To zawsze miłe, kiedy starzy przyjaciele o nas pamiętają i odnawiają znajomość, inicjując spotkania. Wtedy powracają wspomnienia, wiekowe szaleństwa i wybryki. Takie spontaniczne spędy można porównywać do autorów, którzy nie pozwalają czytelnikom długo czekać na ponowny kontakt z ich ulubionymi bohaterami. Jest tylko jedna zasada: oni muszą być bardziej, lepiej i mocniej… A że Chyłka & Zordon już w „Kasacji” byli bardzo, dobrze i mocno, to Remigiusz Mróz nie miał łatwego zadania. Czy podołał, wydając „Zaginięcie”?
Na pewno nie przeszarżował z oryginalnością w pierwszym rozdziale – nową opowieść otwiera nocny telefon. Tak, mniej więcej ten sam, którym zaczynaliśmy każdy pisany w liceum grafomański kryminał! Gdy dzwonek Iron Maiden cichnie, dowiadujemy się, że znajoma Chyłki z dawnych lat, niespecjalnie lubiana, o czym przypomina Chyłce, nazywając ją Aśką, potrzebuje pomocy prawniczej. Angelika Szlezyngier, bo o niej mowa, mieszka w wielkim domu w Sajenku obok Augustowa, ma obrzydliwie bogatego męża i najnowszy system alarmowy, więc jeśli sprawa polega na tym, że jej kilkuletnia córeczka zniknęła, a alarm się nie włączył, jedynymi podejrzanymi zostają rodzice. I broń tu takich, kiedy wiesz, że są winni, a ich argumenty można obalić szybciej niż Chyłka puszkę z napojem alkoholowym. Ale im trudniej, tym ciekawiej, a skoro tak, to po długiej przerwie patronka i jej podopieczny znów mogą połączyć siły, znów mogą stawić czoła sprawiedliwości i nieść kaganek prawd… a co tam, znów mogą jątrzyć, kłócić się, spierać i rzucać tekstami produkowanymi hurtowo. I ostatecznie powalić wszystkich wrogów na łopatki – albo i nie.
Sprawa nie należy do prostych, bo wszystkie fakty podważają prawdomówność oskarżonych. Obrońcy jak zwykle nie są zgodni: sceptyczna Chyłka po prostu chce dobrze wykonać swoją pracę, a Zordon angażuje się emocjonalnie i wierzy słowom Angeliki. Czytelnik chyba też, ale zapewniam, że ta sytuacja ulegnie zmianie jeszcze wielokrotnie – Mróz gimnastykuje się, jak może, żeby odwracać akcję na wszystkie strony.
Z drugiej strony, perypetie Chyłki i Zordona zawadiacko ubarwiają przeniesioną do książki rzeczywistość – intryga rozwija się szybko, taśmowo wypływają nowe ślady, fakty, teorie. Na jaw wychodzi narzędzie zbrodni i krew na nim. Brakuje ciała, rodzice są oskarżeni, opinia pijawek obserwujących rozwój wydarzeń zmierza do linczu społecznego, w grę wchodzi areszt śledczy, a obrońcy gotują się do zmagań w procesie poszlakowym. Autor stara się wszystko uzasadniać, a jednocześnie wciąż dodaje nowe sensacyjne wątki. Ponieważ Sajenko to mała wioska, zmagania bohaterów muszą zahaczyć o jej mieszkańców i tajemnice, jakie kryją – tu wsiąkamy na pewien czas w dobrej jakości prowincjonalny kryminał. Choć chwilami widać, że opowieść przebiega punktowo, od A do B, a schematy wskazują, które postaci mają do odegrania tylko jedną rolę w fabule i musiały się specjalnie dla niej pojawić w powieści, to Remigiusz Mróz tak urozmaica proces szukania atutów na rozprawę i sądowniczą grę, że zapominamy o mankamentach. I przesiąkamy tym zaginięciem, które jak miłość Zordona do Chyłki rośnie w naszych głowach.
