak zawsze w takiej sytuacji – naprawdę bardzo się ucieszyłam. Lubię produkty tej marki i mam do nich spore zaufanie, ponieważ wiele kosmetyków Miya świetnie sprawdziło się w mojej pielęgnacji. Na ten moment muszę jednak zaznaczyć, że tego toniku jeszcze nie zaczęłam używać. Pomysł na mleczny tonik bardzo mi się podoba, szczególnie jeśli chodzi o pielęgnację skóry wrażliwej, suchej lub potrzebującej ukojenia. Tego typu formuły zazwyczaj mają za zadanie nie tylko odświeżyć cerę po oczyszczaniu, ale przede wszystkim przywrócić jej komfort, złagodzić ewentualne podrażnienia i przygotować skórę na kolejne etapy pielęgnacji. Analizując skład, można zauważyć obecność składników znanych ze swoich właściwości łagodzących i nawilżających, takich jak pantenol, alantoina czy gliceryna, które pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, wspierają regenerację skóry i zmniejszają uczucie ściągnięcia. W składzie pojawiają się również ekstrakty roślinne, które mają wspomagać równowagę skóry i działać kojąco. Całość zapowiada produkt, który powinien dobrze sprawdzić się u osób z cerą wrażliwą, reaktywną lub po intensywniejszych zabiegach pielęgnacyjnych. Choć tonik dopiero czeka na swoją kolej w mojej rutynie, mam wobec niego spore oczekiwania. Liczę na to, że będzie przynosił natychmiastowe uczucie ukojenia po myciu twarzy, delikatnie nawilży skórę, zniweluje uczucie dyskomfortu i stanie się przyjemnym, codziennym elementem pielęgnacji zarówno rano, jak i wieczorem. Na razie ten produkt zapowiada się bardzo obiecująco i cieszę się, że mogłam poznać go właśnie dzięki Pure Beauty. Gdy tylko zacznę go regularnie używać, na pewno wrócę z pełną opinią po testach i podzielę się swoimi rzeczywistymi wrażeniami.



 FEEDSKIN 



Pianka Feedskin to kosmetyk, który idealnie sprawdzi się w codziennej pielęgnacji skóry wrażliwej, tłustej i trądzikowej. Już od pierwszego użycia zachwyca lekką, puszystą konsystencją, która jest niezwykle przyjemna w aplikacji i bardzo wydajna. Delikatnie, a jednocześnie skutecznie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń, nadmiaru sebum oraz resztek makijażu, nie powodując uczucia ściągnięcia czy przesuszenia. Formuła została wzbogacona o niacynamid, który pomaga regulować wydzielanie sebum i wspiera równowagę skóry, oraz kwas salicylowy, działający łagodnie złuszczająco – odblokowuje pory, wygładza skórę i zmniejsza jej skłonność do przetłuszczania. Na szczególną uwagę zasługuje obecność wąkroty azjatyckiej oraz biofermentu, które wykazują silne właściwości łagodzące, wspierają mikrobiom skóry i przyspieszają regenerację drobnych zmian. Po użyciu pianki skóra jest czysta, świeża i wyraźnie gładsza, a jednocześnie komfortowa i ukojoną. Produkt doskonale przygotowuje cerę na kolejne etapy pielęgnacji, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. To świetny wybór dla osób poszukujących delikatnego, ale skutecznego oczyszczania – również przy cerze problematycznej.


FEEDSKIN




Eliksir z wąkrotą azjatycką to skoncentrowane serum stworzone z myślą o skórze suchej, wrażliwej i osłabionej przez czynniki zewnętrzne. Jego lekka, a jednocześnie odżywcza formuła szybko się wchłania, pozostawiając skórę przyjemnie nawilżoną i ukojona, bez uczucia lepkości. Kluczowym składnikiem jest ekstrakt z wąkroty azjatyckiej, znany ze swoich silnych właściwości łagodzących i regenerujących. W połączeniu z ekstraktem z liści zielonej herbaty oraz galusanem epigallokatechiny (EGCG) skutecznie chroni skórę przed działaniem wolnych rodników, wspiera jej naturalne mechanizmy obronne i zapobiega skutkom stresu oksydacyjnego. Skóra zyskuje zdrowszy, bardziej promienny wygląd. Formułę uzupełnia panthenol, który koi podrażnienia i wspomaga regenerację, oraz gliceryna, zapewniająca intensywne i długotrwałe nawilżenie poprzez zatrzymywanie wilgoci w naskórku. Dzięki temu eliksir doskonale sprawdza się także przy cerze reaktywnej i skłonnej do przesuszeń. Po regularnym stosowaniu skóra staje się wyraźnie bardziej elastyczna, miękka i dogłębnie nawilżona, a uczucie dyskomfortu zostaje zredukowane. Eliksir idealnie wpisuje się w codzienną rutynę pielęgnacyjną, przynosząc skórze ukojenie, ochronę i widoczną poprawę kondycji.



