Posty

Po kolędzie.

Obraz
 Wczoraj to się działo. Panowie przyjechali skończyć drzwi, dodali opaski. Teraz już wygląda bardzo elegancko. Prysnęły obawy, że jak z drzwiami jechali kilka miesięcy, to z opaskami zejdzie się i drugie tyle. Z drzwiami jest cieplej i wyraźnie potrzeba mniej paliwa do pieca. To ważne, bo zapowiada się tydzień kilkunasto stopniowych mrozów. No jest zimno od dawna, a co będzie potem tego prognozy na razie nie mówią. Cieszę się z odrobiny poprawy komfortu cieplnego. Panowie z drzwiami wyrobili się szybko, to i dobrze, bo tego  dnia miał chodzić ksiądz po  kolędzie. Spodziewałem się po liczeniu chałup, że to tak do nas dojdzie ok 11, ale jakoś się opóźniał. Z tego wywnioskowałem, że pewnie to proboszcz chodzi to bardziej gadatliwy. Proboszcz nas nawiedzał w poprzednim roku.  Jednak przyszedł młodszy ksiądz, też lubi porozmawiać, bardzo sympatyczny. Książ odpytał nas skąd my tu, my jego bo nas doszły jego piłkarskie doświadczenia. A tu w trakcie wizyty księdza jeszcze in...

Drzwi

Obraz
 Mamy nowe drzwi zewnętrzne, to kamień milowy. Stare drzwi były już bardzo krzywe, wypróchniałe. By chroniły nas od mrozu trzeba je było obtykać teksturami, szmatami.  Po zeszłorocznej zimie uznaliśmy, że trzeba je będzie wymienić przy jakim dopływie gotówki, Chcąc zdążyć przed jesienią zaczęliśmy rozmowy ze stolarzami w czerwcu i mieliśmy obiecane na jesień.... no trochę się zeszło. W kilkunastostopniowy mróz przyjechała ekipa z drzwiami, w parę chwil wyrwała stare drzwi z futrynami. W ten mróz zostaliśmy bez drzwi. Jak przynieśli nowe drzwi okazały się o 7 centymetrów szersze. Nie ma starych drzwi, nie ma nowych, jest szeroki otwór przez który wieje mroźny wiatr.  Zapachniało grozą. Udało się jednak z warsztatu dowieść piłę i podciąć słupy, drzwi są, Nie ma jeszcze opasek, bo te ze zmianami wymiarów trzeba częściowo przerobić. Jutro ma być ekipa by dokończyć, ale jak tyle czekaliśmy na  drzwi to raczej z opaskami też poczekamy. Już mamy cieplej w domu, już piec rza...

Fryzjerka

Obraz
 Okazuje się, że u nas na wsi nie tak łatwo się ostrzyc. To nie jest tak, ze idziesz posiedzisz kwadrans w kolejce i się ostrzyżesz, trzeba się zapisać w kolejce i czekać ponad  miesiąc. Miałem na wczoraj termin (choć chciałem przed świętami). I nic z tego nie wyszło. Fryzjerka jest w sąsiedniej wsi, gdzie jest droga nz skrót 2 kilometry. Na początku tej drogi było  odśnieżone, ale potem były tylko ślady, że jakaś pojedyncza osoba przeszła. Mamy jednak z 70 cm śniegu i po paru krokach miałem do kolan spodnie w śniegu, a każdy krok wymagał wysiłku. Nie chciałem dojść w przemoczonych spodniach, a potem  tak wracać na mrozie. Zawróciłem do domu. Chwyciłem kluczyki samochodu i próbowałem wyjechać. Nie dało się, ugrzęzłem w śniegu. Potem pół godziny walki by wrócić autem do szopy. Dwa dni bardzo intensywnych opadów, a już przedtem leżała gruba warstwa śniegu. Odśnieżałem czły dzień drogę i drózki, ale przy padającym i wiejącym śniegu. Krótko mówiąc jestem trochę odcięty o...