Mróz wie, jak wodzić czytelnika za nos. Wie, kiedy pozostawić odbiorcę w niepewności, a kiedy wymierzyć mu cios między oczy, jednocześnie dosłownie atakując Zordona – młody prawnik znów zabłądzi w ciemnościach półświatka, dając autorowi pretekst do zwiększenia obrotów i splamienia akcji krwią. Zaistniało też w „Zaginięciu” coś, czego nie było w „Kasacji”: samo rozwiązanie sprawy zaczyna tracić na znaczeniu. To nie jest wada, bo autorowi udało się dezaktywować naturalne pragnienie prawdy, automatyczny przymus rozwiązywania zagadek, i skupić całą uwagę na samym dochodzeniu, kolejnych procesach, zrobić z nas rasowych prawników. Skoro już przy tym jesteśmy, Chyłka na sali sądowej znów błyszczy. Zmienia swoje oblicze – nadal jest kąśliwa, nadal działa jak dobrze naoliwiona maszyna, myśli szybko, ale też znikają jej przywary drażniące na co dzień: wulgarność, bezczelność, bezkompromisowość. Choć nie, kompromisów na rozprawie też nie ma! A sądowych potyczek i konfrontacji więcej niż w „Kasacji”, więc wszystko zmierza ku dobremu, ku lepszemu nawet.
„Zaginięcie” godnie kontynuuje walory poprzedniczki, wciąż stanowi znakomitą, prostą, ale niegłupią rozrywkę, a strony z tekstem przelatują ze smugą podtlenku azotu. Mało którą książkę czyta się tak prędko! Można zarzucić autorowi, że niektórymi rozwiązaniami fabularnymi odcina kupony – da się zauważyć podobne pomysły na twisty, osadzone tylko w innej sytuacji bądź dotyczące innych osób – ale mam wrażenie, że ta konwencja jeszcze długo się czytelnikom dynamicznie zaMrożonym nie znudzi. Jedno, najważniejsze, się nie zmienia – „Zaginięcie” to wciąż lektura błyskawiczna. Nie będę silił się na oryginalne porównania, recenzenci „Kasacji” mówili już o rollercoasterze, o pędzeniu na łeb na szyję, o jeździe bez trzymanki, a ten poziom zostaje utrzymany, a może nawet przeskoczony. Aż słychać tętent galopującej intrygi!
Adrian Kyć
OPINIE i DYSKUSJE o książce Zaginięcie
W moim odczuciu książka jest mocno średnia. Zupełnie nie podpasował mi ten styl pisania — jest w nim zbyt dużo agresji i przemocy, a niektóre wątki zostały tak poplątane i niejasno poprowadzone, że trudno było je zrozumieć. Fabuła wydała mi się chaotyczna i przeładowana, przez co zamiast wciągać, częściej męczyła. Mimo ciekawego punktu wyjścia doczytałam do końca głównie po to, by móc postawić ostateczny werdykt — a ten skazuje książkę na nie więcej niż 4 gwiazdki.
W moim odczuciu książka jest mocno średnia. Zupełnie nie podpasował mi ten styl pisania — jest w nim zbyt dużo agresji i przemocy, a niektóre wątki zostały tak poplątane i niejasno poprowadzone, że trudno było je zrozumieć. Fabuła wydała mi się chaotyczna i przeładowana, przez co zamiast wciągać, częściej męczyła. Mimo ciekawego punktu wyjścia doczytałam do końca głównie po...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Zaginięcie” – czyli jak wygrać sprawę, mając tylko Iron Maiden w radiu i zero twardych dowodów, które w tym tomie są jak darmowe miejsca parkingowe w centrum Warszawy – teoretycznie istnieją, ale nikt ich dawno nie widział. Główną rolę gra tutaj ich spektakularny brak. Jednak dla Joanny Chyłki brak dowodów to nie problem, to jedynie sugestia, by zacząć jeszcze głośniej pyskować do prokuratora.
Sama Joanna jest jak stara Nokia 3310 – nie do zdarcia, mimo że jej styl życia zabiłby przeciętnego cyborga. W sądzie działo się tyle, że sędziowie powinni dostawać dodatek za pracę w warunkach bojowych i zestaw granatów dymnych do pacyfikacji mecenas. Mimo, że realizm prawniczy jest tu rzadszy niż darmowy parking, bawiłam się świetnie. Ostrzegam tylko: po lekturze Iron Maiden wchodzi do głowy, a ochota na pyskowanie szefostwu niebezpiecznie rośnie. Ja zostałam przy muzyce – na szefową potrzebuję chyba licencji adwokackiej.
„Zaginięcie” – czyli jak wygrać sprawę, mając tylko Iron Maiden w radiu i zero twardych dowodów, które w tym tomie są jak darmowe miejsca parkingowe w centrum Warszawy – teoretycznie istnieją, ale nikt ich dawno nie widział. Główną rolę gra tutaj ich spektakularny brak. Jednak dla Joanny Chyłki brak dowodów to nie problem, to jedynie sugestia, by zacząć jeszcze głośniej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo przeczytaniu niezłej, aczkolwiek niewybitnej "Kasacji" zabrałem się za kolejną część, tym razem w formie słuchanej. Krótki szkic fabularny - tym razem Chyłka i Oryński mają za zadanie wybronić małżeństwo, któremu zaginęło małe dziecko, a jak nietrudno się domyślić, głównymi podejrzanymi są właśnie rodzice dziecka.