NIUVIU BY SO! FLOW




Uwielbiam produkty do pielęgnacji włosów, a maski są absolutną podstawą mojej rutyny, dlatego Matcha Time od razu przyciągnęła moją uwagę. To kosmetyk stworzony z myślą o włosach osłabionych, przesuszonych i skłonnych do łamania, czyli dokładnie takich, które potrzebują intensywnej regeneracji i porządnej dawki odżywienia. Już po pierwszym użyciu widać i czuć różnicę. Maska intensywnie nawilża, wygładza i wzmacnia włosy, sprawiając, że stają się wyraźnie bardziej miękkie, elastyczne i odporne na uszkodzenia. Pasma są zdyscyplinowane, mniej się puszą i znacznie łatwiej się rozczesują, bez efektu obciążenia.Ogromnym atutem jest bogaty, ale świetnie zbalansowany skład. Biotyna wzmacnia strukturę włosa i wspiera jego regenerację, pomagając ograniczyć łamliwość. Ekstrakt z matchy, bogaty w antyoksydanty, chroni włosy przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych i dodaje im zdrowego blasku. Masło shea zapewnia intensywne odżywienie i wygładzenie, a olej bawełniany skutecznie zmiękcza pasma, chroniąc je przed utratą wilgoci i nadmiernym przesuszeniem. Przy regularnym stosowaniu włosy stają się bardziej sprężyste, gładkie i wyraźnie zdrowsze, a końcówki wyglądają na zabezpieczone i zregenerowane. To idealna maska dla osób, które, tak jak ja, uwielbiają świadomą pielęgnację włosów i oczekują realnych efektów już po kilku użyciach. Matcha Time to doskonały wybór, jeśli Twoje włosy potrzebują solidnego nawilżenia, ochrony przed puszeniem i widocznego wzmocnienia.


YASUMI




Ampułka z kwasem glikolowym od YASUMI to produkt, który od dawna przyciąga moją uwagę, głównie ze względu na swoje złuszczające i wygładzające właściwości. Choć jeszcze nie miałam okazji jej użyć, wzbudza we mnie dużą ciekawość i spore oczekiwania, zwłaszcza że kwas glikolowy jest składnikiem cenionym za skuteczność w poprawie kondycji skóry. Kwas glikolowy, należący do grupy AHA, delikatnie usuwa martwe komórki naskórka, wspomaga odblokowanie porów oraz pomaga wyrównać koloryt skóry. Regularnie stosowany potrafi nadać cerze świeżości, wygładzić jej strukturę i poprawić wchłanianie składników aktywnych z kolejnych etapów pielęgnacji. To właśnie te właściwości sprawiają, że ampułka wydaje się świetnym wyborem dla skóry poszarzałej, z niedoskonałościami lub wymagającej odnowy. Dużym plusem jest forma ampułki, która pozwala na precyzyjne i higieniczne dozowanie produktu oraz wprowadzenie go do pielęgnacji jako intensywnej kuracji. Liczę na to, że kosmetyk okaże się skuteczny, a jednocześnie łagodny dla skóry, pozostawiając ją gładszą, bardziej promienną i odświeżoną. Jestem bardzo ciekawa, jak ampułka z kwasem glikolowym YASUMI sprawdzi się w praktyce i jakie efekty przyniesie przy regularnym stosowaniu. Z pewnością wrócę do niej z opinią po pierwszych aplikacjach.


 SOAP&FRIENDS



Mam swoje ulubione perfumy, po które sięgam niemal codziennie, jak i takie zapachy, które wybieram wyłącznie na specjalne okazje lub daną porę roku. Mimo to bardzo lubię poznawać nowe zapachy, dlatego ogromnie ucieszyła mnie obecność perfum w tym boxie – tym bardziej że jest to mała, poręczna wersja, którą bez problemu można zabrać ze sobą wszędzie. Zapach XE od Soap Friends jest inny niż te, których używam na co dzień, co sprawia, że odbieram go jako bardzo ciekawą propozycję. Wyczuwalne są w nim delikatne cytrusowe nuty, które nadają świeżości, ale jednocześnie pojawiają się cieplejsze, bardziej otulające nuty, dzięki którym zapach staje się głębszy i bardziej wyrazisty. Według mnie jest to idealna kompozycja na jesienno-zimowy klimat. Perfumy są bardzo eleganckie, pięknie układają się na skórze i stopniowo się rozwijają. Zapach nie jest przytłaczający, a jego trwałość jest naprawdę przyjemna, szczególnie jak na tak subtelną, a jednocześnie charakterystyczną kompozycję 



 UZDROVISCO




Lipid Essence to produkt, który od razu wzbudza moje zainteresowanie, szczególnie ze względu na swoje ukierunkowanie na potrzeby skóry suchej i wrażliwej. Choć jeszcze nie miałam okazji przetestować tej emulsji na własnej cerze, przyznaję, że jestem jej bardzo ciekawa i mam wobec niej spore oczekiwania. Już sam opis sugeruje, że nie jest to zwykły kosmetyk oczyszczający, a raczej pełnoprawny rytuał pielęgnacyjny. Kremowa, otulająca konsystencja ma za zadanie delikatnie usuwać zanieczyszczenia, jednocześnie kojąc skórę i wzmacniając jej barierę hydrolipidową. To szczególnie ważne w przypadku cery cienkiej, wrażliwej i pozbawionej komfortu, która często źle reaguje na tradycyjne produkty myjące. Lipid Essence zapowiada się jako idealne rozwiązanie do codziennego oczyszczania bez uczucia ściągnięcia, przesuszenia czy podrażnienia. Bardzo podoba mi się koncepcja produktu, który działa u podstaw piękna skóry, wspierając jej naturalne mechanizmy ochronne i przywracając jej równowagę już na etapie mycia twarzy. Choć jeszcze nie wiem, jak emulsja sprawdzi się na mojej cerze w praktyce, jej formuła i filozofia pielęgnacji sprawiają, że z ogromną ciekawością czekam na pierwsze użycie. Liczę na to, że okaże się delikatna, komfortowa i skuteczna, dokładnie taka, jakiej potrzebuje skóra wymagająca ukojenia i regeneracji.