Kolędnicy

Obraz
 Dziś zaskoczyli nas kolędnicy. Sympatyczna trójka licealistów z klasy wojskowej. Pięknie śpiewali, potem chwilę porozmawialiśmy o ich szkole i o motocyklach. Pół godziny potem znów nam ktoś wali w drzwi. Okazało się, że to następna grupa. Cudownie, że młodzież kontynuują ta piękną tradycję. Zwłaszcza, że wieś to głównie starsi ludzie i niewiele spotyka się dzieci. Dziś jest Trzech Króli. Muszę zapamiętać i lepiej przygotować się na odwiedziny, wypada dać jakieś słodycze i drobny grosz. W tym roku zima prawdziwa. W zeszłym roku 3x odśnieżałem zwykłą łopatą blaszaną, ale to słabo idzie, na mrozie okleja się śniegiem, robi się ciężka. Zainwestowałem więc w łopatę do śniegu. Nie użyłem jej ani razu ponieważ nie było więcej śniegu. Ten rok jest jednak inny, teraz łopata do śniegu jest potrzebna. Ze względu, że planeta płonie, zrobiłem teraz inną inwestycję. Kupiłem takie coś do ściągania śniegu z dachu, teleskopowa tyczka aluminiowa i kawałek plastiku na końcu. Przetestowałe...

Rude jest wredne

Obraz
 To nasz kot, choć wstyd się przyznać. Wlazł wysoko, na cienką gałąź, gdzie wisiały dwa kawałki słoniny dla sikorek. Słoninki na długich drutach i nie dał rady dosięgnąć swoją rudą łapą. Jednak dał do zrozumienia, że jest w stanie zapolować na ptaszki które korzystają z tej stołówki.  Kot dostał kawałek słoniny, nie zjadł jej, on ją połknął na raz. Dzis jest zero stopni, to cieplej niż w ostatnich dniach i cieplej niż zapowiadają. Nie jest jednak cieplej, wieje wiatr. Nie jest zbyt przyjemnie. Szybki też wychładza się dom, mimo, ze piec pożera dużo paliwa. Prószy ez śnieg, bede jutro musiał zamiatac dach, oczyścić fotowoltaikę, bo w weekend ma być trochę jaśniej.

Święta

Obraz
 Święta w 17 osób. Rozciągnięte i w przód i w tył. Wpierw wspólne kucharzenie. Potem, że łączyły się z weekendem to powolne rozjeżdżanie się. Na święta spadło trochę śniegu. Teraz jest jego coraz więcej i mroźnie. Zaczęła się regularna zima. Jest odśnieżanie, droga przez wieś biała, a samochody suną ostrożnie. Próbowałem wczoraj odśnieżyć panele fotowoltaiki. Długi kij i przywiązana na końcu szczotka. Słabe rezultaty. Boje sie rachunku za prąd, teraz gdy używam go dużo fotowoltaika nic nie działa. Od trzech miesięcy ponuro, mglisto i krótki dzień, teraz jeszcze zaprószylo śniegiem. Zamówiłem teleskopowy zgarniacz śniegu z dachu, może pójdzie lepiej. W styczniu więcej bywa dni słonecznych. Wczoraj to miałem dzień zakupów, kupiłem jeszcze ciepłe kapcie, pralke. Kupowałem jeszcze regał, ale nie wyszło. Za poprzednie zakupy dostałem bon na 200 zł. Chciałem nim obniżyć cenę regału.. ale komunikat, ze nieprawidłowy lub zużyty.

Gwoździe

Obraz
 Mam przy stodole dobudówkę, wiatę, nazwijmy ją wozownia. Nie mam wozu, ale mam samochód. Idzie zima, a z nią skrobanie szyby, zmiatanie śniegu z dachu. Czemuż by więc nie wykorzystać wozowni na garaż? Są dwa powody. 1.) Wycinając zakrzaczenia, przycinając drzewa rzucałem sobie gałęzie w kąt. Rosła mi górka, potem góra. Rosło i rosło, aż zablokowałem sobie dojazd do wozowni. 2.) Poprzedni właściciele też nie mieli wozu, ale uważali że wozownia to dobre miejsce na odstawianie wszystkiego co może kiedyś się przyda. Jak zabierali swoje rzeczy, to doszli jednak do wniosku, że to się jednak nigdy nie przyda. Ja tam dorzuciłem w czasie remontu jeszcze trochę, zwłaszcza do desek tam stojących dołożyłem dużo kolejnych. Teraz od kilku dni ciężko pracuję by móc wstawić tam samochód. Przerąbuję się przez gałęzie, rąbię je na opał, choć palę tylko pelletem, ale coś trzeba z tym coś zrobić. Porąbane zajmują mniej miejsca.  Zajmuję się też wyjmowaniem gwoździ. Większość kawałków drewna prze...