Przechodząc do oceny książki, zacznijmy od lektora - Krzysztof Gosztyła był tutaj dla mnie "po prostu ok" - nie spowodował ciarków na plecach, ale też nie nużył. Natomiast co do treści... Niestety zjazd o dwie półki w porównaniu z Kasacją - owszem, bywały ciekawe momenty, ale w ogólnym rozrachunku książka mnie raczej nudziła. Ogólnie typowy średniak i taką też środkową notę wystawiam, nie mogę też z czystym sercem książki polecić, choć nie powiem też, że to barachło
Po przeczytaniu niezłej, aczkolwiek niewybitnej "Kasacji" zabrałem się za kolejną część, tym razem w formie słuchanej. Krótki szkic fabularny - tym razem Chyłka i Oryński mają za zadanie wybronić małżeństwo, któremu zaginęło małe dziecko, a jak nietrudno się domyślić, głównymi podejrzanymi są właśnie rodzice dziecka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzechodząc do oceny książki, zacznijmy od lektora -...
Ciekawa książka o dwóch prawnikach Joannie Chyłce i jej aplikancie Kordianie "Fordonie" Oryńskim, którzy rok po sprawie Langera bronią podejrzanych o zamordowanie własnej córki. Chylka i Zordon łączą siły w nierównej walce, gdzie na obronę swoich klientów mają dosłownie nic.
Ciekawa książka o dwóch prawnikach Joannie Chyłce i jej aplikancie Kordianie "Fordonie" Oryńskim, którzy rok po sprawie Langera bronią podejrzanych o zamordowanie własnej córki. Chylka i Zordon łączą siły w nierównej walce, gdzie na obronę swoich klientów mają dosłownie nic.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytana w prawie 2 dni. Miałam przerwę wyjazdową i żałuję, że nie zdążyłam przed nią skończyć. Chłonęłam ją w zastraszającym tempie ale niestety przy końcówce nie pamiętałam wszystkiego. Mimo wszystko fajna sprawa. Proces z dowodami poszlakowymi a nawet ich brakiem. Tak czułam, że Angela ma w przestępstwie swój udział. Nie lubiłam od razu tej baby. Sprawiedliwości stało się zadość, to najważniejsze. Najlepszą częścią czytania było patrzenie na słowne przepychanki Chyłki i Zordona. Ich relacja to złoto. Super się bawię z tą wybuchową dwójką. Remi ewidentnie lubi w napięcie. Tyle wisi w powietrzu między nimi a do niczego poważnego nie doszło. Na razie oczywiście. Trochę szkoda. No nic, będzie na później. Chyłka ostatecznie nie zachowała się jak zwyczajowa ona. Jednak coś tam jej bije w piersi. Działanie w imię dobra dziecka przyniosło srogie konsekwencje. Wiem, że to dla niej nowy początek. Mam nadzieję ten początek poznawać w kolejnym tomie!
Przeczytana w prawie 2 dni. Miałam przerwę wyjazdową i żałuję, że nie zdążyłam przed nią skończyć. Chłonęłam ją w zastraszającym tempie ale niestety przy końcówce nie pamiętałam wszystkiego. Mimo wszystko fajna sprawa. Proces z dowodami poszlakowymi a nawet ich brakiem. Tak czułam, że Angela ma w przestępstwie swój udział. Nie lubiłam od razu tej baby. Sprawiedliwości stało...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCo to jest za duet! Chyłka i Zordon znów skradli z mojego życia te kilka godzin, które spędzone zostały na najwyższych obrotach, ze świetną intrygą i satysfakcjonującym rozwiązaniem. Bardzo mnie cieszy to, że Mróz stosuje zabieg znany najlepiej do tej pory Kingowi i tworzy własne uniwersum, w którym wydarzenia z innych książek są wplecione w bieżące. Cała książka zawiera ogromną masę świetnych dialogów, rozwija bohaterów i przedstawia w ciekawy sposób większe wydarzenia medialne ostatnich lat.