 CLARENA




Ten produkt był chyba pierwszym produktem, który zaczęłam stosować od razu, ponieważ byłam bardzo ciekawa, jak sprawdzi się na mojej skórze. Choć jest to koktajl przeciwzmarszczkowy przeznaczony dla cery dojrzałej, ja, mając dopiero 33 lata, chętnie sięgam po takie produkty profilaktycznie. Roller ma lekko żelową formułę, która szybko się wchłania i pozostawia skórę miękką, delikatną w dotyku. Uwielbiam go używać zarówno rano, jak i wieczorem – świetnie sprawdza się także jako baza pod podkład. Produkt ma praktyczny aplikator, który pozwala precyzyjnie dozować ilość kosmetyku, dzięki czemu nie marnuje się ani kropla. W składzie znajdziemy kompleks składników wspierających ujędrnienie i wygładzenie skóry, które mają działanie przeciwstarzeniowe i rewitalizujące. Oczywiście stosuję go dopiero od niedawna, więc ciężko mi jednoznacznie stwierdzić, jak wpłynął na delikatne zmarszczki – ale jestem przekonana, że przy dłuższym użyciu efekty będą widoczne. Już teraz zauważam, że moja skóra odzyskuje świeżość i promienny blask, a codzienne stosowanie tej lekkiej formuły jest dla mnie prawdziwą przyjemnością.


 IUNO COSMETICS





Paleta cieni 302 to świeża i lekka kompozycja kolorystyczna, bardzo często wybierana do makijaży ślubnych oraz eleganckich, subtelnych stylizacji. Jasny, waniliowy cień doskonale ożywia makijaż oczu – pięknie rozświetla wewnętrzne kąciki, a nałożony na środek powieki optycznie powiększa oko. Drugi odcień zachwyca delikatną, satynową poświatą, która subtelnie podkreśla zgaszony róż i dodaje makijażowi miękkości. Najciemniejszy cień został stworzony z myślą o modelowaniu zewnętrznego kącika oka – to harmonijne połączenie matowych bordowych tonów, pudrowego różu oraz wrzosu, które pozwala nadać spojrzeniu głębi i elegancji. Cały zestaw pięknie podkreśla klasę makijażu i idealnie sprawdzi się u osób o chłodnym typie urody. Bardzo cieszę się, że w pudełku Pure Beauty znalazło się również coś do makijażu. Ta paleta cieni jest dla mnie prawdziwym strzałem w dziesiątkę – znalazły się w niej dokładnie takie kolory, po które sięgam najczęściej w swoim codziennym makijażu. To uniwersalna, a jednocześnie niezwykle elegancka kompozycja, która daje wiele możliwości i pozwala stworzyć zarówno delikatny makijaż dzienny, jak i bardziej dopracowaną, wieczorową wersję.



NATURE QUEEN




Odżywczy krem pod oczy Nature Queen to propozycja dla kobiet, które chcą zredukować opuchnięcia i cienie pod oczami, a jednocześnie zadbać o ujędrnienie oraz delikatny efekt liftingu skóry wokół oczu. Bogata formuła oparta na ekstraktach roślinnych, olejach oraz maśle kakaowym intensywnie odżywia, regeneruje i nawilża wyjątkowo wrażliwy obszar pod oczami, pozostawiając skórę wyraźnie wygładzoną.W składzie znajdziemy kompleks 9 ekstraktów roślinnych, naturalną kofeinę, która pomaga zmniejszyć widoczność opuchnięć i cieni, a także wosk Candelilla, Hydromanil™ oraz hialuronian sodu, odpowiedzialne za długotrwałe nawilżenie skóry. Regularne stosowanie kremu ma sprawić, że okolica oczu stanie się bardziej jędrna, a drobne zmarszczki mniej widoczne. Bardzo lubię produkty marki Nature Queen, ponieważ miałam już okazję używać kilku kosmetyków tej firmy i żaden z nich mnie dotąd nie zawiódł. W ostatnim czasie przyznam, że przestałam regularnie sięgać po kremy pod oczy, dlatego cieszę się, że ten produkt znalazł się w pudełku — być może będzie to dla mnie idealna motywacja, aby ponownie włączyć tego typu pielęgnację do codziennej rutyny. Krem sprawia wrażenie bardzo odżywczego, a jego formuła ma wygładzać i pielęgnować delikatną skórę wokół oczu, co jest dla mnie ogromnym plusem.


FARMONA


           


Zestaw kremów do rąk to absolutnie fantastyczna propozycja, która łączy bajkowy klimat z codzienną, skuteczną pielęgnacją. Taki zestaw to również świetny pomysł na prezent – uniwersalny, praktyczny i idealny właściwie dla każdego, ponieważ pielęgnacja dłoni jest potrzebna niezależnie od pory roku. W skład zestawu wchodzą cztery kremy do rąk o pojemności 50 ml: wygładzający, odżywczy, regenerujący oraz nawilżający, dzięki czemu można dopasować pielęgnację do aktualnych potrzeb skóry. To bardzo wygodne rozwiązanie – jeden zestaw, a tak wiele możliwości. Na uwagę zasługuje również przepiękna, bajkowa grafika opakowań, która od razu przyciąga wzrok i sprawia, że zestaw prezentuje się niezwykle estetycznie. Każdy krem wygląda jak małe dzieło sztuki, co dodatkowo potęguje przyjemność z ich używania. Kremy zachwycają nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim działaniem. Mają przepiękny zapach, bardzo szybko się wchłaniają i nie pozostawiają tłustej ani lepkiej warstwy na skórze. Co najważniejsze, świetnie poradziły sobie z moimi suchymi dłońmi, przynosząc im ukojenie, wygładzenie i wyraźną poprawę komfortu. To jeden z tych zestawów, które cieszą zarówno oko, jak i skórę – idealny dla siebie lub jako  prezent dla bliskiej osoby. 


NATUU





W pudełku znalazł się zestaw miniatur marki NATUU Essentials, który koncentruje się na pielęgnacji przeciw oznakom starzenia, intensywnym nawilżeniu oraz ochronie skóry. To kompleksowa propozycja dla osób poszukujących naturalnych, a jednocześnie zaawansowanych formuł opartych na starannie dobranych składnikach aktywnych.


Eternal Shield – Age-Defying Face Cream

Krem do twarzy przeciw oznakom starzenia

Krem Eternal Shield został stworzony z myślą o ochronie skóry przed czynnikami przyspieszającymi procesy starzenia. Producent podkreśla jego działanie wzmacniające barierę skórną, wygładzające oraz wspierające elastyczność skóry. Formuła ma pomagać w redukcji widoczności drobnych zmarszczek, a jednocześnie zapewniać skórze komfort i odpowiedni poziom nawilżenia. To krem łączący funkcję ochronną z pielęgnacją typu anti-aging.


Eternal Defense – Hydro-Protective Face Essence

Hydro-ochronna esencja do twarzy.

Czerwona szałwia & ferment ryżowy.

Esencja Eternal Defense ma za zadanie intensywnie nawilżać, chronić skórę przed utratą wilgoci oraz wspierać jej naturalne mechanizmy obronne. Obecność czerwonej szałwii i fermentu ryżowego wskazuje na działanie antyoksydacyjne, kojące i wzmacniające, a także poprawiające ogólną kondycję skóry. Produkt ma przygotowywać cerę na kolejne etapy pielęgnacji i zwiększać jej odporność na działanie czynników zewnętrznych.


Eternal Youth – Rejuvenating Face Elixir

Odmładzający eliksir do twarzy.

Ekstrakt z acmelli & komórki macierzyste malwy.

Odmładzający eliksir do twarzy to skoncentrowana formuła ukierunkowana na wygładzenie zmarszczek, poprawę jędrności oraz głębokie nawilżenie skóry. Producent wskazuje na obecność ekstraktu z acmelli, znanego z działania wygładzającego, oraz komórek macierzystych malwy, które mają wspierać procesy regeneracyjne i przyczyniać się do młodszego wyglądu skóry. Eliksir ma przywracać cerze świeżość i zdrowy blask.Muszę przyznać, że wcześniej nie znałam marki NATUU Essentials, dlatego tym bardziej cieszę się, że mam okazję poznać jej produkty bliżej. Zestaw przyciąga uwagę również przepiękną szatą graficzną, która wygląda bardzo elegancko i naturalnie. Jestem niezwykle ciekawa, jak kosmetyki sprawdzą się w mojej pielęgnacji, szczególnie przy dłuższym, regularnym stosowaniu, kiedy będzie można realnie ocenić ich wpływ na kondycję skóry.





Pure Beauty Box HUSHAAABYE to jeden z tych boxów, które zachwycają różnorodnością i jakością. Starannie dobrane kosmetyki pozwalają zadbać o skórę, włosy i makijaż w kompleksowy sposób. To idealna propozycja zarówno dla miłośniczek pielęgnacji, jak i osób, które lubią odkrywać nowe marki i beauty perełki.


A Wy? Jak Wam się podoba zawartość tego boxa?

Dajcie znać w komentarzach 


poniedziałek, 12 stycznia 2026

WINTER WONDERS I Zimowy Pure Beauty – pielęgnacja od A do Z!







Ostatnie pudełko Pure Beauty sprawiło mi ogromną radość już w momencie, gdy je zobaczyłam. Tym razem box jest większy niż zazwyczaj, a to od razu zwiastowało jedno – w środku czeka naprawdę sporo produktów. Do tego dochodzi piękna, zimowa grafika, która od razu wprowadza w klimatyczny, przyjemny nastrój i sprawia, że samo rozpakowywanie jest jeszcze większą przyjemnością.