Co to jest za duet! Chyłka i Zordon znów skradli z mojego życia te kilka godzin, które spędzone zostały na najwyższych obrotach, ze świetną intrygą i satysfakcjonującym rozwiązaniem. Bardzo mnie cieszy to, że Mróz stosuje zabieg znany najlepiej do tej pory Kingowi i tworzy własne uniwersum, w którym wydarzenia z innych książek są wplecione w bieżące. Cała książka zawiera...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to3.5
3.5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWynudziłam się...
Wynudziłam się...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoim zdaniem w drugim tomie jest delikatnie mniej akcji. Nie trzymało mnie w takim napięciu jak pierwsza część. Dodatkowo, po przeczytaniu całości, nie rozumiem, dlaczego Angelika zadzwoniła do Chyłki z prośbą o pomoc. Przecież nie pałały do siebie sympatią. Ponadto, z całą wiedzą, którą posiadała Angelika, było to dość ryzykowne zagranie.
Mimo tych kilku zgrzytów, kryminał czytało się bardzo dobrze. Lokalizacja sprawy na Podlasiu, w okolicach białoruskiej granicy, gdzie grasują przemytnicy, dodawała subtelnej tajemniczości i nasilenia emocji.
Tom drugi bardzo delikatnie nawiązuje do pierwszego tomu, lecz nie jest to nic wielkiego — po prostu te same postaci i kilka wspomnień odnoszących się do poprzednich przygód. Uważam, że kaliber sprawy jest tutaj lżejszy niż miało to miejsce z Piotrem Langerem.
Odnośnie znajomości Kordiana z Chyłką to całkiem sympatyczny wątek, który ciągle ewoluuje i nie wiadomo, jak się potoczy.
Zakończenie bardzo zaskakujące — będąc na ostatnich stronach, gdzieś tam przemknęła mi myśl, że tak to się może skończyć. Niemniej jednak pojawiła się ona stosunkowo późno.
Zdecydowanie polecam. Obstawiam, że w niedalekiej przyszłości sięgnę po tom trzeci, czwarty… ;)
Moim zdaniem w drugim tomie jest delikatnie mniej akcji. Nie trzymało mnie w takim napięciu jak pierwsza część. Dodatkowo, po przeczytaniu całości, nie rozumiem, dlaczego Angelika zadzwoniła do Chyłki z prośbą o pomoc. Przecież nie pałały do siebie sympatią. Ponadto, z całą wiedzą, którą posiadała Angelika, było to dość ryzykowne zagranie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMimo tych kilku zgrzytów,...
Witajcie kochani 🙋♀️
Poważnie zabrałam się za czytanie, kultowej już Chyłki. Mobilizuje mnie do tego również moja przyjaciółka, która tą serię uwielbia. A jak jest ze mną? To za chwilkę.
Joanna Chyłka w środku nocy odbiera telefon od znajomej ze szkolnych lat. Na wiadomość, że zaginęło trzyletnie dziecko postanawia wziąć sprawę obrony rodziców, bowiem wszystko wskazuje na to, że to oni są z tym czynem powiązani.
Szczerze zachwyca mnie brawura i bezpośredniość głównej bohaterki. Z ogromnym zainteresowaniem śledzę relację Chyłki i Zordona. Tu nic nie jest oczywiste. To drugi tom serii, a z ogromną przyjemnością stwierdzam, że trzyma poziom. Fabuła jest świetnie dopracowana, nieustannie autor serwuje czytelnikowi niespodziewane zwroty akcji. Powiem wam, że w pewnym momencie, aż wstrzymałam oddech. Dialogi są tak naturalne, że przez książkę się płynie. Sarkazm wypływający od Joanny, tworzy swoistą legendę.
Podczas lektury bawiłam się naprawdę wybornie. Po przeczytaniu dwóch tomów, mogę stwierdzić, że ekranizacja tej serii jest genialnym posunięciem. Z pewnością skuszę się na obejrzenie tego serialu, po przeczytaniu książek, oczywiście 😘
Ze swojej strony mogę wam tylko przekazać, żebyście czytali. Ta książka to świetnie skonstruowany prawniczy świat, bez ckliwości oraz zbędnego sentymentalizmu. Czytajcie!!!
Witajcie kochani 🙋♀️
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoważnie zabrałam się za czytanie, kultowej już Chyłki. Mobilizuje mnie do tego również moja przyjaciółka, która tą serię uwielbia. A jak jest ze mną? To za chwilkę.
Joanna Chyłka w środku nocy odbiera telefon od znajomej ze szkolnych lat. Na wiadomość, że zaginęło trzyletnie dziecko postanawia wziąć sprawę obrony rodziców, bowiem wszystko wskazuje...