Muszę przyznać, że unboxingi Pure Beauty to coś, co zawsze sprawia mi ogromną frajdę. Uwielbiam ten moment otwierania pudełka i odkrywania, co tym razem znalazło się w środku. W tym boxie znalazłam naprawdę dużo produktów, które są dla mnie totalną nowością i które od dawna chciałam przetestować. To właśnie najbardziej cenię w tych pudełkach – możliwość poznania nowych marek, formuł i kosmetyków. Zawartość jest bardzo różnorodna – od pielęgnacji twarzy, przez włosy i ciało, aż po makijaż i praktyczne dodatki. Zdecydowanie jest to jeden z tych boxów, które od początku do końca robią świetne wrażenie.




DERMEDIC



Skóra z tendencją do zaczerwienień bywa wymagająca – reaguje na zmiany temperatury, stres czy nawet delikatne kosmetyki. Dermedic Redness krem-koncentrat na chroniczne zaczerwienienia to produkt stworzony właśnie z myślą o takiej cerze – wrażliwej, naczyniowej i nadreaktywnej. Już od pierwszej aplikacji można zauważyć działanie kojące i łagodzące. Krem ma lekką, przyjemną konsystencję, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu. Skóra staje się bardziej komfortowa, mniej napięta, a uczucie pieczenia czy „rozgrzania” wyraźnie się zmniejsza. Regularne stosowanie sprawia, że zaczerwienienia są mniej widoczne, a cera wygląda na spokojniejszą i bardziej jednolitą. Produkt nie maskuje problemu, ale stopniowo wspiera skórę w odbudowie jej naturalnej bariery ochronnej. Dzięki temu staje się ona bardziej odporna na czynniki zewnętrzne, które wcześniej powodowały rumień. Dużym plusem jest fakt, że krem nie zapycha porów i dobrze sprawdza się zarówno na dzień, jak i na noc. Może być również stosowany pod makijaż – nie roluje się i nie wpływa negatywnie na trwałość podkładu. Dermedic Redness to świetny wybór dla osób, które szukają skutecznego, ale delikatnego kosmetyku do codziennej pielęgnacji. Nie obciąża skóry, a przy regularnym używaniu realnie poprawia jej wygląd i komfort.




MISS SPORTY




Maskary to kosmetyki, które zawsze sprawiają mi radość – sięgam po nie praktycznie każdego dnia. Propozycja od Miss Sporty od razu zwraca uwagę klasycznym, kolorowym opakowaniem charakterystycznym dla tej marki. Tusz ma bardzo dobrą konsystencję – nie jest ani zbyt suchy, ani zbyt mokry, dzięki czemu niezwykle łatwo się nim pracuje. Szczoteczka dobrze rozdziela rzęsy i pozwala stopniowo budować efekt, bez ryzyka sklejania. Już przy jednej warstwie rzęsy są wyraźnie pogrubione i wydłużone, a przy dwóch efekt staje się bardziej intensywny, nadal zachowując naturalny wygląd. Formuła maskary została opracowana tak, aby optycznie zwiększać objętość rzęs, jednocześnie je wydłużając. Co ważne, tusz nie osypuje się w ciągu dnia i nie odbija na powiece, co jest dla mnie ogromnym plusem i sprawia, że można na nim polegać przez wiele godzin. To bardzo udany produkt, który bez problemu może konkurować z dużo droższymi maskarami – idealny na co dzień i dla osób, które cenią sobie dobry efekt w przystępnej cenie.




RIMMEL




Konturówka do ust to jeden z tych kosmetyków, które potrafią całkowicie odmienić makijaż. Rimmel Oh My Plump! Lip Shaper to propozycja, która nie tylko podkreśla kształt ust, ale również optycznie je powiększa i zapewnia komfort noszenia przez cały dzień. Już przy pierwszym użyciu zwraca uwagę kremowa, miękka formuła, która gładko sunie po ustach, nie ciągnąc skóry i nie podkreślając suchych miejsc. Aplikacja jest szybka i precyzyjna – bez problemu można dokładnie obrysować kontur, jak i wypełnić całą powierzchnię ust, uzyskując efekt trwałej pomadki.Ogromnym plusem jest intensywna pigmentacja. Kolor jest wyrazisty już po jednym pociągnięciu, dzięki czemu usta wyglądają na wyraźnie zdefiniowane i pełniejsze. Konturówka świetnie sprawdza się zarówno solo, jak i w duecie z błyszczykiem czy szminką. Na uwagę zasługuje również trwałość – produkt utrzymuje się na ustach przez wiele godzin, nie rozmazuje się i nie „ucieka” poza kontur. Co ważne, mimo długotrwałego efektu, nie wysusza ust. Dzięki zawartości składników pielęgnujących, takich jak olej jojoba, usta pozostają miękkie i komfortowe nawet po kilku godzinach noszenia. Rimmel Oh My Plump! Lip Shaper to doskonały wybór dla osób, które szukają konturówki łączącej efekt wizualny z wygodą. To kosmetyk, który sprawdzi się zarówno w codziennym makijażu, jak i przy bardziej wyrazistych stylizacjach ust.





Ta maseczka bardzo mnie ucieszyła, bo produkty marki Vianek są mi dobrze znane i zwykle świetnie sprawdzają się w mojej pielęgnacji. Wersja Hero to dla mnie nowość, dlatego od razu byłam jej bardzo ciekawa. Opakowanie jest proste, estetyczne i utrzymane w naturalnym stylu – dokładnie takim, jaki lubię najbardziej. Maseczka przeznaczona jest do stosowania na noc, czyli aplikujemy ją zamiast kremu i pozwalamy jej działać podczas snu. Jej konsystencja jest kremowa, ale niezbyt ciężka – łatwo się rozprowadza i szybko „układa” na skórze, nie klei się i nie zostawia tłustej warstwy. Zapach delikatny, naturalny, bardzo przyjemny i relaksujący, idealny na wieczór. W składzie znajdziemy m.in. koenzym Q10, który wspiera procesy regeneracyjne skóry i działa przeciwstarzeniowo, a także oleje roślinne i ekstrakty, które odpowiadają za nawilżenie i odżywienie. Po nocy skóra jest wyraźnie bardziej miękka, wygładzona i wygląda na wypoczętą. Bardzo podoba mi się efekt „świeżej” cery rano. To produkt, który chętnie włączę na stałe do wieczornej pielęgnacji.







To serum od Bioliq to jeden z tych produktów, które od dłuższego czasu zwracały moją uwagę, dlatego w końcu trafiło do mojej pielęgnacji. Jeszcze nie miałam okazji go stosować, ale już teraz zapowiada się bardzo obiecująco i zdecydowanie mam zamiar włączyć je do swojej codziennej rutyny. Producent obiecuje, że polipeptydowe serum ujędrniające ma poprawiać jędrność i elastyczność skóry, wspierać jej regenerację oraz pomagać w wygładzeniu drobnych linii. Formuła została opracowana z myślą o skórze, która potrzebuje wzmocnienia, ujędrnienia i poprawy ogólnej kondycji. W składzie znajdziemy polipeptydy, które mają za zadanie wspierać naturalne procesy odnowy skóry i poprawiać jej sprężystość. Dodatkowo serum zawiera składniki nawilżające, które pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia oraz komfort skóry przez cały dzień. Producent podkreśla, że regularne stosowanie ma sprawić, że cera stanie się bardziej napięta, gładsza i wyraźnie odmłodzona. Serum ma lekką konsystencję, dzięki czemu – według zapewnień marki – szybko się wchłania i może być stosowane zarówno rano, jak i wieczorem, także pod krem czy makijaż. To ważna cecha, szczególnie jeśli szukamy produktu, który łatwo wpasuje się w codzienną pielęgnację. Na ten moment pozostaje mi przetestować serum i sprawdzić, czy spełni obietnice producenta. Z pewnością wrócę z pełną recenzją po dłuższym stosowaniu i podzielę się swoimi wrażeniami.





Odżywka Radical nawilżająca normalizująca to produkt, który dopiero czeka na swoją kolej w mojej pielęgnacji włosów. Jeszcze jej nie stosowałam, ale zapowiada się bardzo ciekawie, szczególnie dla osób, które szukają równowagi pomiędzy nawilżeniem a normalizacją skóry głowy. Zgodnie z deklaracjami producenta, odżywka została stworzona z myślą o włosach wymagających nawilżenia, a jednocześnie skłonnych do szybkiego przetłuszczania. Jej zadaniem jest nawilżać włosy na długościach, poprawiać ich elastyczność i miękkość, a przy tym wspierać prawidłowe funkcjonowanie skóry głowy, bez jej obciążania. W składzie znajdują się składniki o działaniu nawilżającym i regulującym, które mają pomagać przywrócić skórze głowy równowagę oraz ograniczać nadmierne przetłuszczanie. Producent obiecuje, że regularne stosowanie sprawi, iż włosy staną się lżejsze, bardziej świeże, a jednocześnie wyraźnie gładsze i łatwiejsze do rozczesania. Odżywka ma być odpowiednia do częstego stosowania i dobrze uzupełniać codzienną pielęgnację włosów oraz skóry głowy. Na ten moment pozostaje mi sprawdzić ją w praktyce i przekonać się, czy spełni obietnice marki. Z pewnością wrócę z pełną opinią po dłuższym czasie stosowania.



HIMALAYA



Ten żel od Himalaya od razu przykuł moją uwagę dzięki kawowemu aromatowi, który sprawia, że codzienne mycie twarzy staje się przyjemnym, energetyzującym rytuałem. Jeszcze go nie testowałam, ale już nie mogę się doczekać, aby sprawdzić, jak działa na moją skórę. Producent obiecuje, że żel głęboko oczyszcza skórę, usuwa nadmiar sebum i pozostawia cerę świeżą i wygładzoną, bez uczucia ściągnięcia. Formuła produktu została opracowana tak, aby oczyszczać delikatnie, ale skutecznie, co sprawia, że może być stosowany nawet codziennie. W składzie znajdziemy m.in. ekstrakt z kawy, który ma właściwości pobudzające i antyoksydacyjne, oraz roślinne składniki oczyszczające i łagodzące, które wspierają naturalną równowagę skóry. Producent podkreśla, że żel nie wysusza skóry i pomaga utrzymać ją w dobrej kondycji. Zapach kawy w tym żelu jest wyraźny, ale przyjemny – nie przytłacza i dodaje energii podczas porannej pielęgnacji. Na ten moment pozostaje mi wypróbować go na własnej skórze i sprawdzić, czy rzeczywiście spełnia obietnice producenta.


CLOCHEE



Maseczka Mezzo Mask od Clochee od razu zwróciła moją uwagę – to produkt, który łączy w sobie domową wersję mezoterapii z codzienną pielęgnacją. Jeszcze jej nie stosowałam, ale jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się na mojej skórze i czy rzeczywiście zapewni obiecany efekt odświeżenia i energii dla cery. Formuła maseczki oparta jest na mikroigłach, które delikatnie stymulują skórę, ułatwiając przenikanie składników aktywnych w głąb naskórka. W składzie znajdziemy m.in. niacynamid wspierający wyrównanie kolorytu i wygładzenie skóry, ferment z aceroli jako naturalne źródło witaminy C, kofeinę, która pobudza mikrokrążenie, oraz aloes, który łagodzi i nawilża skórę. Producent obiecuje, że regularne stosowanie maseczki przynosi efekt odświeżenia, wygładzenia, nawilżenia oraz naturalnego rozświetlenia, nawet przy cerze zmęczonej lub poszarzałej. Maseczka ma lekką konsystencję żelu‑kremu z drobnymi mikroigłami, które zapewniają delikatne uczucie stymulacji podczas aplikacji, a zapach jest subtelny, lekko aromatyczny i przyjemny – zupełnie nie drażniący. Dzięki temu rytuał pielęgnacyjny staje się przyjemny i energetyzujący. Na ten moment maseczka czeka w mojej kosmetyczce, a ja nie mogę się doczekać, aby wypróbować ją na własnej skórze i sprawdzić, czy rzeczywiście działa jak „espresso dla cery”. Na pewno podzielę się wrażeniami po pierwszych testach! 



SESDERMA




Serum Sesderma C‑VIT liposomowe od razu przykuło moją uwagę, bo od dawna szukałam produktu, który doda skórze energii i rozświetlenia. Jeszcze go nie stosowałam, ale jestem bardzo ciekawa, jak sprawdzi się w codziennej pielęgnacji i czy rzeczywiście poprawi koloryt mojej cery.To serum ma być skoncentrowaną dawką witaminy C, która jest znana ze swoich właściwości rozjaśniających i antyoksydacyjnych. Dzięki technologii liposomowej składniki aktywne są lepiej wchłaniane i działają głębiej w skórze, tam gdzie są najbardziej potrzebne. W formule znajdziemy także kwas hialuronowy, który zapewnia nawilżenie i miękkość, oraz antyoksydanty wspierające naturalną barierę ochronną skóry i chroniące ją przed wolnymi rodnikami. Serum ma lekką, żelowo-kremową konsystencję, która szybko się wchłania i pozostawia skórę gładką, miękką i dobrze przygotowaną pod krem lub makijaż. Zapach jest subtelny i świeży, delikatnie umila rytuał pielęgnacyjny, nie przytłaczając zmysłów. Producent obiecuje, że regularne stosowanie serum rozświetli cerę, poprawi jej jędrność i nawilżenie, a także wspomoże ochronę przed działaniem wolnych rodników.Na ten moment serum czeka w mojej kosmetyczce, a ja nie mogę się doczekać, aby je przetestować i sprawdzić, jak działa w praktyce. Na pewno wrócę z pełną opinią po kilku tygodniach stosowania.



PHYSIOGEL





Balsam Physiogel® do ciała łagodzenie i ulga bardzo mnie zainteresował, ponieważ moja skóra bywa sucha i wrażliwa, szczególnie po kąpieli. Jeszcze go nie stosowałam, ale już teraz wydaje się idealnym produktem do codziennej pielęgnacji skóry wymagającej ukojenia. Opakowanie jest proste i apteczne, co od razu wzbudza zaufanie, a sama formuła balsamu ma kremową, ale lekką konsystencję, dzięki czemu szybko się wchłania i nie pozostawia lepkiej warstwy. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny, co dla mnie jest ogromnym plusem, szczególnie przy wrażliwej skórze. W składzie balsamu znajdują się substancje odbudowujące barierę hydrolipidową skóry, takie jak filtry lipidowe i ceramidy, które pomagają wzmocnić naturalną ochronę skóry i ograniczyć utratę wody, a także składniki łagodzące i nawilżające, które przynoszą ulgę podrażnionej cerze i redukują uczucie ściągnięcia. Dzięki temu skóra staje się wyraźnie miękka, gładka i komfortowa w dotyku. Producent obiecuje, że regularne stosowanie balsamu przywraca równowagę skóry, koi podrażnienia i zapewnia długotrwałe nawilżenie. Na ten moment balsam czeka w mojej kosmetyczce i nie mogę się doczekać, aby wypróbować go na własnej skórze i przekonać się, czy rzeczywiście spełni obietnice marki i zapewni ukojenie skórze wrażliwej i suchej.



TREACLEMOON





Żel Treaclemoon Creamy Shea Butterfly miałam już okazję wypróbować i muszę przyznać, że od razu skradł moje serce. Już samo piękne opakowanie zachęca do używania, ale największą przyjemność sprawia zapach – delikatny, kremowy, otulający, lekko słodki i naprawdę relaksujący. To taki kosmetyk, który sprawia, że kąpiel staje się małym rytuałem przyjemności. Żel ma kremową, gęstą konsystencję, która dobrze się pieni i nie wysusza skóry, pozostawiając ją miękką i przyjemną w dotyku. W składzie znajdziemy masło shea, które odżywia i nawilża skórę, oraz łagodne substancje myjące, które oczyszczają bez efektu ściągnięcia. Dodatkowo formuła produktu jest wzbogacona o składniki pielęgnacyjne, które wspierają naturalną barierę ochronną skóry.Uwielbiam ten żel nie tylko za działanie pielęgnacyjne, ale też za przyjemność, jaką daje podczas codziennej kąpieli. Każde użycie to mała chwila relaksu, a skóra po nim jest naprawdę miękka, gładka i delikatnie pachnąca. Moim zdaniem to idealny żel do codziennej pielęgnacji, który łączy w sobie skuteczne oczyszczanie z aromatycznym, pielęgnacyjnym doznaniem.





Ten krem to bardzo praktyczny produkt, który zdecydowanie doceniam, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym. Opakowanie jest minimalistyczne i profesjonalne, typowe dla kosmetyków podologicznych – bez zbędnych ozdobników. Konsystencja kremu jest gęsta i treściwa, ale dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Zapach neutralny, delikatny, typowo pielęgnacyjny. W składzie znajdują się substancje zmiękczające i regenerujące, które pomagają redukować zrogowacenia oraz wygładzać skórę stóp. Po kilku użyciach skóra staje się wyraźnie bardziej miękka, gładsza i zadbana. To idealny krem do wieczornej pielęgnacji – najlepiej nałożyć grubszą warstwę i pozwolić mu działać przez noc.







Lip Revitalizer regenerujący balsam do ust. Balsamy do ust to u mnie kosmetyk absolutnie obowiązkowy, dlatego ten produkt bardzo mnie ucieszył. Blistex znam od lat, ale tej wersji jeszcze nie miałam okazji używać, więc potraktowałam ją jako miłą nowość. Opakowanie jest klasyczne i bardzo poręczne – idealne do torebki czy kieszeni. Konsystencja balsamu jest lekka, ale jednocześnie mocno odżywcza. Bardzo szybko się rozprowadza i od razu przynosi ulgę suchym ustom. Zapach jest delikatny, lekko słodki, ale nieprzytłaczający. W składzie znajdziemy składniki nawilżające i regenerujące, które pomagają odbudować barierę ochronną ust oraz chronią je przed przesuszeniem. Po regularnym stosowaniu usta są wyraźnie gładsze, miękkie i zadbane. To taki kosmetyk, który zawsze warto mieć pod ręką – prosty, skuteczny i niezawodny.








DECARE





Bardzo lubię, gdy w boxach pojawiają się takie słodkie dodatki. Mochi to dla mnie miła nowość i ciekawa odmiana od klasycznych słodyczy. Ciasteczka są miękkie, delikatnie ciągnące i mają subtelnie słodki smak. Idealnie sprawdziły się jako mała przekąska do kawy lub herbaty. Fajny, smakowity dodatek do kosmetycznego boxa.








Płyn Zielko do czyszczenia lodówki i mikrofalówki od razu przypadł mi do gustu. Lubię, kiedy w pudełkach z kosmetykami lub produktami do domu pojawiają się takie praktyczne drobiazgi, które ułatwiają codzienne obowiązki i jednocześnie wprowadzają odrobinę przyjemności do rutyny sprzątania. Formuła płynu jest oparta na naturalnych składnikach, które skutecznie oczyszczają powierzchnie, jednocześnie dbając, by nie były drażniące dla skóry czy nosa. W składzie znajdziemy między innymi delikatne substancje myjące, ekstrakty roślinne oraz olejki eteryczne z mięty i jałowca, które nadają produktowi przyjemny, świeży i lekko orzeźwiający zapach. Dzięki temu sprzątanie staje się mniej obowiązkiem, a bardziej małą, aromatyczną przyjemnością. Bardzo podoba mi się to, że po użyciu powierzchnie są nie tylko czyste, ale też pachną świeżością i subtelnie roślinnie. To idealny produkt dla osób, które cenią praktyczne, skuteczne i jednocześnie przyjemne w użyciu rozwiązania w domu. Dla mnie taki płyn to mały, codzienny luksus w sprzątaniu, który umila zwykłe obowiązki i daje satysfakcję z porządku.



Podsumowując, jestem naprawdę bardzo zadowolona z tego boxa Pure Beauty. Znalazłam w nim mnóstwo ciekawych produktów, z których wiele było dla mnie zupełnie nowych i które chętnie będę dalej testować w codziennej pielęgnacji. Cieszę się, że mogłam poznać nowe formuły i marki, a jednocześnie uzupełnić swoją kosmetyczkę o praktyczne i sprawdzone kosmetyki. Ten box po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że Pure Beauty potrafi pozytywnie zaskakiwać i dostarczać kosmetyczną przyjemność. Zdecydowanie jest to pudełko, które sprawiło mi dużo radości i które będę wspominać bardzo pozytywnie.



Pudełko otrzymałam w ramach współpracy z PureBeauty.




.